Polonia Winnipegu
 Numer 56

             9 stycznia, 2009      Archiwa Home Kontakt

Wydawca


Bogdan Fiedur
Bogdan Fiedur
 

 

zapisz Się Na Naszą listę


Proszę kliknąć na ten link aby dotrzeć do formularza gdzie można zapisać się na listę dystrybucyjną i w przyszłości otrzymywać biuletyn bezpośrednio od nas.

Aby zapisać się szybko bez wypełniania formularza, proszę wysłać E-mail bez żadnego tekstu poprzez kliknięcie tego linku.

 

 

Przyłącz się

Jeśli masz jakieś informacje dotyczące polskich wydarzeń i chciałbyś albo chciałabyś podzielić się nimi z naszymi czytelnikami, to prześlij je do nas. Mile widziane są wywiady, felietony, zdjęcia i poezja. Proszę informować nas o wszystkich wydarzeniach polonijnych.

 

 

Promuj polonię

Każdy z nas może się przyczynić do promowania Polonii w Winnipegu w bardzo prosty sposób.  Mój apel jest aby dodać dwie linie do waszej stopki (signature) aby zacząć promować Polonijne wydarzenia w Winnipegu kiedykolwiek wysyłamy maila.

Tutaj są instrukcj
e jak dodać stopkę używając Outlook Express.

Kli
knij Tools-->Options --> Signatures

Zaznacz poprzez kliknięcie
Checkbox gdzie pisze

Add signature to all outgoing messages


W pole gdzie jest napisane Edit Signature proszę wpisać.

Polonijny link Winnipegu
http://www.polishwinnipeg.com

albo

Polish Link for Winnipeg
http://www.polishwinnipeg.com


Po tym kliknij Apply

I to wszystko. Od tej pory będziemy promować polskie wydarzanie w Winnipegu automatycznie kiedy wyślemy maila do kogoś. Wszystkie programy mailowe mają taką opcję tzw. signature i sposób jej dodania będzie bardzo podobny do tego co opisałem dla Outlook Express

Polonijny Biuletyn Informacyjny w Winnipegu

Poza gniazdem. Wizerunki emigrantki polskiej w Kanadzie w XX wieku. Książka prof. Marii Anny Jarochowskiej.

INDEX

POZA  GNIAZDEM. WIZERUNKI  EMIGRANTKI  POLSKIEJ  W  KANADZIE  W  XX  WIEKU


CZĘŚĆ DRUGA : W pojedynkę

ROZDZIAŁ IV
Na wybiegu kanadyjskim

Od lat powojennych wykształcone Polki były dla niektórych Kanadyjczyków swoistą atrakcją seksualną. Jak wyraził to pewien wyższy urzędnik rządowy... jeszcze nigdy nie spałem z kobietą, która ma doktorat i jestem bardzo ciekaw takiego przeżycia...[183] Bez wątpienia taka opinia, szczerze i naiwnie wyrażona sprzyjała ugruntowaniu poczucia własnej wartości wśród wielu imigrantek i potrafiła osłodzić niejedną chwilę ciężkiego wysiłku. Bey wątpienia również wskazywała ona na pokutującą w latach 60-tych wśród Kanadyjczyków ideę , że kobieta jest przede wszystkim postrzegana jako obiekt seksualny, a jej przygotowanie zawodowe i ambicje są widziane raczej jako ozdoby jej kobiecości. Niejednej fachowo przygotowanej imigrantce musiało więc być gorzko i samotnie zanim sobie wywalczyła stanowisko i zaistniała na nim jako zawodowiec. Chociaż początki życia w Kanadzie były już wówczas znacznie łatwiejsze, aniżeli w latach poprzednich, to jednak trzy integralne czynniki : wykorzenienie społeczne, alienacja kulturalna i samotność w stosunkowo krótkim czasie dawały o sobie znać w życiu większości imigrantek tego etapu, tym bardziej, ze imigrantki z PRL-u , w odróżnieniu od kobiet z poprzednich etapów wchodziły odrazu w środowisko kanadyjskie. To samo zresztą dotyczyło także i imigrantek z fali "solidarnościowej". Mimo zajmowania lepszych stanowisk one także narzekały na osamotnienie w nowym dla nich społeczeństwie.

Zaczynało się wtedy okazywać, że łatwo nawiązywana friendship, to to nie to samo co po polsku przyjaźń, w której można zaufać i nawet przyznać się do bezradności. Anglo-Kanadyjczycy nie lubią ludzi bezradnych, lub skarżących się na los i choć naogół są bardzo uprzejmi i życzliwi utrzymują dystans, który nie pozwala na typową polską zażyłość. Franko-Kanadyjczycy natomiast, choć temperamentem bardziej zbliżeni do Polaków, od czasu revolution tranquille są tak bardzo zaabsorbowani problemami własnej kultury i narodowości, że po prostu nie dociera do nich pytanie co się dzieje w duszach ludzi wykorzenionych. Oni niejako automatycznie oczekują, że les allophones będą z nimi się identyfikować.

Mimo to jak w każdej sytuacji, w której spotykają się ludzie z różnych kultur jest sporo przyjaźni polsko-kanadyjskich, zwykle rozwijających się w miarę bliższego poznawania się obu stron.

Alienacja kulturalna i samotność dawały imigrantkom znać o sobie na rozmaite sposoby. Czasami poczucie obcości kulturowej wywoływało w reakcji przesadne podkreślanie bogactwa kulturalnego Polski. Także jako reakcja na odmienność kultur nachodziła na niektóre imigrantki świadomość własnej odrębności kulturowej. Rodziło się poczucie istnienia jakiejś niewidocznej ściany pomiędzy życzliwymi, a jakże, Kanadyjczykami a poszczególnymi Polakami próbującymi w obcym środowisku utrzymać swój własny wizerunek wyniesiony z Polski. Niektóre imigrantki nie mogły sobie dać rady z podwójną kulturą. Jedna z respondentek naszej ankiety pisze, że poczucie obcości wobec Kanadyjczyków istniało bo,...na początku i język i kultura były barierą. Ale po 30-tu latach pobytu stale czujemy się zawieszeni pomiędzy środowiskiem polonijnym a kanadyjskim...[184] Czy to wynikało z braku energii imigrantek, które nie chciały, lub poprostu nie widziały wyciągniętej życzliwie ręki kanadyjskiej, czy też z wewnętrznego zamknięcia się w sobie z żalu za utraconym własnym społeczeństwem, a może z niezrozumienia kultury kanadyjskiej? zawsze najgorzej wychodziły na tym same imigrantki. Faktem jest, że nie wszyscy imigranci, kobiety i mężczyźni potrafili się zdobyć na wysiłek podjęcia wyciągniętej przyjaźnie ręki i brania udziału w otaczającym ich życiu.

W miarę narastania oficjalnej i rzeczywistej życzliwości społeczeństwa kanadyjskiego wobec imigrantów, ci ostatni nabierali pewności siebie. Zdarzało się, że przekonanie o ważności własnej osoby lub kultury wkraczało w arogancję, albo poprostu w chamstwo, tak jak to miało miejsce w przypadku następujących odpowiedzi na ankietę : Poczucie obcości wobec Kanadyjczyków związane było chyba ze wszystkim po trochu. Nigdy nie próbowałam przełamać (go- mój dopisek), bo nie widziałam ani nie czułam żeby mi to było potrzebne.[185] , albo Poczucia obcości wobec Kanadyjczyków nie przełamałam, bo nie chcę przełamać - ignoruję Kanadyjczyków.[186] Czy te kobiety zdawały sobie sprawę, że przybyły do obcego kraju i że gospodarzami ich nowego społeczeństwa są Kanadyjczycy? Czy też były to próby "odbicia sobie" na Kanadyjczykach skutków swoich własnych frustracji?

W rozmowach z Kanadyjczykami imigrantki polskie podkreślały czasami wielkość, powagę i znaczenie uczuć patriotycznych Polaków. Robiły to szczególnie wtedy, gdy zdumione lekkością, lub przymrużeniem oka na jakie pozwalają sobie nieraz Kanadyjczycy mówiąc o swoim patriotyźmie. Nie rozumiały bowiem, że jest to lekki sposób mówienia o sprawach, które wcale nie są mniej ważne dla nich niż dla Polaków. Być może były to próby równoważenia kompleksów imigranckich.

Jeśli jednak spragnione serdeczniejszych kontaktów imigrantki nie mogły liczyć na natychmiastową "polską" przyjaźń, to wzamian otrzymywały od mieszkańców Kanady dużo życzliwości, cierpliwości, a także rzetelnej pomocy w chwilach, kiedy jej potrzebowały. Charakterystyczne są tu wypowiedzi respondentek ankiety. Przyjechałam (do Kanady) po studiach medycyny w Irlandii i tam zostałam zaadoptowana w środowisku angielskim[187] Albo zupełnie wyraźnie... mam przyjaciół anglo- i franko-języcznych-[188]

W spotkaniach z Polonię większość przybywających kobiet z PRL-u i z fali solidarnościowej z reguły stawała w obronie społeczeństwa Polski komunistycznej, staranie oddzielając społeczeństwo od wrogiego reżymu, który obarczały winą za wszystkie wady, błędy i niepowodzenia Polaków.

W Toronto i w Montrealu każdy etap imigracji był licznie reprezentowany i można było łatwo znaleźć grupę polską odpowiadającą wiekiem, wykształceniem i nawet usposobieniem. Natomiast w miastach innych prowincji, a szczególnie w Kanadzie zachodniej, gdzie imigranci drugiego i trzeciego etapu zdołali już wytworzyć swoje wspólnoty polsko-kanadyjskie i nieformalne więzy przyjaźni, późniejsze imigrantki nie zawsze współgrały odrazu z poprzednią fazą. Subtelne różnice wywołane dynamiką kultury polskiej różnych, choć czasowo bliskich sobie okresów wojny, komunistycznego powojnia i okresu rozpadającego się komunizmu przekładały się czasami na nieufność, bądź nawet niechęć jednej grupy wobec drugiej. Od indywidualnych wysiłków zależało włączenie się w grupę, albo izolacja od niej. Ponieważ nie można żyć bez ludzi, więc trzeba było znaleźć sposób aby się do nich dostać[189] Kiedy więc dla równowagi psychicznej potrzebowały kontaktów z rodakami, musiały się wykazać przed grupą, do której chciały się dostać i niezależnie od tego czy były lekarzami, profesorami uniwersyteckimi, czy pracowały w innych zawodach, albo były poprostu żonami i matkami, dla imigrantów polskich, były przede wszystkim kobietami których osobowość oraz stosunek do Polski musiały być poddane szczegółowym oględzinom. Obowiązywał surowy antykomunizm i dawniejsi imigranci oczekiwali wyraźnego sprecyzowania poglądów przybyszki z komunistycznej Polski. Uważano także, że Polak to katolik, a już szczególnie odnosiło się to do Polek, więc przywiązanie do Kościoła rzymsko- katolickiego było zawsze skrupulatnie obserwowane przez starszą grupę imigrantów polskich.[190]

W dużej mierze ostrożność w witaniu nowo przybyłych była odbiciem dawnej podejrzliwości dominującej sytuację światową podczas zimnej wojny pomiędzy ZSRR a Zachodem, toczonej na wielu szczeblach i instrumentach. Polonia podobnie jak wszystkie inne grupy etniczne była w nią zamieszana. Z natury środowiska etniczne były szczególnie narażone na wślizgiwanie się w nie agentów wywiadu sowieckiego, o czym wojenni i powojenni imigranci wiedzieli i przed czym się starannie chronili.

W socjalizacji nowo przybyłych imigrantek rozwijała się typowa dwupoziomowość. Polegała ona na oddzielaniu kontaktów anglo- i francusko-języcznych od polskich. Zawodowe znajomości odbywały się w jednym z tych języków i obejmowały Kanadyjczyków wszystkich korzeni narodowych. Kontakty towarzyskie z nimi były utrzymywane na specjalnym poziomie, na którym imigrantki starały się tak zachowywać jak osoby już zasymilowane, ale przeważnie podświadomie pamiętały o swojej w tym środowisku obcości. Stosunki te były poprawne i często bardzo życzliwe, szczególnie ze strony Kanadyjczyków, którzy rzeczywiście chcieli się zaprzyjaźnić z nowo przybyłymi. Czasami mówiono o gradacji bezpośredniości i otwartości, podkreślając, że najżyczliwsi nowo przybyłym są Kanadyjczycy o pochodzeniu mieszanym z różnych nacji, bądź niedawni imigranci.

Po latach znajomości z Kanadyjczykami z urodzenia, rozwijały się nieraz prawdziwe przyjaźnie, oparte na wzajemnym poszanowaniu inności kulturalnych, chociaż te ostatnie powoli przestawały odgrywać rolę w przyjacielskich kontaktach. Przyjaźnie poparte w trudnych momentach życia, życzliwie ofiarowaną pomocą jednej lub drugiej strony, są do dziś dowodem, że w kontaktach imigrant-Kanadyjczyk asymilacja nie jest konieczna do zawarcia przyjaźni, ale sama się przez nią przyspiesza.

Na drugim , zupełnie osobnym poziomie relacji społecznych były kontakty z rodakami. Charakteryzowały się całą gamą uczuć od gorących przyjaźni aż po obojętność, lub nawet wrogie odtrącenie. Wskutek intensywności uczuć wywołanych szczególnymi warunkami imigracji natężenie przyjaźni między Polakami na obczyźnie bywało i bywa nadal o wiele większe niż w Starym Kraju, szczególnie pomiędzy imigrantami z tego samego kręgu kulturowego, lub znającymi się od wielu lat. Także i negatywne uczucia wobec rodaków miały i mają wyższy stopień emocjonalny. Wrogość wobec nie lubianych imigrantów i imigrantek na różnych etapach imigracji bywała i nadal bywa znacznie intensywniejsza, a przy tym łatwiej uzewnętrzniana, szczególnie jeśli przybyłe kobiety są lub były samodzielne i dobrze sobie radziły. Kłótnie między Starą i Nową Polonią są tego jednym z przykładów. Nasza narodowa wada kłótliwości i bezinteresownej zawiści zawsze i wszędzie podróżowała razem z nami i do dziś kwitnie na kanadyjskiej ziemi.

Mimo to zarówno w publikowanych życiorysach jak i odpowiedziach na ankietę znajdujemy liczne podkreślenia potrzeby przyjaźni i jej obowiązków. Zdaniem respondentek ankiety, a także kanadyjskich specjalistów od imigracji tworzenie grup, w których członkowie są sobie życzliwi i chętnie się ze sobą komunikują jest między innymi jedną z gwarancji dobrego włączania się imigrantów w życie społeczeństwa przyjmującego.

Kanadyjczycy, którzy przez lata doświadczeń zdążyli się wiele nauczyć o psychicznych problemach imigrantów, zwykle starali się ułatwiać kontakty między nowo przybyłymi a lokalnie już zadomowionymi Polakami. Podawali adresy i telefony i zachęcali do spotkań z dawniejszymi imigrantami. Niektóre doświadczone imigrantki czuły się wtedy w obowiązku opiekowania się nowo przybyłymi. Mówiły przy tym o potrzebie wygadania się i wyrzucenia z siebie nagromadzonych "niedobrych uczuć". Prawiły, że najważniejszą sprawą na imigracji to mieć przyjaciół i móc pogadać tak jak się to w Polsce robiło. Nie jest to jednak takie proste. Jedna z respondentek ankiety pisze : To jednak w Kanadzie już polega na innych zasadach postępowania. Absolutny spadek poziomu życia (kulturalnego), kto kiedy ma czas ? Tu nie ma nawet tego zwyczaju... Nawet bez uprzedniego telefonu nie można, ot tak sobie wpaść do sąsiadki (jeśli to przypadkiem koleżanka), wpaść i napić się herbaty. To są rzeczy, które są, były i będą. Można się z czasem przyzwyczaić, ale to zostaje... Ale fakt jest faktem, życie jest inne[191] . Jak w wielu poprzednio cytowanych przykładach autorka tych słów automatycznie stawia towarzyską kulturę polską wyżej aniżeli kanadyjską, nadając odmiennym zwyczajom, takim jak uprzedzenie wizyty telefonem, charakter kulturalnie kwalifikowany.

Pouczające doświadczone już imigrantki na zakończenie swoich wywodów często dodawały, że żony muszą tutaj bardzo pilnować swoich mężów i dlatego samotne kobiety nie bywają zapraszane przez małżeństwa, bo przecież nigdy nie wiadomo jak się to może skończyć. Poczym najczęściej następowała odwieczna rada dla samotnych kobiet, aby postarały się prędko wyjść za mąż.

Mimo tych dobrych rad w Kanadzie sporo zwyczajów utrudnia publiczne towarzyskie kontakty kobiet i mężczyzn. W niektórych pubach w latach 60-tych i 70-tych były ogłaszane specjalne dni, w których kobieta mogła sama pójść do pub i napić się piwa bez wzbudzania podejrzeń co do jej konduity. Zdarzały się także osobne wejścia dla kobiet. Zawsze po to aby chronić kobiety i ich honor przed męską agresją. W mniejszych miastach, dalej od centrów życia, podczas towarzyskich parties kobiety zawsze skupiały się w okolicy kanap i tam rozprawiały o dzieciach, modach albo filmach. Mężczyźni tymczasem stali w drugim końcu livingroomu i rozmawiali o biznesie albo o sporcie. Żadna ze stron nie próbowała zbliżyć się do drugiej i nie było najmniejszego wysiłku aby rozmowa stała się ogólna. Kontakty towarzyskie między płciami są ciągle trudne[192], a nawet podejrzane, szczególnie jeśli próbująca je nawiązać kobieta jest samotna.[193] A. Ziółkowska w "Kanada, Kanada" podkreśla istnienie ostracyzmu społecznego wobec samotnych kobiet. Przedstawiając sylwetkę Niny, która przyjechała do męża do Kanady, do Kenory, niedużego miasta w północno- zachodnim Ontario w roku 1972 i która cztery lata później owdowiała, pisze : Nie jest łatwo być samotną kobietą w tym społeczeństwie. Zaproszenia się urwały po śmierci męża, nie zapraszają mnie w miejsca, gdzie są mężczyźni. Kiedyś na weselu poprosił mnie do tańca jeden żonaty mężczyzna, to jego żona w czasie gdy tańczyliśmy - chodziła za nami i obserwowała. Tutaj przynależność do mężczyzny to istotna sprawa. On wyznacza pozycję, status społeczny...[194]

Oczywiście w Montrealu i w Toronto i w ich okolicach wyrobienie towarzyskie Kanadyjczyków już wtedy, na przełomie lat 70-tych i 80-tych było wystarczająco duże, ale i tam dopiero parę dziesiątek lat wcześniej zniesiono zwyczaj, zgodnie z którym nauczycielki musiały podpisywać zobowiązanie, że podczas trwania ich kontraktów ze szkołą lub college'em nie zajdą w ciążę. Widok ciężarnej kobiety na katedrze mógł by bowiem obrazić delikatne uczucia młodzieży, a już napewno ich rodziców. Pod koniec XX wieku są to jednak już tylko wspomnienia z dalekiej przeszłości.

Kanada jest dzisiaj jednym z niewielu krajów, które specjalnie się troszczą o imigrantów. Kraj przyjmujący rozwinął swoje poczucie odpowiedzialności za nowo przybyłych od chwili kiedy postawili nogę na kanadyjskiej ziemi. Na zasadzie systemu łańcuszka, urzędowa polityka tolerancji i pomocy imigrantom wywiera również wpływ na stosunek do nich ludzi z ulicy. Liczne stowarzyszenia i organizacje deklarują opiekę nad imigrantami i ich rodzinami uważając za swój obowiązek otaczanie ich opieką i pomocą. Więc chociaż rasizm i ksenofobia drzemią jeszcze w niektórych kątach społeczeństwa kanadyjskiego, to jednak dziś już nikt nie ośmieli się wyśmiać niezdarnego języka angielskiego lub francuskiego, ani kelnerka ze snack bar, nie odprawi klienta z kwitkiem, bo on ma trudno zrozumiały akcent.

 

 
INDEX



Copyright © Polonijny Link Winnipegu
Kopiowanie w całości jest dozwolone bez zgody redakcji pod warunkiem nie dokonywania zmian w dokumencie.

23-845 Dakota Street, Suite 332
Winnipeg, Manitoba
R2M 5M3
Canada
Phone: (204)254-7228
Toll Free US and Canada: 1-866-254-7228