Copyright ©
Polonijny Link Winnipegu
Kopiowanie w całości jest dozwolone
bez zgody redakcji pod warunkiem nie dokonywania zmian w
dokumencie.
Salon Kultury i Sztuki
Małgorzata Kobylińska przyjechała do Kanady w 1992 roku. Ukończyła studia na Uniwersytecie Winnipeg w zakresie biznesu i pracuje w Manitoba Public Insurance. Od dawna pisze poezje i sztuki sceniczne o tematyce religijnej, które wystawia w parafii Św. Ducha w Winnipegu. Jak twierdzi to co pisze oddaje jej "wewnętrzne przeżycia i jest drogą do człowieka".
|
WSPOMNIENA Wiatr znów przez okno wwiał wspomnienia Przytargał zapach tamtych dni - I nie wiem czy mam się uśmiechać Czy płakać? - jak urodzić łzy? Cicho wokoło a w mojej głowie Znowu drobniutki pada deszcz Tańczą znów cienie a przechodnie Formują cienie w szaleńczy tan Jak z wiatrem liście, tańczą nuty I wieczór jest i smutny Ed.. I znowu, znowu tuż nad uchem - oddech człowieka jest! W mroku majaczy stolik w kawiarni, Dwa krzesła na przeciwko siebie - I pomost blady, niewidzialny Dla wyznań przez litery wielkie Gdzie jest oparcie? - w tamtej ręce Gdzie jest ratunek? - w bezmiarze oczu. Dokąd uciekać? - w tamta duszę Gdzie znaleźć spokój... spokój... spokój...? (1986 r.) |
POJEDNANIE ZE ŚWIATEM Gdzieś z drugiej strony ziemskiej kuli O pomoc woła człowiek mały Do stóp się biedny planety tuli Ze strachu z bólu drży aż cały! I dłoń zoraną wyciąga przed siebie Szukając gdzieś oparcia, pomocy Prosi i ciebie... i ciebie.. i ciebie... Błaga nawet władcę nocy... Na wyciągniętej przed się dłoni Wypisałam pojednanie ze światem Myślałam - dość jest zła tej broni Z której by niebu można utkać szatę. Na wyciągniętej przed się dłoni Podawałam człowiekowi serce Lecz wiatr z przestworzy mnie dogonił Puste zostawił - bez serca ręce. Wiec mocno, mocniej zaciskam dłoń I pieść formuję z drobnej ręki Za moje wiersze, za tę broń Wielkie Ci Beże składam dzięki! (1987 r.) |
ZATRZYMANY KADR Biegała codziennie po szarych podwórzach Bledziutka, z warkoczem jak heban Chuda i wiotka i taka nieduża Że rozbić się mogła jak dzban. Ostatnią pociecha dla rodziców była Radością wielką choć - mała Izdebka- mieszkanie jej śmiechem wciąż żyła Z nią razem nocy się bała. Starczyła tylko jedna chwila Dziecięcej nieuwagi okruch To była wojna - ona zabija Uśmierca nawet wiatru podmuch. Już wiec nie biega po podwórzach Nie jest pociecha dla rodziców Nikt już nie powie o niej "nieduża" Nikt nie zobaczy jej uśmiechu. I tylko w locie zatrzymany Heban warkocza wiatr przecina I pełne strachu oczy- rany Ta śmierć, mój Boże, czyja to wina? |
|
MOJA MODLITWA Moja modlitwa utkana ze strun wieczornego wiatru Jest cisza w której dojrzewają owoce rozbieganych myśli Wśród pól i łąk, w samotności, w milczeniu… Szukam Ciebie W dotyku kochanej ręki W szybkim pocałunku na dowiedzenia W słonym smaku łez Szukam Ciebie To nieprawda że szukam nadaremnie Wczoraj zupełnie niespodziewanie Poczułam na policzku Twój oddech Wiatr zawsze przypominał mi Boskie tchnienie A wczoraj tak bardzo realnie odczulam je - Skąd w Tobie, tyle łagodności i siły zarazem Skąd w Tobie delikatność i przemoc? (1990 r.) |
PEWIEN ŻYCIORYS Urodzona z róży Nieznanego pochodzenia Wychowana w lesie z Odrobina słońca - kwitła Nauczona mowy Przez kwiaty i mrówki Dodawała odwagi motylom W słońcu, w deszczu Bez strachu Bez smutku Zwiędła - Odeszła… |
JEZUS Jemu też nie wszystko się udało... - nie nawrócił faryzeuszy; - nie wszystkich chorych uzdrowił; - nie wszystkie łzy osuszył; - nie wszyscy Go kochali; - nie wszyscy Mu wierzyli; - nie wszędzie witano Go z radością... Dlaczego wiec ja i ty myślimy że nam WSZYSTKO musi się udać?? |
Wiersze
własne- Wieczór poetycko- muzyczny
