Polonia Winnipegu
 Numer 102

26 listopada 2009      Archiwa Home Kontakt

Wydawca


Bogdan Fiedur
Bogdan Fiedur
 

 

zapisz Się Na Naszą listę


Proszę kliknąć na ten link aby dotrzeć do formularza gdzie można zapisać się na listę dystrybucyjną i w przyszłości otrzymywać biuletyn bezpośrednio od nas.

Aby zapisać się szybko bez wypełniania formularza, proszę wysłać E-mail bez żadnego tekstu poprzez kliknięcie tego linku.

 

 

Przyłącz się

Jeśli masz jakieś informacje dotyczące polskich wydarzeń i chciałbyś albo chciałabyś podzielić się nimi z naszymi czytelnikami, to prześlij je do nas. Mile widziane są wywiady, felietony, zdjęcia i poezja. Proszę informować nas o wszystkich wydarzeniach polonijnych.

 

 

Promuj polonię

Każdy z nas może się przyczynić do promowania Polonii w Winnipegu w bardzo prosty sposób.  Mój apel jest aby dodać dwie linie do waszej stopki (signature) aby zacząć promować Polonijne wydarzenia w Winnipegu kiedykolwiek wysyłamy maila.

Tutaj są instrukcj
e jak dodać stopkę używając Outlook Express.

Kli
knij Tools-->Options --> Signatures

Zaznacz poprzez kliknięcie
Checkbox gdzie pisze

Add signature to all outgoing messages


W pole gdzie jest napisane Edit Signature proszę wpisać.

Polonijny link Winnipegu
http://www.polishwinnipeg.com

albo

Polish Link for Winnipeg
http://www.polishwinnipeg.com


Po tym kliknij Apply

I to wszystko. Od tej pory będziemy promować polskie wydarzanie w Winnipegu automatycznie kiedy wyślemy maila do kogoś. Wszystkie programy mailowe mają taką opcję tzw. signature i sposób jej dodania będzie bardzo podobny do tego co opisałem dla Outlook Express

Polonijny Biuletyn Informacyjny w Winnipegu

INDEX

FAKTY ZE ŚWIATA

Środa, 2009-11-25

Trwa akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa na Kubie

10 489 nowych podpisów zebrali na Kubie organizatorzy kampanii "Con La Misma Moneda", walczący z systemem zmuszającym Kubańczyków do płacenia wymienną walutą - zamiast peso - za część towarów i usług.

Jak poinformowała działająca na Kubie Latynoamerykańska Federacja Kobiet Wiejskich (FLAMUR), nowe podpisy z protestem przeciw temu systemowi przekazane zostałydo kubańskiego Zgromadzenia Narodowego w Hawanie.

W sumie zebrano już 30 587 podpisów pod petycją domagającą się prawa płacenia wszędzie narodową walutą. Władze kubańskie na nią nie odpowiedziały.

Oprócz zbierania podpisów działacze kampanii prowadzą akcje obywatelskiego nieposłuszeństwa, polegające na odmowie płacenia walutą wymienną w sklepach, które tylko taką przyjmują.

W siedmiu prowincjach na Kubie - informuje FLAMUR - działacze okupowali także sklepy, restauracje i apteki nie przyjmujące krajowej waluty.
(PAP)

"Za osiem-dziewięć lat wojsk USA nie będzie w Afganistanie"


Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama przedstawi swą nową strategię w wojnie w Afganistanie, przemawiając 1 grudnia w akademii wojskowej West Point - poinformował rzecznik Białego Domu Robert Gibbs. Jak mówił Gibbs, za osiem-dziewięć lat amerykańskich wojsk nie będzie już w Afganistanie.

Jak twierdzili przedstawiciele władz USA, Obama może zadeklarować wysłanie do Afganistanu dodatkowo około 30 tysięcy żołnierzy w ramach szerszej strategii, ukierunkowanej na wzmocnienie bezpieczeństwa wewnętrznego.

Zapytany, czy administracja Obamy ma strategię wyjścia z trwającej już osiem lat wojny, rzecznik oświadczył, że za osiem do dziewięciu lat od chwili obecnej wojsk Stanów Zjednoczonych w Afganistanie nie będzie.
(PAP)

Bundestag przeciw nominacji Steinbach

Wszystkie frakcje w niemieckim Bundestagu z wyjątkiem rządzącej chadeckiej CDU/CSU wypowiedziały się przeciwko wejściu przewodniczącej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach do rady fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie".

Kandydatura szefowej BdV do władz przyszłego muzeum wysiedleń stała się tematem sporu w koalicji CDU/CSU i FDP. Wejściu Steinbach do tego gremium sprzeciwia się szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle (FDP).

- Pojednania nie jest możliwe i wiarygodne, jeśli nie bierze się pod uwagę zdania partnera - powiedział Wolfgang Thierse (SPD) podczas debaty Bundestagu. - Projekt upamiętnienia wysiedleń nie może na nowo wzbudzać nieufności, szczególnie w Polsce, krytycznej wobec Steinbach.

Przedstawiciel koalicyjnej FDP Michael Link tłumaczył z kolei, że sprzeciw liberałów wobec kandydatury szefowej BdV wynika z troski, by nie zniweczyć tego, co dotychczas udało się osiągnąć w stosunkach polsko-niemieckich.
(PAP)

Wtorek, 2009-11-24

Naukowiec z CERN planował ataki we Francji

Naukowiec pracujący w CERN (Europejska Organizacja Badań Jądrowych), aresztowany w październiku pod zarzutem działalności terrorystycznej, prawdopodobnie planował ataki na wojsko i osobistości we Francji - pisze dziennik "Le Figaro".

Pochodzący z Algierii 32-letni Francuz Adlene Hicheur, miał zaatakować 27. batalion strzelców alpejskich z Annency - twierdzi gazeta. Według jednego z prokuratorów, chodziło o "ukaranie francuskiej armii i generalnie Francji za zaangażowanie w wojnę w Afganistanie".

Według dziennika, który powołuje się na wysoko postawione źródła, Hicheur "miał zatwierdzać proponowane mu przez algierską komórkę terrorystyczną inne plany", takie jak "eliminowanie osób na wysokich stanowiskach, polityków i innych".

"Wszystko to miało być omawiane z rozmówcami" z Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu. Jak pisze "Le Figaro", naukowiec od miesięcy kontaktował się przez internet z łącznikiem będącym członkiem Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu. W jednym z e-maili podejrzany o terroryzm mógł nawet dostarczyć wskazówki na temat rozmieszczenia koszar w celu przeprowadzenia akcji.

Jak pisze niemiecka agencja dpa, fizyk należy do niebezpiecznej kategorii terrorystów samotników, podobnie jak Nidal Malik Hassan, psychiatra wojskowy, który 5 listopada dokonał rzezi w amerykańskim Fort Hood.

Przypadek ten pokazuje wzrost znaczenia komunikacji w internecie dla werbowania i działania terrorystów. Po zamknięciu terrorystycznej strony minbar.com powstało ponad 20 "szczególnie szkodliwych" stron internetowych, które coraz częściej pochodzą z Francji. Terroryści samotnicy są trudni do zdemaskowania, ponieważ wydają się "całkowicie zasymilowani". Naukowiec był śledzony półtora roku przed aresztowaniem.
(PAP)

Watykan o filmie: moralna próżnia z dewiacyjnym przesłaniem

Papieska Rada ds. Kultury wyraziła swoje obawy w związku z rosnącą popularnością "wampirycznej" serii Zmierzch amerykańskiej autorki Stephenie Meyer i nazwała najnowszy film serii pt. "Księżyc w nowiu" moralną próżnią z dewiacyjnym przesłaniem.

Monsignor Franco Perazzolo potępił film za okultystyczne idee, których moralna pustka jest bardziej niebezpieczna nawet niż dewiacyjne przesłanie.

Seria Zmierzch pisana dla nastolatków opowiada historię romantycznej miłości między wampirem Edwardem Cullenem a młodą dziewczyną Bellą Swan. Seria odniosła sukces wydawniczy zarówno w Stanach jak i w Europie. Ekranizacja drugiej powieści cyklu weszła na ekrany kin 20 listopada.
(EAI)

Król Jordanii rozwiązał parlament i zarządził wybory

Król Jordanii Abdullah II rozwiązał parlament i zarządził przedterminowe wybory. Decyzje monarchy z zadowoleniem powitali przedstawiciele partii opozycyjnych.

- Mamy nadzieję, że król uczyni teraz następny krok i zarządzi zmianę ordynacji wyborczej, aby nowy parlament mógł zainicjować niezbędne reformy i zwalczyć korupcję - powiedział sekretarz generalny Frontu Akcji Islamskiej (IAF) Ishak Farhan.

Monarcha nie uzasadnił swej decyzji rozwiązania wybranego przed dwoma laty parlamentu. Obserwatorzy zwracają uwagę, że w ostatnich miesiącach sondaże wskazywały na niezadowolenie wielu Jordańczyków z pracy deputowanych.

Zgodnie z jordańską konstytucją nowy parlament ma być wybrany w ciągu czterech miesięcy.

IAF, skupiający fundamentalistów islamskich i popierany przez Bractwo Muzułmańskie, jest obecnie jedyną większą partią jordańską. Obecny system wyborczy (tzw. system pojedynczego głosu nieprzechodniego, w którym wyborca przeznacza głos na konkretnego kandydata zgłoszonego w kilkumandatowym okręgu wyborczym) jest niekorzystny dla partii politycznych, natomiast sprzyja kandydatom niezależnym, stawiającym na lojalność plemienną wyborców. Zdecydowanie dominowali oni w rozwiązanym teraz parlamencie.
(PAP)

Ukradziona polska kolęda zostanie wykonana w Szwecji

Unikatowa polska kolęda z XVII wieku, której tekst został wywieziony przez szwedzkie wojska w czasie potopu (1655), będzie mieć premierę w grudniu na koncercie w Sztokholmie. Słowa pieśni przez lata spoczywały zapomniane w skrzyni w pod sztokholmskim zamku Skokloster.

Na pomysł wykonania kolędy wpadła Joanna Janasz, od lat organizująca imprezy dla Polonii w Sztokholmie.

- Na wykładzie pani profesor Ewy Teodorowicz-Hellman dowiedziałam się, że wśród odnalezionych polskich druków i książek jest nieznana dotąd kolęda. Od razu pomyślałam, że trzeba wykorzystać ten cud i zaprezentować utwór publiczności - mówi Joanna Janasz.

Organizatorka zaprosiła polską piosenkarkę mieszkającą od lat w Szwecji, Teresę Tutinas, która zgodziła się wykonać utwór.

Tekst kolędy napisany starym językiem wymagał unowocześnienia, czego podjęła się polonijna poetka Dana Rechowicz.

- Niektóre staropolskie słowa są dziś już zupełnie niezrozumiałe, dlatego musiałam dokonać zmian. Starałam się jednak zachować dawny klimat - mówi Dana Rechowicz. Zaprezentowała refren kolędy:
"Wy przynajmniej zaśpiewajcie,/ Wojska nieb ognistych dajcie/ Boską cześć Bogu małemu/ Rzewnie w żłóbku płaczącemu!/ Obłok dżdżysty niech rozbije/ Lutnia, która smutki myje./ To się Jezus roześmieje,/ W serca wleje nam nadzieję!"

Muzykę skomponował Zbigniew Bizoń, niegdyś muzyk m.in. zespołu Czerwono-Czarni, który w latach 70. wyemigrował do Szwecji.

Odnaleziona w Szwecji polska kolęda z XVII wieku nosi tytuł "Jezus Bóg i człowiek w stajence betlejemskiej narodzony". Została napisana przez Jana i Krzysztofa Denhoffów, studentów Akademii Wileńskiej.

Przez pewien czas należała do Władysława Konstantego Wituskiego, dworzanina króla Władysława IV. Do Szwecji trafiła wraz z innymi łupami wojennymi, przywieziona przez szwedzkiego generała Karola Gustawa Wrangla.

Koncert "Kolędy i pastorałki", na którym po raz pierwszy zaprezentowana zostanie publicznie, odbędzie się 5 grudnia w kościele Citykyrkan w Sztokholmie. Zainteresowanie Polonii jest już tak duże, że zdecydowano o dodatkowym występie.
Daniel Zyśk
(PAP)

Poniedziałek, 2009-11-23

Szwed zdobył ważną nagrodę za książkę o łódzkim getcie

Steve Sem-Sandberg otrzymał najbardziej prestiżową, obok Nobla, szwedzką nagrodę literacką Augustpriset za opowiadającą o żydowskim getcie w Łodzi powieść "De fattiga i Lodz".

Autor najlepszej szwedzkiej książki w kategorii literatura piękna odebrał brązową statuetkę oraz 100 tysięcy koron w sztokholmskiej filharmonii.

- Ta książka pokazuje rzeczywistość bez makijażu. Literatura i filmy o Holokauście na ogół opowiadają o ludziach, którzy przeżyli, a moja powieść nie kończy się happy endem, dlatego zastanawiałem się, czy może odnieść sukces - powiedział Sem-Sandberg.

Wydana we wrześniu w Szwecji powieść szybko stała się sukcesem wydawniczym. Obecnie jest już tłumaczona na 18 języków.

Napisanie prawie 700-stronicowej książki zajęło pisarzowi aż pięć lat. Za materiał posłużyła mu autentyczna kronika getta pisana przez więzionych Żydów.

Nagroda Augustpriset przyznawana jest co roku od 1989 roku przez Szwedzki Związek Wydawców autorom najlepszych szwedzkich książek. Oprócz twórców z dziedziny literatury pięknej, nagradzani są również najlepsi autorzy literatury faktu oraz książek dla dzieci i młodzieży.
(PAP)

Iran pokazał co zrobi, gdy zostanie zaatakowany

W ramach ćwiczeń wojskowych, irańskie siły zbrojne odpowiadały na ewentualny atak nuklearny, chemiczny i bakteriologiczny - poinformowała irańska agencja Isna.

- Symulację ataku nuklearnego, bakteriologicznego i chemicznego dokonanego przez fikcyjnego wroga przeprowadzono w poniedziałek rano. W odpowiedzi przeprowadzono serię operacji polegających na likwidacji następstw tego ataku - podała agencja.

Cytowany przez agencję rzecznik manewrów, generał Ali Moghiseh powiedział, że "jednocześnie testowano radary produkcji irańskiej".

Siły zbrojne Iranu rozpoczęły ćwiczenia wojskowe by zademonstrować zdolność obrony swych obiektów nuklearnych.

Są one prowadzone na obszarze 600 tys. km kwadratowych i obejmują m.in. ochronę budowanej w Buszerze (na południu) elektrowni jądrowej, zakładów produkcji paliwa jądrowego w Isfahanie (w środkowym Iranie) i zakładów wzbogacania uranu w pobliżu Kum (też w centrum kraju). Wiadomość o istnieniu tych zakładów, którą Iran ujawnił we wrześniu, pogłębiła podejrzenia, że obiekt ten mógł być planowany jako część tajnego wojskowego programu nuklearnego.

Zachód obawia się, że Teheran planuje przekształcenie programu w celu wyprodukowania materiału rozszczepialnego do głowic bojowych.

USA i Izrael nie wykluczyły ataku na obiekty nuklearne Iranu. Teheran, który zapewnia, że pragnie wzbogacać uran jedynie z myślą o energetyce jądrowej, wielokrotnie groził, że na ewentualne ataki odpowie uderzeniem na izraelskie i amerykańskie cele w regionie.
(PAP)

Indie testują rakietę zdolną przenosić ładunki nuklearne

Indie przeprowadziły pierwszą nocną próbę swego pocisku balistycznego Agni-II (Ogień-II). Rakieta ma zasięg do dwóch tysięcy kilometrów i może przenosić ładunki nuklearne - poinformowało indyjskie ministerstwo obrony.

Zastrzegający sobie anonimowość rzecznik resortu powiedział, że pocisk wystrzelono z wyspy Wheelers, która stanowi część wschodnioindyjskiego stanu Orissa. Poprzednie próby tej rakiety odbywały się za dnia.

Agni-II to najpotężniejszy element indyjskiego arsenału rakietowego. Może przenosić bojowe ładunki konwencjonalne i nuklearne o masie do jednej tony.
(PAP)

Polska zakonnica: Jan Paweł II regularnie biczował się w akcie pokuty

Jan Paweł II regularnie się biczował w akcie pokuty za grzechy - zeznała polska zakonnica Tobiana Sobótka z zakonu Najświętszego Serca Jezusowego. Spisane zeznania siostry odnalazła komisja, która analizuje życie papieża przed beatyfikacją i kanonizacją. Wypowiedzi siostry Tobiany Sobótki zostały wydrukowane we włoskiej gazecie "La Stampa". O sprawie pisze także brytyjski "Daily Mail".

Zeznania zakonnicy znajdują się w dokumentach gromadzonych w Watykanie i badanych przed ewentualnym ogłoszeniem Papieża świętym. Siostra Tobiana Sobótka pracowała w watykańskich apartamentach Jana Pawła II oraz w jego letniej rezydencji w Castel Gandolfo. Była również osobą, która podczas podróży pomagała w rehabilitacji i pełniła funkcję pielęgniarki.

Zakonnica miała zeznać, że papież zadawał sobie pokutę. - Słychać było odgłos uderzeń, gdy się biczował. Robił to, gdy jeszcze był w stanie sam się poruszać - zeznała.

Oświadczenie polskiej zakonnicy ma się znaleźć w nowej książce o Janie Pawle II, którą przygotowuje dziennikarz "La Stampy".

Te doniesienia potwierdza także były papieski sekretarz z lat 80., pochodzący z Konga biskup Emery Kabongo. - Karał się w szczególności zaraz przed wyświęcaniem biskupów i kapłanów. Chciał się należycie przygotować przed sprawowaniem sakramentów. Sam tego nigdy nie widziałem, ale słyszałem od innych - mówił Kabongo.

Poproszony o komentarz, rzecznik prasowy Watykanu powiedział: - Dochodzenie, oraz wszystkie dokumenty są wciąż utajone i dopóki nie będzie gotowy ostateczny raport nie możemy tego w żaden sposób skomentować.

Jak przypomina "Daily Mail" samobiczowanie jest sposobem pokuty, który katolikom przypominać ma razy doznane przez Chrystusa z rąk Rzymian przed ukrzyżowaniem.
("Daily Mail")

Naukowcy ostrzegają - Bałtyk zaleje nadbrzeżne miasta

Fińscy eksperci ostrzegają przed stopniowym wzrostem poziomu wód Bałtyku. Zjawisko to może zagrażać zalaniem części nadbrzeżnych miast.

Jak powiedział fińskiemu publicznemu radiu przedstawiciel państwowej służby ochrony środowiska, poziom Bałtyku może się podnieść w ciągu kilkudziesięciu lat od 50 centymetrów do trzech metrów. Będzie to zależeć od wielu czynników, w tym: kierunku wiatru, siły i liczby sztormów.

Eksperci uważają, że fakt wzrostu poziomu morza trzeba brać już teraz pod uwagę przy planowaniu przestrzennym w rejonach nadmorskich.

Zdaniem fińskich specjalistów, nie powinno się już budować domów na miejscach położonych poniżej czterech metrów nad średnim poziomem Bałtyku. Finowie twierdzą w związku z tym, że istnieje konieczność opracowania nowych map topograficznych, precyzyjnie odwzorowujących rzeczywiste wysokości nad poziomem morza.
(IAR)

Niedziela, 2009-11-22

5 lat temu na Ukrainie rozpoczęła się rewolucja

- Pomarańczowa rewolucja 2004 r. przyniosła Ukrainie wolność - zgodzili się prezydent Wiktor Juszczenko i premier Julia Tymoszenko. W niedzielę na Ukrainie obchodzono - bez wielkich fanfar - piątą rocznicę pomarańczowej rewolucji.

Tymoszenko i Juszczenko, którzy byli wówczas najbliższymi sojusznikami, są dziś nieprzejednanymi wrogami i największymi konkurentami w zaplanowanych na styczeń wyborach prezydenckich.

Niedzielną rocznicą świętowali w związku z tym oddzielnie, występując wieczorem w przychylnych im stacjach telewizyjnych.

- To święty dla mego narodu dzień: jesteśmy wolni. Naszej wolności nikt nam nie podarował. Dzisiaj musimy odpowiedzieć sobie na kolejne pytanie: czy jesteśmy wielkim państwem, czy wielkim satelitą. Nasza droga do wolności dopiero się rozpoczęła - podkreślił podczas transmitowanego na żywo przez telewizję państwową wystąpienia w Ukraińskim Domu w Kijowie prezydent Juszczenko.

Dom ten znajduje się nieopodal centralnego placu Kijowa, Majdanu Niepodległości. To właśnie na nim w listopadzie 2004 r. rozbito namioty, których mieszkańcy przez 17 zimnych, jesiennych dni popierali kandydaturę Juszczenki na prezydenta, zagrzewani do walki przez obecną premier Tymoszenko.

W niedzielę na Majdan przyszło ok. 100 osób.

- Jestem przekonana: Majdan nie poszedł na marne. (...) Ludzie nie stali na nim ani za Juszczenkę, ani za (jego rywala w wyborach 2004 r., byłego premiera Wiktora) Janukowycza. Ludzie stali tam, broniąc siebie samych i broniąc Ukrainy - powiedziała Tymoszenko w przemówieniu, transmitowanym podczas mowy Juszczenki przez stacje telewizyjne, które popierają jej kandydaturę na prezydenta.

Pomarańczowa rewolucja rozpoczęła się 22 listopada 2004 r. Protesty, które trwały 17 dni, wybuchły, gdy Centralna Komisja Wyborcza w Kijowie uznała, że drugą turę wyborów prezydenckich wygrał kandydat obozu władzy, ówczesny premier Janukowycz.

W rezultacie protestów, w powtórzonym głosowaniu zwyciężył kandydat opozycji demokratycznej Wiktor Juszczenko. Pomarańczowy był kolorem jego kampanii wyborczej.

Ukraińscy komentatorzy twierdzą, że obecna niechęć Juszczenki do Tymoszenko jest tak silna, że jeśli w drugiej turze wyborów prezydenckich zmierzy się ona z Janukowyczem, urzędujący prezydent poprze tego ostatniego.

- Tymoszenko nigdy nie stanie się prawdziwą Ukrainką, a z Janukowycza można Ukraińca zrobić - miał powiedzieć kiedyś Juszczenko.

W wyznaczonych na styczeń wyborach obecny prezydent nie ma praktycznie szans na reelekcję: sondaże dają mu dziś od 3 do 7% poparcia. Faworyt rankingów, Janukowycz, może liczyć na ok. 28%, a premier Tymoszenko na 20% głosów.
(PAP)

Walka z rakiem - duża sieć klubów fitness zamyka solaria

Zarząd SATS, największej w Skandynawii sieci klubów fitness, zdecydował o zamknięciu solariów we wszystkich swoich centrach. Decyzja ma związek z raportem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), z którego wynika, że sztuczne opalanie jest bardziej rakotwórcze niż wcześniej sądzono.

- Chcemy, aby nasze centra treningowe przyczyniały się do poprawy zdrowia, dlatego musimy poważnie potraktować ostrzeżenia Światowej Organizacji Zdrowia - mówi Kent Orrgren, prezes SATS w Szwecji.

Z raportu WHO wynika, że istnieje bezpośredni związek między opalaniem a zachorowaniem na raka skóry. U osób, które zaczynają opalać się w solariach przed 30. rokiem życia, ryzyko wystąpienia czerniaka złośliwego wzrasta o 75%.

- Prawdopodobieństwo wystąpienia raka u osób korzystających z solariów jest podobne jak w przypadku palaczy tytoniu. W związku z tym nie wystarczy już zwykła informacja o szkodliwości opalania, jaką dotychczas zamieszczaliśmy w naszych siłowniach - dodaje szef sieci SATS.

Likwidacja solariów w siłowniach SATS nastąpi 1 grudnia. Obejmie ona ponad 100 centrów tej marki w Szwecji, Norwegii, Danii oraz Finlandii, w których znajdują się łóżka do sztucznego opalania.

Akcję popiera szwedzki Instytut Ochrony przed Promieniowaniem, który postuluje wprowadzenie zakazu korzystania z solariów dla osób poniżej 18 lat.

W Szwecji odnotowuje się rocznie około 2 tysięcy przypadków najgroźniejszego czerniaka złośliwego oraz około 40 tysięcy raka podstawnokomórkowego skóry.
(PAP)

Tajne dokumenty ws. wojny w Iraku niewygodne dla Blaira

Tony Blair jako premier W. Brytanii w okresie wojny z Irakiem wprowadził w błąd opinię publiczną i parlament, planując inwazję wcześniej niż się do tego przyznał, bo już od początku 2002 roku - wynika z tajnych rządowych dokumentów, do których miał wgląd tygodnik "Sunday Telegraph".

Wojna z Irakiem rozpoczęła się 19-20 marca 2003 roku.

Tajne dokumenty dotyczące wniosków na przyszłość, które rząd wyciągnął z wojny z Irakiem na własny użytek (tzw. "lessons learnt") wskazują, że błędów dopuszczono się na wielu szczeblach: planowania działań wojennych, przygotowania się na sytuację po obaleniu Saddama Husajna i wyposażenia żołnierzy w sprzęt.

Według tygodnika Tony Blair faktycznie planował wojnę z Irakiem już z początkiem 2002 roku, dążąc do obalenia Husajna, ale do końca 2002 roku oficjalnie utrzymywał, że żadne decyzje nie zapadły, wojny nie ma w planach, a rozwiązanie problemu irackiej broni masowego rażenia musi wypracować ONZ.

W tym duchu Blair wypowiadał się np. na posiedzeniu komisji spraw zagranicznych Izby Gmin w lipcu 2002 roku. Tymczasem, o czym wiedział, od lutego brytyjskie i amerykańskie dowództwa pracowały nad planami inwazji - sugerują dokumenty.

Jeszcze w listopadzie 2002 roku z obawy przed wrogą reakcją przeciwnej wojnie opinii publicznej Blair twierdził, że jego celem jest rozbrojenie Iraku, a nie obalenie reżimu w Bagdadzie.

Tajny charakter operacji, potrzeba ograniczenia wiedzy na jej temat do szczupłego grona osób z obawy przed opinią publiczną zaszkodziły jakości planowania i spowodowały, że Brytyjczycy nie zadbali należycie o to, by okupacja wojskowa po zakończeniu działań wojennych była sukcesem.

"Wprawdzie analiza fazy działań wojennych uznaje je za znaczący sukces militarny, ale został on osiągnięty w walkach z trzeciorzędną (iracką) armią. Wróg lepiej przygotowany do wojny zadałby nam (Brytyjczykom) większe straty" - podkreśla gazeta, wskazując na wypowiedzi brytyjskich dowódców zawarte w rządowym dokumencie.

"Rządowe dokumenty nie rzucają nowego światła na najczęściej wysuwany wobec Tony'ego Blaira zarzut, że kłamał na temat domniemanego zagrożenia ze strony irackiej broni masowego rażenia, lub je wyolbrzymiał. Niemniej jednak ich lektura będzie dla niego niewygodna w świetle niektórych innych zarzutów" - napisał "Sunday Telegraph".

W najbliższy wtorek rozpoczynają się obrady komisji dochodzeniowej, która przeanalizuje rolę W. Brytanii w wojnie z Irakiem. Z początkiem 2010 roku przed komisją w charakterze świadka ma się stawić Tony Blair.
(PAP)

Sobota, 2009-11-21

Alarmy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Już dwa razy - w czwartek i w piątek w nocy - fałszywe alarmy, ostrzegające o dekompresji, wyrywały ze snu astronautów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS. W obu wypadkach powodem były problemy techniczne w rosyjskim module stacji.

W sobotę, z powodu alarmu, amerykańska agencja kosmiczna pozwoliła astronautom pospać pół godziny dłużej, w związku z czym nieco później rozpoczął się tego dnia "spacer kosmiczny" Mike'a Foremana i Randy Bresnika, których zadaniem jest m.in. zamontowanie nowych anten na ISS.

Dla Bresnika jest to pierwszy lot kosmiczny. Astronauta niecierpliwie czeka na dobrą wiadomość z Ziemi - jego żona jest w bardzo zaawansowanej ciąży i drugie dziecko państwa Bresnik może przyjść na świat w każdej chwili.

Uzgodniono, że gdyby dziecko urodziło się w czasie, kiedy Bresnik będzie w otwartej przestrzeni kosmicznej, astronauta dowie się o tym dopiero po powrocie na ISS. Chodzi o to, by astronauta był w pełni skoncentrowany podczas prac na zewnątrz stacji.
(PAP)

Niemiecki rząd walczy o rezygnację Eriki Steinbach

Niemiecki rząd szuka rozwiązań, które pomogłyby przekonać Związek Wypędzonych (BdV) do rezygnacji z nominowania jego przewodniczącej Eriki Steinbach do rady fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" - informuje niemiecka prasa.

W grę wchodzą m.in. gwarancje dotyczące wsparcia finansowego dla BdV, a także dodatkowe miejsca dla organizacji wypędzonych we władzach fundacji, która ma stworzyć w Berlinie muzeum poświęcone wysiedleniom Niemców.

Kandydatura Steinbach jest tematem sporu w niemieckiej koalicji chadeków i liberałów. Szef dyplomacji Guido Westerwelle (FDP) sprzeciwia się wejściu przewodniczącej BdV do władz fundacji, by - jak tłumaczy - nie obciążać stosunków z krytyczną wobec Steinbach Polską.

Według informacji dziennika "Koelner Stadt-Anzeiger" Steinbach, w zamian za swą rezygnację, miałaby negocjować z ministerstwem spraw wewnętrznych w sprawie finansowania działalności BdV. "W szczególności Związek chciałby uniezależnić wsparcie finansowe od zmian rządów" - pisze "Koelner Stadt-Anzeiger", nie podając źródeł tych informacji.

Według gazety rocznie BdV otrzymuje z budżetu niemieckiego 920 tysięcy euro; poprzedni rząd SPD i Zielonych zmniejszył sumę wsparcia prawie o połowę. Do tego dochodzą jeszcze środki na realizowane projekty na kwotę ponad miliona euro, także władze krajów związkowych dotują działalność ziomkostw.

Z kolei według tygodnika "Focus" organizacje wypędzonych mogłyby otrzymać większą liczbę przedstawicieli w radzie fundacji. Obecnie BdV przysługują trzy miejsca w tym 13-osobowym gremium, lecz jedno pozostaje nieobsadzone, bo BdV chce, by zajęła je Steinbach.

Dodatkowo rozważa się przeznaczenie z budżetu państwa większej sumy na fundację "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie", niż przewidziane dotąd 2,5 mln euro rocznie.

W pracach nad kompromisem mają uczestniczyć kanclerz Angela Merkel i minister finansów Wolfgang Schaeuble - informuje "Focus".

Przewodniczący komisji spraw wewnętrznych Bundestagu Wolfgang Bosbach (CDU) nalega na obopólna zgodę. - Czas na przekonujące oferty i negocjacje - powiedział "Focusowi".

Według tygodnika Steinbach zrezygnuje z zasiadania w radzie fundacji tylko wówczas, jeśli w zamian BdV i jego koncepcje zyskają na znaczeniu w pracach muzeum.

Przewodnicząca Związku Wypędzonych nalega na to, by do końca roku rząd federalny rozwiązał spór w sprawie jej nominacji. Steinbach na poparcie bawarskiej CSU oraz kierownictwa CDU. W rozmowie z dziennikiem "Bild" sekretarz generalny CSU Alexander Dobrindt zaapelował do Westerwellego, by "zachował się jak gentleman" i zaprosił Steinbach na osobistą rozmowę.

- Poprzez nieprzemyślane wypowiedzi podczas wizyty w Polsce Westerwelle bardzo sobie zaszkodził u naszych wypędzonych. Jeśli chce być ministrem spraw zagranicznych wszystkich Niemców, nie może zapominać o wypędzonych - powiedział Dobrindt.

- Mają oni prawo do tego, by ich sprawy także były reprezentowane przez niemiecką politykę zagraniczną, zamiast chowane pod stół przy najcichszym powiewie przeciwnego wiatru z Polski - dodał.
(PAP)

Piątek, 2009-11-20

Odnalazły się dwa palce i ząb Galileusza

Dwa palce i ząb, usunięte ze zwłok Galileusza we florenckiej bazylice w XVIII wieku, zostały odnalezione - poinformowało Muzeum Historii Nauki we Florencji.

Dyrektor muzeum, Paolo Galluzzi, powiedział, że trzy palce, kręg i ząb ze zwłok wielkiego astronoma zabrali w 1737 roku, 95 lat po jego śmierci, entuzjastyczni sympatycy. Okazją było przeniesienie zwłok do monumentalnego grobowca w bazylice Santa Croce we Florencji. Galileusz spoczął wtedy naprzeciwko Michała Anioła.

Jeden z palców wkrótce odzyskano i znajduje się on obecnie w kolekcji florenckiego muzeum. Odnalazł się też kręg - jest przechowywany na Uniwersytecie w Padwie, gdzie Galileusz nauczał.

Ząb i dwa pozostałe palce - kciuk i środkowy prawej ręki - były przekazywane z pokolenia na pokolenie w rodzinie pewnego włoskiego markiza - powiedział Galluzzi. Z czasem rodzina zapomniała jednak, co znajdowało się w odziedziczonym po przodkach pojemniku. Później ów pojemnik został sprzedany. W 1905 roku po palcach i zębie Galileusza zaginął wszelki ślad. Ostatnio pojemnik pojawił się jednak na aukcji. Kupił go prywatny kolekcjoner, zaintrygowany zawartością, i skontaktował się z ekspertami, w tym z Galluzzim, chcąc potwierdzić, że chodzi o szczątki Galileusza.

Potwierdzenie umożliwiła analiza dokumentów historycznych, w tym będących własnością rodziny, do której pojemnik należał przez wiele lat. Szczątki astronoma znajdowały się w XVII-wiecznej szklanej wazie, włożonej do drewnianej skrzynki zwieńczonej również drewnianym popiersiem Galileusza.

Galileusz, zmarły w 1642 roku, został przez Watykan wyklęty jako heretyk za głoszenie, że to Ziemia obraca się wokół Słońca. W 1993 roku astronoma rehabilitował papież Jan Paweł II.

Wiosną przyszłego roku odnalezione palce i ząb Galileusza zostaną wystawione we florenckim Muzeum.
(PAP)

Eksperci z USA o prezydencie UE: góra urodziła mysz

"Góra urodziła mysz" - tak skomentował wybór na prezydenta Unii Europejskiej belgijskiego premiera Hermana Van Rompuya ekspert ds. Europy w waszyngtońskim Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych Reginald Dale.

- To niezwykłe, że od ośmiu lat Unia starała się zreformować swoje struktury, aby zyskać na znaczeniu na światowej scenie, przeszła przez wszystkie te łamańce - referenda, odrzucenie Traktatu Lizbońskiego itd. - i na koniec wybrała na swych przywódców dwoje ludzi, o których nikt na świecie nie słyszał. Jak to możliwe? - zastanawia się Dale.

- Jeśli ktoś jest zwolennikiem tradycyjnej integracji europejskiej w stylu Jeana Monneta, coraz bardziej jednolitej Unii, wybór ten jest ogromną porażką, ponieważ wyraźnie pokazuje, że rządy krajów członkowskich zamierzają pozostać tymi, którzy o wszystkim decydują w UE i jej polityce zewnętrznej. Zwłaszcza rządy największych krajów. Ludzie będą więc nadal poświęcać dużo więcej uwagi temu, co zrobią Sarkozy i Merkel, niż temu, co robi Unia jako taka - ocenił.

Zdaniem eksperta, "Traktat Lizboński poczynił instytucjonalne dostosowania, ale nie zrobił wiele dla dalszego zjednoczenia Unii. I po tym, co się stało, długo jeszcze do tego nie dojdzie. Sąd konstytucyjny w Niemczech powiedział przecież, że wystarczy na razie integracji, w Wielkiej Brytanii władzę obejmie prawdopodobnie eurosceptyczny rząd konserwatywny, i w całej Europie ludzie są znacznie mniej przychylni integracji niż przedtem. Wszystko zmierza do zahamowania procesu integracji".

Zapytany o Catherine Ashton, wyznaczoną na przedstawicielkę UE ds. polityki zewnętrznej, Dale zwrócił uwagę, że powiedziała ona, iż zamierza "uprawiać cichą dyplomację".

- Nie jest to raczej sposób na uzyskanie przez UE większego głosu w sprawach światowych. Nie wiem, czy potrafi ona okazać wiele wpływu w rozmowach z przywódcami poszczególnych krajów; musi jeszcze tego dowieść - powiedział.

- Nie można zyskać wiele autorytetu dla Unii i stworzyć silniejszej wspólnej polityki zagranicznej przez samo majstrowanie przy instytucjach unijnych. Nieważne, ilu jest przedstawicieli itp., jeśli rządy nie chcą mieć wspólnej polityki zagranicznej w pewnych sprawach - dodał Dale.

W podobnym duchu wypowiedział się znany specjalista ds. europejskich Charles Kupchan, ekspert Rady Stosunków Międzynarodowych i były dyrektor ds. Europy w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA.

- Ci z nas, którzy mieli nadzieję, że Traktat Lizboński i mianowanie prezydenta Unii oraz jej przedstawiciela ds. polityki zagranicznej dadzą wyraźny sygnał, że Europa wchodzi w nowy etap i wzniesie się na wyższy poziom aktywności, co przyda jej także geopolitycznego ciężaru, są oczywiście rozczarowani. Pozostaje teraz czekać, aby się przekonać, czy te dwie mianowane osoby, zorientowane na poszukiwanie konsensu, są odpowiednim wyborem - powiedział Kupchan.

W swej książce "Europejskie marzenie" ekspert Rady Stosunków Międzynarodowych zarysował perspektywę wzrostu siły i znaczenia UE na arenie międzynarodowej.
(PAP)

Czwartek, 2009-11-19

Unia wybrała "prezydenta" i szefową dyplomacji

Przywódcy 27 krajów wybrali na szczycie w Brukseli belgijskiego chadeckiego premiera Hermana Van Rompuya na pierwszego stałego przewodniczącego Rady Europejskiej, a brytyjską baronessę Catherine Ashton z Partii Pracy na szefową unijnej dyplomacji. Francuz Pierre de Boissieu został wybrany na sekretarza generalnego Rady Unii Europejskiej.

Premier Belgii Van Rompuy będzie pierwszym stałym przewodniczącym Rady Europejskiej na najbliższe dwa i pół roku, z możliwością reelekcji. Stanowisko to zostało utworzone w wchodzącym w życie 1 grudnia Traktacie z Lizbony.

Premier szwedzkiego przewodnictwa Fredrik Reinfeldt poinformował, że Van Rompuy i Ashton zostali wybrani na szczycie przez przywódców 27 państw UE "jednomyślnie". - To był proces oparty na traktacie, przeprowadziłem konsultacje z wszystkimi pozostałymi 26 krajami. Poparliśmy ich jednomyślnie - powiedział Reinfeldt na konferencji prasowej, na której wystąpił wspólnie z Van Rompuyem i Ashton.

Dziennikarze powitali parę oklaskami. Gratulacje złożył także szef Komisji Europejskiej Jose Barroso.

Jak mówił Van Rompuy, stanowisko, na które został wybrany jest nowe. - Sześciomiesięczne prezydencje angażowały wszystkie państwa, ale nie pozwalały na długofalową perspektywę w pracach Unii - stwierdził.

Gratulacje z Polski

Prezydencki minister Paweł Wypych powiedział, że prezydent Lech Kaczyński gratuluje Hermanowi Van Rompuy wyboru na pierwszego stałego przewodniczącego Rady Europejskiej oraz Catherine Ashton na szefową unijnej dyplomacji. Wypych powiedział, że podjęte w czwartek decyzje są ważne, a nowo wybrani prezydent i szef unijnej dyplomacji "to osoby przechodzące do historii". - Pan prezydent gratuluje tym osobom, które obejmą tak ważne, istotne dla UE funkcje - podkreślił.

Także szef polskiego MSZ Radosław Sikorski złożył gratulacje nowo wybranym reprezentantom UE.

Wybór sekretarza generalnego Rady UE - kontynuacją

Wybór Pierre'a de Boissieu oznacza kontynuację. De Boissieu już teraz zarządzał pracami Rady UE, będąc zastępcą sekretarza generalnego Rady UE Javiera Solany. Solana piastował ten urząd będąc jednocześnie wysokim przedstawicielem ds. polityki zagranicznej i głównie na tym zajęciu się koncentrował.

Mało widoczne, aczkolwiek bardzo wpływowe stanowisko sekretarza generalnego Rady UE było w cieniu głównych negocjacji w sprawie nowego stałego przewodniczącego Rady Europejskiej i nowego wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej.

Van Rompuy - "nie zdążył przysporzyć sobie wrogów"

Mało znany, urzędujący niespełna rok 62-letni premier Belgii Herman Van Rompuy został wybrany - jak twierdzą jego krytycy - właśnie dlatego, że nie zdążył przysporzyć sobie w UE wrogów.

Zwolennicy twierdzą, że jego pragmatyzm, znajomość języków obcych i przede wszystkim zdolności mediacyjne, sprawdzone w skonfliktowanej wewnętrzne Belgii, dają mu wszelkie szanse, by sprawnie koordynować liczącą 27 państw UE.

W Brukseli żartowano, że najmniej przychylnym nominacji Van Rompuya krajem była... Belgia. Van Rompuy nie zakończył bowiem powierzonej mu w grudniu ubiegłego roku misji pojednania skłóconych regionów belgijskich. Porzucił urząd premiera dla Europy. Jego pierwsze niełatwe zadanie polega na tym, by sprawić, że jego nazwisko będzie prawidłowo wymawiane od Lizbony po Tallin.

Mało kto nawet wśród Belgów wie, że człowiek, który stanął na czele Rady Europejskiej, jest miłośnikiem wyścigów kolarskich oraz uwielbia obserwować ptaki w naturze, zwłaszcza egzotyczne. Dużo bardziej znane są zamiłowania literackie Van Rompuya, który codziennie choć na moment oddaje się lekturze książek lub pisaniu słynnych już haiku, czyli wywodzącej się z Japonii krótkiej formy poezji. Jeden ze swych wierszy Belg wyrecytował nawet na konferencji prasowej przy okazji ostatniego szczytu UE 29 października. Wiersz mówił o wpływających do portu Europy "trzech falach" rozszerzenia UE. Jednocześnie Van Rompuy jest czynnym kibicem drużyny piłkarskiej Anderlecht i amatorem belgijskiego piwa.

Z wykształcenia ekonomista i filozof, Van Rompuy może o literaturze bez problemu rozmawiać nie tylko w rodzimym języku flamandzkim, lecz także po francusku, niemiecku i angielsku. Te językowe zdolności z pewnością przydadzą mu się, by szukać kompromisu między 27 krajami UE na szczytach UE.

W UE przydatne będą jednak przede wszystkim zdolności mediacyjne Van Rompuya. Choć kierował rządem zaledwie 10 miesięcy, "metoda Van Rompuya", by znaleźć porozumienie miedzy pięcioma partnerami federalnej koalicji, stała się już słynna. Dzięki niej Van Rompuy zażegnał trwający od wyborów w 2007 roku permanentny kryzys polityczny, doprowadził do przyjęcia budżetu i porozumienia w niezwykle delikatnej sprawie imigracji i azylu. Metoda Van Rompuya, jak ujawniają bliscy mu ludzie, polega na słuchaniu innych i rozmowach dwustronnych. - Testuje reakcje, następnie proponuje rozwiązanie możliwe do przyjęcia dla wszystkich. Nie przychodzi więc już na początku z gotową formułą - powiedział przewodniczący federacji belgijskiego biznesu (FEB) Pieter Timmermans. Van Rompuy jest ponadto bardzo cierpliwy, w przeciwieństwie do takich polityków, jak francuski prezydent Nicolas Sarkozy czy były belgijski premier Guy Verhofstadt, wymieniany wcześniej jako kandydat na "prezydenta UE". W porównaniu z Verhofstadtem na korzyść Van Rompuya gra też fakt, że nie jest postrzegany w UE jako federalista. "Financial Times" określił go jako mało kontrowersyjnego "atlantyckiego tradycjonalistę" z głęboko proeuropejskiego kraju.

Pracował w Banku Narodowym, wykładał w szkole handlowej w Atwerpii i Brukseli, doradzał w gabinetach premierów Belgii Leo Tindemansa i Gastona Geensa. W latach 1988-1995 był senatorem z ramienia Chrześcijańskiej Partii Ludowej CVP, na której czele stał od 1988 do 1993 roku. Od września 1993 do lipca 1999 roku zajmował stanowisko wicepremiera i ministra budżetu w gabinecie premiera Jeana-Luca Dehaene. 12 lipca 2007 Herman Van Rompuy został wybrany na przewodniczącego Izby Reprezentantów, którym pozostał do czasu objęcia teki premiera.

Nieprawdą jest - przekonuje dziennik "Le Soir" - że Van Rompuy nie zna się zbytnio na Europie. - Zacząłem interesować się problemami europejskimi znacznie wcześniej, niż objąłem stanowisko premiera w grudniu 2008 roku. W 1964 roku, w wieku 16 lat zorganizowałem pierwsze seminarium europejskie w moim liceum - przyznał w jednym z wywiadów sprzed miesięcy. Ponadto Van Rompuy zawsze podkreśla, że w UE nie ma silniejszych i słabszych krajów, co dotyczy także krajów założycielskich, wśród nich Belgii. - Ich rola będzie zapisana w książkach historycznych i powinniśmy być z niej dumni. Ale nie powinno to dziś im dawać dodatkowej przewagi - powiedział.

Jest przyjazny ludziom i bardzo rodzinny, pracowity, ale regularnie bierze urlopy i dużo podróżuje. Jest przekonany, że najlepszych decyzji nie podejmuje się wcale, pracując bez przerwy. - Można być oddanym sprawie publicznej, pozostając panem własnego życia - powiedział w jednym z wywiadów.

Żonaty, ojciec Petera, Laury, Elke i Thomasa oraz dziadek jednorocznego Landera. W ostatnim tygodniu, kiedy cała Europa mówiła tylko o nim, zaszył się ze swym wnukiem w domu na belgijskim wybrzeżu, by odpocząć.

Catherine Ashton - "mało znana"

53-letnia laburzystka baronessa Catherine Ashton, wybrana na szefową dyplomacji UE, jest politykiem słabo znanym brytyjskiej opinii publicznej, a nawet w szeregach swojej Partii Pracy. Nigdy nie była deputowaną, a choć przez ok. 1,5 roku była członkiem gabinetu premiera Gordona Browna, nie odpowiadała za żaden resort.

W październiku 2008 r. Brown zaproponował Ashton na stanowisko komisarza UE ds. handlu w związku z powrotem dotychczasowego komisarza, Petera Mandelsona, do czynnego życia politycznego w Wielkiej Brytanii. Przedtem baronessa przewodniczyła Izbie Lordów i Tajnej Radzie Królewskiej.

Ashton jest absolwentką ekonomii Uniwersytetu Londyńskiego. W latach 1983-89 była dyrektorką organizacji "Business in the Community", zajmując się m. in. sprawami nierównego traktowania pracowników w miejscu pracy. W latach 1998-2001 przewodniczyła zarządowi regionalnej służby zdrowia w hrabstwie Herefordshire. Działała też społecznie w oświacie i była wiceprzewodniczącą lobby dbającego o interesy niepełnych rodzin.

Jej polityczna kariera rozpoczęła się w 1999 r., gdy od ówczesnego premiera Tony'ego Blaira otrzymała dożywotni tytuł baronessy i zasiadła w Izbie Lordów. W następnych latach była parlamentarnym podsekretarzem stanu w resorcie oświaty, a następnie spraw konstytucyjnych i sprawiedliwości.

W 2006 r. została członkiem Tajnej Rady Królewskiej, a w czerwcu 2007 r. otrzymała nominację do gabinetu jako przewodnicząca Izby Lordów i Lord Prezydent Rady. Tajna Rada Królewska jest organem konstytucyjnym koordynującym prace międzyresortowe dotyczące prerogatyw monarchy, ma też uprawnienia doradcze i sądowe.

Baronessie Ashton przypisuje się ważną rolę w przyjęciu Traktatu Reformującego UE w Izbie Lordów. Od października 2008 r. jest ona unijnym komisarzem ds. handlu. Jest zwolenniczką wolnego handlu i sukces tzw. rundy z Dauhy uważa za kluczową sprawę dla UE. Nie ma jednak żadnego doświadczenia w dyplomacji.

Jej nominacja została uznana za kontrowersyjną przez niektórych polityków Partii Konserwatywnej. Eurosceptyczny deputowany do Parlamentu Europejskiego Daniel Hannan zarzucił jej brak przygotowania merytorycznego w sprawach światowego handlu. Parlament Europejski zatwierdził ją jako komisarza 22 października 2008 r. Formalnie jest urlopowana z Izby Lordów.

Catherine Ashton jest żoną Petera Kellnera - szefa ośrodka badania opinii publicznej YouGov, publicysty i komentatora. Razem wychowują pięcioro dzieci, z których troje pochodzi z pierwszego małżeństwa Kellnera.
(IAR)

Poznaliśmy bardziej skomplikowany genom, niż ludzki

Rozszyfrowanie genomu kukurydzy zakończyło się sukcesem, choć jest on bardziej skomplikowany niż wszystkie dotychczas poznane genomy - roślin, zwierząt, a nawet człowieka - informuje "Science".

Genom człowieka tworzy 20 000 genów (2,9 miliarda nukleotydów), upakowanych w 23 parach chromosomów, podczas gdy 32 000 genów kukurydzy (składające się z 2 miliardów nukleotydów) są ściśnięte w 10 parach. Dużą część genomu kukurydzy stanowią powtórzenia, dużo tam również "skaczących" genów-transpozonów, które potrafią zmieniać swoje położenie.

Genom pospolitej odmiany kukurydzy zwanej B73 zbadał kosztem 29,5 miliona dolarów zespół naukowców z Genome Center Washington University School of Medicine w St. Louis, współpracujący z kolegami z innych ośrodków. Wcześniej udało się poznać genomy dwóch innych zbóż - ryżu i sorgo.

Dzięki znajomości genów kukurydzy możliwe będzie opracowanie jej odmian lepiej dostosowanych do potrzeb ludzi i zwierząt hodowlanych, a także do produkcji biopaliwa. Pochodząca z Ameryki Południowej kukurydza występuje w kilkuset odmianach. Różnią się one wielkością i kolorem ziaren (na przykład kukurydza czarna), wydajnością, odpornością na choroby i trudne warunki środowiska, zawartością substancji odżywczych.
(PAP)

INDEX


Copyright © Polonijny Link Winnipegu
Kopiowanie w całości jest dozwolone bez zgody redakcji pod warunkiem nie dokonywania zmian w dokumencie.

23-845 Dakota Street, Suite 332
Winnipeg, Manitoba
R2M 5M3
Canada
Phone: (204)254-7228
Toll Free US and Canada: 1-866-254-7228