Polonia Winnipegu
 Numer 68

            2 kwietnia 2009      Archiwa Home Kontakt

Wydawca


Bogdan Fiedur
Bogdan Fiedur
 

 

zapisz Się Na Naszą listę


Proszę kliknąć na ten link aby dotrzeć do formularza gdzie można zapisać się na listę dystrybucyjną i w przyszłości otrzymywać biuletyn bezpośrednio od nas.

Aby zapisać się szybko bez wypełniania formularza, proszę wysłać E-mail bez żadnego tekstu poprzez kliknięcie tego linku.

 

 

Przyłącz się

Jeśli masz jakieś informacje dotyczące polskich wydarzeń i chciałbyś albo chciałabyś podzielić się nimi z naszymi czytelnikami, to prześlij je do nas. Mile widziane są wywiady, felietony, zdjęcia i poezja. Proszę informować nas o wszystkich wydarzeniach polonijnych.

 

 

Promuj polonię

Każdy z nas może się przyczynić do promowania Polonii w Winnipegu w bardzo prosty sposób.  Mój apel jest aby dodać dwie linie do waszej stopki (signature) aby zacząć promować Polonijne wydarzenia w Winnipegu kiedykolwiek wysyłamy maila.

Tutaj są instrukcj
e jak dodać stopkę używając Outlook Express.

Kli
knij Tools-->Options --> Signatures

Zaznacz poprzez kliknięcie
Checkbox gdzie pisze

Add signature to all outgoing messages


W pole gdzie jest napisane Edit Signature proszę wpisać.

Polonijny link Winnipegu
http://www.polishwinnipeg.com

albo

Polish Link for Winnipeg
http://www.polishwinnipeg.com


Po tym kliknij Apply

I to wszystko. Od tej pory będziemy promować polskie wydarzanie w Winnipegu automatycznie kiedy wyślemy maila do kogoś. Wszystkie programy mailowe mają taką opcję tzw. signature i sposób jej dodania będzie bardzo podobny do tego co opisałem dla Outlook Express

Polonijny Biuletyn Informacyjny w Winnipegu


INDEX

 

WIADOMOŚCI PROSTO Z POLSKI

Środa, 2009-04-01

Na razie nikt nie szuka "czarnej skrzynki"

Komisja Badania Wypadków Lotniczych wyjaśniająca przyczyny katastrofy samolotu Bryza wykonuje na razie głównie dokumentację miejsca wypadku. Szukaniem tzw. czarnej skrzynki zajmie się w ciągu najbliższych kilku dni.
- Znalezienie rejestratora parametrów lotu nie jest w tej chwili priorytetem w pracy członków komisji. Zajmują się oni teraz fotograficzno-opisową dokumentacją miejsca zdarzenia. Penetracja wnętrza samolotu, gdzie znajduje się rejestrator, to kwestia kilku dni - powiedział p.o zastępca dyrektora departamentu prasowo-informacyjnego MON, ppłk Wiesław Grzegorzewski.
Dodał, że rejestrator parametrów lotu ulokowany jest przez producenta samolotu w miejscu najmniej narażonym na zniszczenie. Najczęściej znajduje się on w tylnej części kadłuba.
Grzegorzewski podkreślił, że na obecnym etapie pracy komisji za wcześnie jest mówić o jakichkolwiek hipotezach przyczyn katastrofy Bryzy.
Samolot Marynarki Wojennej Bryza rozbił się we wtorek po południu na lotnisku Gdynia-Babie Doły. Zginęło czterech pilotów. Ćwiczyli awaryjne lądowanie z jednym działającym silnikiem.
PAP

Lech Wałęsa: Instytut Pamięci i Manipulacji Ubeckiej

Sądziłem, że znów zmuszony będę zabrać głos we własnej sprawie. Dziś widzę, że już nie tylko w swojej. Prezes IPN pokazał wprost i wyraźnie, jakie są jego intencje, jak działa i na co go stać. Dał Polakom najlepszy argument do radykalnych zmian tej instytucji. Dał argument, że nie nadaje się na szefa takiej instytucji, że naraża Polskę na śmieszność, że gra politycznie sprawami historycznymi.
Jak wiecie, nigdy nie byłem zwolennikiem prezydenta Kwaśniewskiego, a nawet przez lata nie podawałem mu ręki. Po zakończeniu prezydentury, w obliczu śmierci Jana Pawła II, po chrześcijańsku, pojednałem się. Tak rozumiem chrześcijaństwo i normalność w polityce. Nie występuję więc tu w roli zwolennika, czy politycznego przyjaciela, a jako antykomunista. Wczoraj prezydent Kwaśniewski jednoznacznie wypowiedział się o IPN. Miał to tego prawo, nie tylko jako były prezydent. Dziś widać, że IPN słowami Kurtyki odmawia mu takiego prawa. To IPN ma decydować, co komu wolno, kto może publikować, nawet paszkwile, a kto nie może nawet słowa o IPN wypowiedzieć.
IPN pod rządami Kurtyki stał się sądem i katem jednocześnie. Bez krzty sprawiedliwości i rzetelności wydaje wyroki, selektywnie skazuje ludzi bez szans obrony. To wstyd dla Polski, dla naszej wiarygodności, a nawet szans na arenie międzynarodowej. Za chwilę Kurtyka gotowy uderzyć w każdego przeciwnika politycznego albo osobę krytykującą IPN w tym kształcie i rzuci jakimś kwitem, na przykład w kandydatów Polski do stanowisk międzynarodowych. To jest niedopuszczalne w państwie demokratycznym! Interes Polski, nasza pozycja na świecie dla szefa instytucji państwowej nie ma znaczenia. Jest w stanie grać kwitami do woli w imię obrony pozycji własnych i swojego środowiska politycznego.
Historia IPN pokazuje, że można wypracować właściwy model pracy, że są w nim historycy z prawdziwego zdarzenia, dla których liczy się prawda, a nie walka polityczna. Poprzednie władze IPN pod kierunkiem prof. Kieresa pokazały, że można w tych trudnych tematach pracować rozsądnie i rzetelnie. Niezbędne są zmiany, uporządkowanie sprawy, bo państwo polskie nie może tolerować niszczenia własnego dorobku, historii, zwycięstw przez wypaczone instytucje powołane przecież do wzniosłych ważnych celów.
I słowo we własnej sprawnie, chociaż mam ku temu coraz mniejszą ochotę. Warto jednak Was przekonywać, bo w narodzie jest znacznie większe rozumienie spraw niż w kierownictwie IPN. Zobaczcie mechanizm stosowany przez tych ludzi. Pamiętacie ten paszkwil Cenckiewicza i Gontarczyka. Ile zarzutów, ile kłamstw, jakieś kwity, uśmiercanie świadka kluczowego. Książka udająca historyczną. I co? Ten paszkwil teraz już staje się źródłem dla kolejnych paszkwili do potęgi – napisanych w IPN czy poza nim. Tak się pisze historię na nowo. Tak działa IPN. Nie można się na to godzić! Wolę nie myśleć, jakie paszkwile, jak niestworzone rzeczy może jeszcze, taplając się w kwitach bezpieki, wytworzyć Instytut Pamięci...i Manipulacji Ubeckich, a na tej podstawie różnej maści działacze, funkcjonariusze polityczni, sensaci, histerycy i poszukiwacze spisków.
wp.pl
 

Wtorek, 22009-03-31

"Jan Paweł II już jest w gronie świętych"

Jan Paweł II już jest w gronie świętych i błogosławionych a proces beatyfikacyjny jest tylko aspektem eklezjalnym, historycznym, który już niedługo potwierdzi przekonanie bardzo wielu osób na całym świecie o jego świętości - powiedział postulator procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II ks. Sławomir Oder.
Z udziałem ks. Odera odbyła się prezentacja książki "Nowe cuda" zawierająca m.in. świadectwa łask za wstawiennictwem Jana Pawła II. Dodatek stanowi płyta Seweryna Krajewskiego do poezji Karola Wojtyły.
- To druga część a zarazem nowa książka, która zawiera m.in. nowe relacje z biura kanonizacji, świadectwa uzdrowień fizycznych, duchowych w postaci listów, karteczek, które ludzie składają na grobie Jana Pawła II - powiedział dyr. Wydawnictwa św. Stanisława - wydawcy książki - ks. Zygmunt Kosowski.
- Drogą pocztową otrzymaliśmy 3 tys. świadectw. Tych, położonych na grobie nie można zliczyć - dodała redaktor "Nowych cudów" Aleksandra Zapotoczny.
W jednym z rozdziałów książki "Znani ludzie o Janie Pawle II" znajdują się odpowiedzi m.in. światowej sławy kompozytora Ennio Morricone, śpiewaka operowego Placido Domingo, ambasadora RP w Watykanie Hanny Suchockiej na pytanie: "Kim jest dla mnie Jan Paweł II".
- To cud, że udało mi się porozmawiać z Ennio Morricone - powiedziała Zapotoczny. - On nie udziela wywiadów nawet po koncertach. Jednak magiczne słowa: "Jan Paweł II" otworzyły mi drzwi - dodała.
Ostatni rozdział publikacji to wywiad ze znanym polskim kompozytorem, wokalistą Sewerynem Krajewskim. Do książki została dołączona płyta, na której Krajewski śpiewa niektóre z wierszy Karola Wojtyły. Na uwagę zasługują kolorowe zdjęcia znanych fotografików. Nakład książki wynosi 40 tys.
Postulator procesu kanonizacyjnego ks. Oder pytany, kiedy Jan Paweł II zostanie świętym, zaznaczył, że z jego strony nigdy nie padały deklaracje dotyczące żadnej daty.
- Mogę tylko powiedzieć tyle, że na etapie kongregacji trwają prace. Na tym stopniu zaawansowania prac można pytać tylko osoby z kongregacji, prefekta kongregacji ds. świętych, albo ewentualnie sekretarza tejże kongregacji - zaznaczył.
PAP

Katastrofa Bryzy - ruszają prace komisji ds. wypadków lotniczych

Wojskowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych niezwłocznie przystępuje do badania okoliczności katastrofy samolotu Bryza w Gdyni-Babich Dołach, w którym zginęło czterech lotników - poinformował szef komisji płk Zbigniew Drozdowski. Wyniki prac komisji - jak zapowiedział minister obrony Bogdan Klich - będą upublicznione.
Według płk. Zbigniewa Drozdowskiego, dla komisji nie ma wprawdzie terminów na przeprowadzenie badań, ale w poprzednich przypadkach zajmowało to kilka miesięcy. Zaapelował zarazem, by - "w imię szacunku dla poległych" - opinia publiczna i media dały komisji możliwość przeprowadzenia rzetelnych badań.
30-osobowa komisja składa się z dwóch zespołów. Jeden zajmie się zagadnieniami pilotażu, a drugi - sprawami technicznymi. Rozpocznie prace od oględzin miejsca katastrofy, sporządzenia dokumentacji fotograficznej i zebrania oraz skatalogowania wszystkich szczątków rozbitej maszyny i zgromadzenia ich w hangarze do szczegółowych ekspertyz. Zgromadzona będzie też dokumentacja dotycząca tego lotu.
- Będziemy też analizować zapis rejestratora parametrów lotu - dodał płk Drozdowski. Ten pierwszy etap - tzw. dowodowy, trwa zwykle 2-3 tygodnie.
Rozbity samolot Bryza (polska wersja rosyjskiego AN-28) należał do Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. Nad lotniskiem ćwiczono manewr lądowania na jednym działającym silniku.
PAP

Prokuratura wyjaśnia wyciek dokumentów z IPN

Prokuratura rozpoczęła wyjaśnianie okoliczności wycieku z archiwum IPN w Lublinie wniosków złożonych przez osoby pragnące uzyskać dostęp do swoich teczek. 18 wypełnionych formularzy przysłał do redakcji "Dziennika Wschodniego" anonimowy czytelnik. Miał je znaleźć na wysypisku śmieci.
Prokuratura rozpoczęła działania z urzędu na podstawie doniesień prasowych. We wtorek będzie przesłuchana autorka artykułu, która opisała sprawę w "Dzienniku Wschodnim".
- Postępowanie będzie zmierzało w kierunku artykułu 54 ustawy o IPN, który przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat więzienia za ukrywanie, usuwanie bądź niszczenie bez upoważnienia dokumentów z archiwów Instytutu. Weźmiemy też pod uwagę ustawę o ochronie danych osobowych - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.
Rzeczniczka lubelskiego oddziału IPN Agata Fijuth przyznała, że dokumenty nadesłane do "Dziennika Wschodniego" rzeczywiście pochodzą z archiwum Instytutu. Nie chciała odpowiadać na pytania dotyczące warunków przechowywania dokumentów, zabezpieczeń i możliwości ich wynoszenia. - To wszystko będzie badała prokuratura - powiedziała Fijuth.
W poniedziałek do redakcji "Dziennika Wschodniego" w Lublinie nadeszło pocztą 18 kilkustronicowych wypełnionych IPN-owskch formularzy zawierających szczegółowe dane osobowe i informacje o wnioskodawcach, którzy wystąpili o nadanie statusu pokrzywdzonego i dostęp do swoich teczek. Podawali oni m.in. czy i kiedy byli przesłuchiwani przez organy bezpieczeństwa, czy w ich mieszkaniu dokonano przeszukania, czy przeciw nim prowadzono postępowanie karne, czy byli pozbawieni wolności.
Niektóre wnioski pochodziły od znanych w Lublinie osób, m.in. byłego rektora KUL. Wszystkie były złożone w 2006 r. Do dokumentów dołączony był lakoniczny list, w którym anonimowy nadawca podawał, że znalazł je na wysypisku śmieci. Redakcja skontaktowała się z niektórymi wnioskodawcami. Potwierdzili, oni, że składali takie wnioski i podawali informacje, które są w nich.
Takie formularze wypełnia się w trzech egzemplarzach. Jeden zatrzymuje wnioskodawca, a dwa pozostałe przechowywane są w archiwach IPN, w różnych zasobach.
Redakcja przekazała otrzymane dokumenty do IPN w Lublinie.
PAP

Poniedziałek, 2009-03-30

Herbert i Gombrowicz mieli szanse na Nobla

Pracownik poznańskiego IPN Rafał Sierchuła odnalazł w archiwach służby bezpieczeństwa notatkę rzucającą światło na środowisko polskich literatów w latach 60. i szanse noblowskie Zbigniewa Herberta i Witolda Gombrowicza.
Znaleziona notatka zawiera opis wizyty w Polsce Sekretarza Generalnego Akademii Szwedzkiej, która rozpoczęła się 6 maja 1968 roku. Autorem notatki jest nieznany dotąd z nazwiska tajny współpracownik SB, który działał w środowisku polskich literatów, prawdopodobnie blisko zarządu Związku Literatów Polskich.
- Ciekawą informację przynosi fragment notatki dotyczący rozmowy Szweda z szefem ZLP Jarosławem Iwaszkiewiczem. Po spotkaniu z sekretarzem Komitetu Noblowskiego Iwaszkiewicz powiedział zaufanym kolegom, że w Szwecji rozważana jest kandydatura Gombrowicza lub Herberta do nagrody Nobla - powiedział Sierchuła. Autor notatki zauważył pewne rozczarowanie w relacji Iwaszkiewicza - oficjalnymi kandydatami wysuwanymi przez polskie środowisko literackie do Nobla byli w tamtym czasie Jerzy Andrzejewski, Jan Parandowski i właśnie Iwaszkiewicz.
W notatce znalazła się też krótka charakterystyka Herberta i Gombrowicza. Współpracownik SB pisze, że Herbert "przebywa na Zachodzie. To bardzo znany poeta, ale chory umysłowo, melancholik, który izoluje się od otoczenia". O Gombrowiczu napisał, że wiele lat spędził na Zachodzie. - Dodał też informacje o bracie Gombrowicza mieszkającym w Kielcach, który miał kontakty z rumuńskimi faszystami. Wyraźnie szukano na Gombrowicza jakiegoś "haka" - dodał Sierchuła.
- Trudno przypuszczać, żeby władze w Polsce miały jakiś realny wpływ na decyzje Komitetu Noblowskiego. Odnaleziona notatka to tylko drobny przyczynek do historii polskiej literatury za PRL-u pokazujący pewne animozje środowiskowa, a także sposoby pracy SB - powiedział Sierchuła. Faktem jest jednak, że ani Herbert, ani Gombrowicz nie dostali Nobla.
Notatka została odnaleziona w zasobach warszawskiego IPN w ramach pracy nad programem "Aparat Bezpieczeństwa PRL wobec środowisk dziennikarskich, twórczych i naukowych".
PAP

Polski laureat Oscara: GMO grozi nam wszystkim

Genetycznie modyfikowana żywność stanowi jedno z większych zagrożeń dla świata. Niezależne badania dowodzą katastrofalnego wpływu GMO na zdrowie zwierząt, na których prowadzono doświadczenia. Nie ma powodu sądzić, że zdrowie ludzi nie ulegnie podobnej dewastacji - mówi kompozytor, laureat Oscara za muzykę do filmu "Marzyciel" Jan Andrzej Paweł Kaczmarek, uczestnik konferencji zatytułowanej "Artyści dla Polski wolnej od GMO".
- Jedzenie to źródło naszej energii, zdrowia, dobrego samopoczucia. Jedzenie może być różnorodne, smaczne, może dawać nam przyjemność, a rolnikom godziwe utrzymanie. Ale może też być zupełnie inaczej. Żywność produkowana w oparciu o GMO i monokulturowe, przemysłowe rolnictwo to globalna, homogeniczna papka - mówi członek międzynarodowego ruchu Slow Food Piotr Petryka.
Parlament Europejski przyjął poprawkę do wspólnego rozporządzenia PE i Rady UE w sprawie nowej żywości - GMO i pochodzącej ze sklonowanych zwierząt. Zgodnie z tą poprawką, produkty pochodzące od zwierząt karmionych genetycznie modyfikowaną paszą, muszą być oznaczone informacją, że zostały w ten sposób wyprodukowane.
Sondaż europejskiego ośrodka badań opinii publicznej Eurobarometr (na zlecenie KE) pokazuje, że prawie 60% Europejczyków (w tym 67% Polaków) nie akceptuje GMO. Większość sondaży robionych w Polsce pokazuje, że 70-80% Polaków nie chce GMO.
wp.pl

SB inwigilowała noblistę Johna Steinbecka

Polska Służba Bezpieczeństwa inwigilowała w 1963 roku amerykańskiego noblistę w dziedzinie literatury Johna Steinbecka – wynika z ustaleń historyka z poznańskiego oddziału IPN Rafała Sierchuły, do których dotarł serwis tvp.info. Autor kultowych powieści „Na wschód od Edenu” oraz „Myszy i ludzie” miał założony przez Polaków podsłuch, otoczony był też siatką tajnych agentów.
John Steinbeck to jeden z najpopularniejszych pisarzy amerykańskich XX wieku. Za jego największe dzieło uchodzi powieść „Grona gniewu”, za którą w 1940 roku otrzymał nagrodę Pulitzera. Do najbardziej znanych dzieł pisarza należą też: „Na wschód od Edenu”, „Myszy i ludzie” oraz „Tortilla Flat”. Wiele spośród jego powieści zostało zekranizowanych.
W Polsce Steinbeck gościł z dziesięciodniową wizytą w listopadzie 1963 roku, rok po przyznaniu mu literackiej Nagrody Nobla. SB chciała, by pisarz uwierzył, że w PRL panuje swoboda twórcza, a warunki życia są znośne.
Z ustaleń historyka Rafała Sierchuły wynika, że przygotowywania do tej wizyty Służba Bezpieczeństwa rozpoczęła kilka miesięcy wcześniej. W tym celu wszczęła operację o kryptonimie „Problemy”.
– SB konsultowała ze Związkiem Literatów Polskich szczegółowy program i współdecydowała, kto będzie mógł mieć dostęp do pisarza – tłumaczy Rafał Sierchuła.
Spotkania z czytelnikami, które pisarz odbywał objeżdżając Polskę, obsadzono agentami SB. Ich zadaniem było pilnować, by Steinbeck nie uzyskał informacji nieprzychylnych dla systemu.
– Kiedyś żartowano, że na przyjazd pierwszego sekretarza maluje się trawę na zielono. Tutaj było podobnie. Gdy do władz dotarła informacja, że wołga, którą porusza się pisarz, jest w złym stanie technicznym, dostarczono Steinbeckowi mercedesa – mówi Rafał Sierchuła. – Bezpieka z radością odnotowała potem, że za mercedesem nie mogą nadążyć samochody ambasady amerykańskiej – dodaje historyk.
Informacje na temat Steinbecka SB uzyskiwała z sieci tajnych współpracowników. Na miesiąc przed jego wizytą zdecydowano także o założeniu podsłuchu w warszawskim hotelu Bristol. Pisarza skierowano do specjalnie przygotowanego pokoju.
– O ile fakt inwigilacji zagranicznych twórców odwiedzających PRL nie jest niczym szczególnym, to sprawa podsłuchu świadczy o tym, że wizyta Steinbecka była traktowana priorytetowo – uważa dr Sebastian Ligarski, specjalista w dziedzinie kontaktów środowisk twórczych z aparatem represji PRL. – Założenie podsłuchu to skomplikowana operacja. Wymagała ulokowania w którymś z sąsiednich pokojów funkcjonariuszy SB na bieżąco analizujących materiały – dodaje.
Dzięki podsłuchowi SB poznała m.in. reakcję Steinbecka na informację o śmierci prezydenta Kennedy’ego, z którym pisarz się przyjaźnił. Wiadomość ta zastała go właśnie w Polsce. „Figurantka [żona Steinbecka – red.] przyjmuje telefon. Potem informuje Steinbecka, że był zamach na Kennedy’ego, w wyniku którego poniósł on śmierć. Bardzo są oboje wstrząśnięci. Figurantka płacze” – czytamy w notatce z podsłuchu z 22 listopada 1963 roku.
Z akt operacji o kryptonimie „Problemy” wynika, że korzystając z podsłuchu SB skrupulatnie odnotowywała kwestie zupełnie nieistotne z operacyjnego punktu widzenia. Zapisywała m.in. kiedy Steinbeck kładzie się spać. Odnotowała też jego rozmowy z asystentem toczone podczas porannej toalety.
– Steinbeck był jednym z niewielu amerykańskich pisarzy, którzy uprawiali twórczość akceptowalną przez blok komunistyczny. SB chciała mieć pewność, że po wizycie w PRL nie stanie się antykomunistą – tłumaczy Rafał Sierchuła. – To dlatego do zabezpieczenia tej wizyty użyto tylu środków – dodaje.
Z informacji zawartych w aktach wynika, że zdaniem SB cel został osiągnięty. „Wszystkie spotkania tak ze studentami w Warszawie, Krakowie i Łodzi oraz z literatami i dziennikarzami w Warszawie, Wrocławiu i Łodzi nie dostarczyły mu najmniejszych argumentów przeciwko Polsce, wręcz odwrotnie wyjechał on chyba i przekonany, że w naszym kraju jest najwięcej swobody myśli i wypowiedzi” – napisał jeden z funkcjonariuszy SB w notatce dla przełożonych.
Wiktor Ferfecki tvp.info

Niedziela, 2009-03-29

Rusza Wielkanocne Dzieło Pomocy Caritas

Rusza Wielkanocne Dzieło Pomocy Caritas. W kościołach w całej Polsce parafialne zespoły Caritas będą rozprowadzały świece-paschaliki, "chlebki miłości" lub baranki wielkanocne. W niektórych parafiach w Niedzielę Palmową będzie można kupić palemki wielkanocne. Zebrane w ten sposób środki finansowe zostaną przeznaczone na działalność charytatywną Caritas.
W tym roku przygotowano pół miliona paschalików. Są to małe świece, wzorowane na paschale, symbolizującym Chrystusa. Paschał poświęca się uroczyście i zapala podczas nabożeństwa wieczornego w Wielką Sobotę. Wierni mogą zapalić swoje paschaliki właśnie na tej liturgii światła.
Dyrektor Caritas Polska ksiądz Marian Subocz powiedział, że Kościół chce podkreślić ścisły związek dwóch swoich zadań, jakimi jest oddawanie czci Bogu poprzez sprawowanie liturgii i praktykowanie miłosierdzia.
W zeszłym roku Caritas przygotowała 103 160 paczek z żywnością, które w okresie przedświątecznym dostały przekazane najuboższym rodzinom. Pieniądze ze sprzedaży paschalików, baranków i "chlebków miłości" zostaną przeznaczone także na organizację świątecznych śniadań dla potrzebujących.
IAR

Jan Garbarek zagra w Polsce z "Hilliard Ensemble"

Już w maju w czterech miastach w Polsce wystąpią Jan Garbarek z kwartetem "Hilliard Ensemble". Jeden z polskich krytyków napisał o artystach, że "wchodzą w żywy dialog z muzyką dawną nie po to, by ją ulepszać, ale by ją raz jeszcze reinterpretować. Słuchacz dostaje od nich szansę bycia tak blisko muzyki, jak tylko jest to możliwe".
Jan Garbarek od początków
Kto by pomyślał, że Jan Garbarek, który dopiero w wieku 14 lat sięgnął po saksofon z miłości do Johna Coltrane’a, stanie się jednym z najbardziej cenionych muzyków na świecie. Jest muzykiem, który nie boi się grania „ładnych melodii”. W muzyce - nie tylko swojej - ceni spokój i nieustannie szuka w niej miejsca na ciszę i jej brzmienie.
Ważnym momentem było spotkanie na samym początku tej przygody Keitha Jarretta, którym saksofonista zafascynował się w latach 70., a owocem tego są takie perły, jak albumy "Belonging" (1974), "My Song" (1977) czy "Personal Mountains" (1979). W tym czasie nagrał również świetną płytę w Kwartecie Bobo Stensona, "Witchi-Tai-To" (1973). Pojawia się także kilkakrotnie na nagraniach Ralpha Townera. Nazwiska wybitnych muzyków, z którymi współpracował, można by wymieniać bez końca. Dlatego warto wspomnieć, że nie obce mu jest samodzielne zmaganie się z instrumentem – co dokumentuje album "All Those Born With Wings" (1986).
Garbarek nie widzi granic. Muzyka dawna? Spróbuję. Muzyka hinduska? Proszę bardzo. Arabska? W porządku. Elektronika? Czemu nie? Jak mówi sam artysta: - Mój styl to konglomerat wielu wpływów, wielu różnych, często bardzo dziwnych i zaskakujących dźwięków, w które wsłuchiwałem się przez całe życie. Teraz z nich korzystam, układając je w kompozycje, tak jak się układa puzzle, albo ładniej - jak bukiety -.
"The Hilliard Ensemble"
Męski kwartet wokalny "The Hilliard Ensemble" tworzą głosy Davida Jamesa (kontratenor), Rogersa Coveya-Crumpa (tenor), Johna Pottera (tenor) oraz Gordona Jonesa (baryton). Głosy tak piękne i tak doskonale zestrojone, że zespół uznaje się za jeden z najlepszych – w tym gatunku – na świecie. Z drugiej strony, trudno porównywać twórczość kwartetu z dorobkiem innych zespołów muzyki dawnej (zwłaszcza, że jego członkowie nie chcą być zaliczani do tej grupy), bo brzmienie "The Hilliard Ensemble" to konglomerat muzyki dawnej i współczesnej. Składają się na nią dzieła średniowieczne, barokowe oraz te, tworzone specjalnie dla nich przez współczesnych kompozytorów, jak choćby Gavina Bryarsa, Heinza Holligera, Johna Caskena, czy Elenę Firsovą.
Kwartet powstał 35 lat temu. Jego nazwa pochodzi od nazwiska słynnego elżbietańskiego miniaturzysty, Nicholasa Hilliarda. Już w latach 80., gdy nagrywali dla wytwórni EMI, zdobyli dużą popularność. Jednak dopiero współpraca z monachijską wytwórnią Manfreda Eichera, ECM, która rozpoczęła się od nagrania "Arbos" (1987) z muzyką estońskiego kompozytora, Arvo Pärta, mającego znaczący wpływ na rozkwit kwartetu, dała prawdziwy początek ich niezwykłej karierze. Od tamtej pory ich głosy rozbrzmiewają podczas setek, jeśli nie tysięcy koncertów w filharmoniach, salach koncertowych i nawach świątyń w różnych zakątkach świata.
Na pierwszym etapie poszukiwań własnego brzmienia, muzycy wykonywali wielogłosowe utwory z XIX wieku, by potem zwrócić się ku muzyce średniowiecznej i renesansowej. Penetracja tak różnorakiej muzycznej przestrzeni dała asumpt do eksperymentów formalnych i otwarcia na kontakt z muzykami, których twórczość wprowadza nowe rozwiązania, to coś, co w połączeniu ze śpiewami chorałowymi kwartetu, stwarza nową jakość koncepcyjną i intelektualną. Nawiązanie współpracy z Janem Garbarkiem było dla nich momentem przełomowym – momentem, gdy pojawiły się pytania o granice, które można lub których przekraczać się nie powinno. Wspólnie wydali dwa albumy, "Officium" (1994) i "Mnemosyne" (1999), gdzie Garbarek improwizuje na tle partii wokalnych zespołu, wykorzystując możliwości instrumentu jako jeszcze jednego głosu.
Wokaliści "The Hilliard Ensemble" zaśpiewali dotychczas na 14 albumach, wydanych pod skrzydłami ECM, a ostatni "Symphony No. 9/Nunc dimittis" – z muzyką Alfreda Schnittke i Alexandra Raskatova oraz tekstami Josepha Brodskiego i Staretsa Siluana – ukazał się w na początku 2008 roku.

Terminy koncertów:

03.05.2009 Kraków
05.05.2009 Lublin
06.05.2009, Warszawa
07.05.2009 Wrocław
wp.pl

Sobota, 2009-03-28

1800 artystów na Festiwalu Beethovena - od niedzieli

Ponad 1800 artystów wystąpi podczas tegorocznej, 13. edycji Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena w Warszawie, który rozpocznie się w niedzielę. Festiwal potrwa do 10 kwietnia; w Warszawie odbędzie się 21 koncertów.
Dyrektor generalna Festiwalu, Elżbieta Penderecka, przypomniała podczas sobotniej konferencji prasowej w Warszawie, że na rok 2009 przypada kilka ważnych rocznic, m.in. 250-lecie śmierci Jerzego Fryderyka Haendla, 200-lecie śmierci Józefa Haydna, 200-lecie urodzin Feliksa Mendelssohna i 100. rocznica śmierci Mieczysława Karłowicza.
- Te daty są okazją, aby podczas festiwalu przypomnieć utwory kompozytorów-jubilatów - podkreśliła Penderecka. Jak dodała, w programie festiwalu znajdą się m.in. "Brockepassion" Haendla, oratorium "Il ritorno di Tobia" Haydna, "Humboldt-Kantate" Mendelssohna i pieśni Mieczysława Karłowicza.
Prologiem do festiwalu będzie niedzielny występ polskiego śpiewaka Mariusza Kwietnia, który wykona pieśni niemieckie z cyklu cykl "Dichterliebe" Roberta Schumanna, polskie pieśni Mieczysława Karłowicza, francuskie - Maurice'a Ravela oraz miniatury Ludwiga van Beethovena do słów Johanna Wolfganga Goethego.
Penderecka zwróciła uwagę, że pieśni Karłowicza są przez Kwietnia wykonywane "od kilku lat wytrwale i z wielkim powodzeniem podczas recitali w najważniejszych salach koncertowych świata". Śpiewakowi towarzyszyć będzie amerykański pianista Howard Watkins. Koncert odbędzie się w Zamku Królewskim.
Wieczorem w Filharmonii Narodowej zaplanowano koncert inaugurujący Festiwal, z udziałem niemieckiej skrzypaczki Anne- Sophie Mutter, która wykona m.in. Koncert skrzypcowy i VII Symfonię Ludwiga van Beethovena. Artystce towarzyszyć będzie Sinfonia Varsovia pod dyrekcją Krzysztofa Pendereckiego.
Wydarzeniem festiwalu będzie zaplanowany na 6 kwietnia pierwszy koncert w Polsce zespołu Monte Carlo Philharmonic, któremu towarzyszyć będzie wizyta księżnej Hanoweru i księżniczki Monako Karoliny w Warszawie. Filharmonicy z Monte Carlo wykonają utwory Franza Schuberta i Feliksa Mendelssohna.
Na tegoroczną edycję festiwalu zaproszono też takie zespoły jak Wiedeńska Orkiestra Kameralna, Leipziger Streichquartett czy Tokio String Quartet.
Ciekawostką festiwalu będzie również pierwsze polskie wykonanie "Humboldt-Kantate" Feliksa Mendelssohna. Znajdzie się ona w programie koncertu 3 kwietnia w wykonaniu solistów: Agnieszki Rehlis, Romana Sadnika, Thomasa Bauera i Wojciecha Gierlacha oraz Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.
Kantata została napisana przez Mendelssohna na zamówienie biologa Aleksandra von Humboldta, który badał dolinę Orinoko. Utwór miał swoje prawykonanie w 1829 roku na kongresie przyrodników w Berlinie, którzy obradowali nad zagrożeniami klimatu. Treścią kantaty jest ostrzeżenie przed bezmyślnym wycinaniem lasów w Ameryce Południowej.
Na zakończenie festiwalu, w Wielki Piątek 10 kwietnia Akademie fur Alte Musik z Berlina oraz Collegium Vocale Ghent wykonają "Brockespassion" Haendla.
Pierwszy Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena odbył się wá1997 roku w ramach programu Kraków 2000 Europejskie Miasto Kultury, w roku upamiętniającym 170. rocznicę śmierci kompozytora. Jego inicjatorem była Elżbieta Penderecka, która od pierwszej edycji wydarzenia jest też dyrektorem generalnym festiwalu.
W 2001 roku festiwal został przyjęty do grona Europejskiego Stowarzyszenia Festiwali (EFA). Kolejne jego edycje stały się jednymi z najważniejszych imprez muzycznych w Europie. Od 2004 roku Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena odbywa się w Warszawie, gdzie szybko zyskał status jednej z najważniejszych imprez artystycznych stolicy.
PAP

Poruszająca wystawa w Żydowskim Instytucie Historycznym

Osadzone w kulturze żydowskiej obrazy życia człowieka od narodzin do śmierci można obejrzeć na wystawie fotograficznej "Opowiedz o tym synowi". Wystawę zdjęć węgierskiego fotografa Tamasa Fenera można oglądać w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie.
Wystawa została zaprezentowana po raz pierwszy na Węgrzech w roku1983. Wywołała wtedy duże poruszenie. Autor zdjęć wyjaśnia, że pokazując najważniejsze elementy w życiu Żydów chciał przypomnieć o istnieniu tej wspólnoty w społeczeństwie węgierskim.
Tamas Fener podkreśla, że była to dla niego nagroda, gdyż wiele osób mówiło mu, iż dzięki tej serii zdjęć, pokazujących wspólnotę, jakiej w socjalistycznych Węgrzech oficjalnie nie było, zaczęły uświadamiać sobie potrzebę więzi opartych na religii. Poza tym - mówił artysta - była to dla niego osobista podróż do dzieciństwa, do swoich korzeni.
Wicedyrektor Węgierskiego Instytutu Kultury, Krisztina Jerger ,podkreśla, że wystawa była przełomem na Węgrzech, ponieważ zdjęcia pokazywały jak wygląda kultura żydowska. Istniała ona cały czas, ale była zupełnie nie znana nawet dla wielu Żydów.
Wystawa w galerii Żydowskiego Instytutu Historycznego przy ulicy Tłomackie 3/5 będzie czynna do końca maja.
IAR

Piątek, 2009-03-27

Autor książki o Wałęsie zapowiada: ujawnię kolejne fakty

Paweł Zyzak, autor książki "Lech Wałęsa. Idea i historia", zapowiada ujawnienie kolejnych faktów dotyczących przeszłości byłego prezydenta. To właśnie Zyzak napisał, że przywódca "Solidarności" był agentem SB i miał nieślubne dziecko.
Jak twierdzi Zyzak, jego praca opiera się nie tylko na informacjach od anonimowych osób, co zarzuca mu wielu historyków, ale także na dokumentach i opracowaniach. Zyzak wyjaśnia, że nie ujawnił w książce nazwisk około 50 osób, z którymi rozmawiał, ponieważ go o to prosiły.
W czwartek Lech Wałęsa w "Kropce nad i" w TVN 24 powiedział, że "Zyzak pisze bzdury i nie trzyma się żadnych faktów". Historyk odpiera te zarzuty i twierdzi, że ma kolejne dokumenty świadczące o tym, że były prezydent współpracował z SB. Zyzak tłumaczy, że pierwszy rozdział jego publikacji można uzupełnić o ciekawe fakty, które wciąż do niego napływają. Mówi, że w przyszłości być może ukaże się suplement lub errata do książki.
Paweł Zyzak jest 24-letnim historykiem z krakowskiego IPN-u. Książka "Lech Wałęsa. Idea i historia" jest oparta na obronionej przez niego w ubiegłym roku pracy magisterskiej, której promotorem na Uniwersytecie Jagiellońskim był profesor Andrzej Nowak - redaktor naczelny prawicowego krakowskiego miesięcznika "Arcana".
IAR

3 tys. mundurowych demonstrowało w Poznaniu

Funkcjonariusze policji, straży pożarnej, służby więziennej i straży granicznej protestowali w Poznaniu przeciwko zmniejszaniu budżetów służb mundurowych i zmianom w przepisach dotyczących emerytur i rent funkcjonariuszy.
W manifestacji wzięło udział ok. 3 tys. osób. Zakończyła się ona złożeniem kwiatów pod Pomnikiem Poznańskiego Czerwca 1956. Nastąpiło to szybciej niż planowano, bo nad miastem przeszła burza i spadł rzęsisty deszcz.
Protestujący przeszli ze Starego Rynku przed siedzibę urzędu marszałkowskiego i Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Mieli transparenty z napisami: "Nie chcielibyście nas mieć po ciemnej stronie", "Glino pomóż sobie sam", "Nie może być zmiany reguł w trakcie gry".
Wojewoda wielkopolski otrzymał od nich petycję skierowaną do szefa MSWiA z żądaniami m.in. zapewnienia służbom mundurowym niezbędnych środków finansowych oraz powstrzymania zmian w przepisach emerytalnych. Petycja taka trafiła również do rąk marszałka województwa, oraz wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej Waldy Dzikowskiego.
- Jesteśmy zadowoleni z tej manifestacji - poinformowaliśmy opinię publiczną o trapiących nas problemach. Wojewoda zobowiązał się, że dostaniemy odpowiedź na piśmie na wszystkie postulaty. Marszałek zapowiedział, że naszymi sprawami zajmie się majowy Sejmik Województwa Wielkopolskiego. Poseł Dzikowski także zapewnił nas, że PO chce z nami rozmawiać - powiedział Andrzej Szary, przewodniczący wielkopolskiego NSZZ Policjantów.
- Chcemy uświadomić przedstawicielom władzy i społeczeństwu tragiczną sytuację finansową naszych służb. Ograniczono poniżej minimum środki na bieżące funkcjonowanie jednostek i placówek penitencjarnych. W komisariatach oszczędza się na wszystkim, łącznie z benzyną i papierem do pisania - mówił Szary.
Protestującym nie podobają się też zapowiedzi zmian w przepisach dotyczących emerytur i rent funkcjonariuszy, głównie wydłużenia czasu pracy w służbach mundurowych, po którym można przejść na emeryturę.
Podobne protesty odbyły się pod koniec lutego w Gdańsku i Krakowie. Przeciw zapowiadanym przez MSWiA zmianom w przepisach emerytalnych dla służb mundurowych protestowało wówczas około sześciu tysięcy policjantów, strażaków, funkcjonariuszy służby więziennej i straży granicznej.
Szary zapowiedział, że jeżeli związkowcy nie doczekają się efektów piątkowej demonstracji, są przygotowani na manifestację 30 tys. policjantów i innych funkcjonariuszy w Warszawie.
MSWiA chce wydłużenia do 25 lat czasu pracy w służbach mundurowych po którym można przejść na emeryturę (obecnie - po 15 latach). Tych, którzy w tej chwili mają już taki staż pracy, obejmą obecne przepisy, będą mogli odejść na emeryturę na dotychczasowych zasadach.
Do czerwca 2010 r. funkcjonariusze już pracujący w służbach mundurowych, ale krócej niż 15 lat, będą musieli wybrać stary lub nowy system. Nowe przepisy mają obejmować wszystkich, zaczynających pracę w 2010 r.
MSWiA wyda w tym roku ok. 1,2 mld zł mniej niż pierwotnie zaplanowano. Z tej kwoty 1 mld zł odnosi się do części budżetu dotyczącej spraw wewnętrznych; ograniczono wydatki policji (802 mln), straży granicznej (138 mln), Biura Ochrony Rządu (21 mln) i państwowej straży pożarnej (13 mln).
Szef MSWiA Grzegorz Schetyna mówił w lutym, że nie ma zagrożenia dla płac policjantów, wydatków na benzynę dla radiowozów ani na części zamienne, ale będą kłopoty z prowadzeniem remontów i bieżącymi wydatkami.
PAP

Czwartek, 2009-03-26

66. rocznica Akcji pod Arsenałem

W czwartek 26 marca mija 66. rocznica Akcji pod Arsenałem. Harcerze Szarych Szeregów w brawurowej akcji odbili z rąk gestapo swojego kolegę Janka Bytnara ps. "Rudy".
Akcja pod Arsenałem uznawana jest za jeden z największych wyczynów Polski Podziemnej. W środku dnia w centrum okupowanej Warszawy harcerze przeprowadzili śmiały atak na więźniarkę przewożącą więźniów na Pawiak.
Jak podkreśla historyk z Muzeum Powstania Warszawskiego Szymon Niedziela, akcja została zorganizowana i przeprowadzona w sposób w jaki dziś działają służby specjalne i żołnierze elitarnych jednostek. Jak zaznacza Niedziela, była to akcja na "żywym" organizmie miasta. Niedziela zwraca uwagę na doskonałe przygotowanie merytoryczne akcji: broń strzelecka, butelki z benzyną i granaty.
Po czterech dniach od uwolnienia, "Rudy" zmarł od ran odniesionych na gestapo, a wyniku akcji zmarli również Aleksy Dawidowski ps. "Alek" i Tadeusz Krzyżewicz ps. "Buzdygan". W 1943 roku w Warszawie panował terror, a udana akcja uwolnienia więźniów odbiła się szerokim echem w Warszawie i miała duże znaczenie psychologiczne.
W ocenie Szymona Niedzieli akcja grup szturmowych Szarych Szeregów była przykładem doskonale działającego Polskiego Państwa Podziemnego.
W Akcji pod Arsenałem wzięło udział 25 harcerzy. Zdaniem Szymona Niedzieli byli to żołnierze dla których najważniejszą wartością była przyjaźń, ponieważ dobrowolnie zdecydowali się na uwolnienie z rąk gestapo swojego kolegi.
Całością akcji dowodził Stanisław Broniewski "Orsza", a bezpośrednio Tadeusz Zawadzki. Na podstawie raportu Stanisława Broniewskiego napisanego kilka dni po akcji, ustalono liczbę 25 odbitych więźniów. Po wojnie jednak, sam "Orsza" zweryfikował dane i uznał, że w wyniku akcji uwolniono 21 osób, w tym udało się ustalić nazwiska 19. Błąd pozostał na tablicy pamiątkowej wmurowanej po wojnie w ścianę odbudowanego Arsenału.
Akcja pod Arsenałem jest opisana w książkach "Kamienie na szaniec" Aleksandra Kamińskiego oraz "Akcja pod Arsenałem" Stanisława Broniewskiego. Nakręcony został również film fabularny pod tym samym tytułem w reżyserii Jana Łomnickiego.
IAR

ZAKOŃCZONA PRZED CZASEM PIERWSZA FAZA BUDOWY
Stadion Narodowy wyszedł z ziemi


Zakończył się pierwszy etap budowy Stadionu Narodowego. W etapie przygotowawczym do budowy wywieziono 330 tys. m sześciennych ziemi i 6,5 tys. m sześciennych pokruszonego betonu, wykonano około 32 tys. m kwadratowych ścianek szczelinowych i wbito 16 tys. sztuk pali o łącznej długości ok. 170 km. Po podpisaniu protokołu końcowego czas na etap drugi.
- Okres zimowy na pewno nie sprzyjał pracom budowlanym i to chyba było najtrudniejsze w naszej działalności - powiedział w czwartek prezes zarządu spółki wykonującej Stadion Narodowy Piotr Chełkowski. - Musieliśmy np. dobrze zorganizować wywóz ziemi, żeby nasza firma nie była źle postrzegana przez mieszkańców Warszawy ze względu na jeżdżący dzień i noc ciężki sprzęt - powiedział Chełkowski na zakończenie I etapu budowy Stadionu Narodowego.
Zakończono przed terminem
Budowa została zakończona na miesiąc przed upływem terminu umowy. Prace rozpoczęły się 7 października 2008 roku i miały zakończyć się najpóźniej 13 kwietnia 2009 roku. - Wszystko przebiegało bez zakłóceń, nie ma więc żadnych negatywnych sensacji - powiedział Chełkowski i podkreślił, że Narodowe Centrum Sportu nie miało żadnych problemów z odbiorem pierwszego etapu budowy. - Protokół końcowy został podpisany z datą 25 marca, nie stwierdzono żadnych usterek, wszystkie prace wykonano zgodnie z dokumentacją. Zostały przygotowane prace pod drugi etap - wymienia prezes.
Prezes Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler poinformował, że drugi etap rozpocznie się w kwietniu. - Na plac budowy wejdzie wykonawca docelowy. Budżetowo pierwszy etap stanowi dziesięć procent całej inwestycji. Nastąpiła natomiast zasadnicza zmiana podłoża na jakim powstanie nowy stadion. Wykonany został ważny krok, dający sto procent pewności, że obiekt zostanie bezpiecznie posadowiony - zaznaczył Kapler.
"Do pracy nie przyjmujemy"
Na drugi etap złożą się prace od rozpoczęcia wylewania fundamentów aż do momentu odbioru obiektu i rozegrania na nim pierwszych meczów. Dwa etapy budowy Stadionu Narodowego nie dzielą się symetrycznie. Pierwszy liczył niecałe dwieście dni. Koniec prac przewidziano na trzeci kwartał 2011 roku.
Co ciekawe, na bramie przy wejściu na budowę Stadionu Narodowego wisi karteczka "do pracy nie przyjmujemy". - Wielu ludzi chciało u nas pracować. Budowa Stadionu Narodowego jest na pewno inwestycją prestiżową dla każdego inżyniera, technika - zaznaczył prezes budowniczej spółki Piotr Chełkowski.

Lata budowy 2008-2011
Planowana inauguracja Lipiec 2011
Pojemność 55 tysięcy miejsc
Wymiary boiska 105 m x 68 m
Koszt budowy ok 1,2 mld zł
Planowane mecze podczas Euro 2012 3 grupowe, ćwierćfinał, półfinał
PAP

INDEX


Copyright © Polonijny Link Winnipegu
Kopiowanie w całości jest dozwolone bez zgody redakcji pod warunkiem nie dokonywania zmian w dokumencie.

23-845 Dakota Street, Suite 332
Winnipeg, Manitoba
R2M 5M3
Canada
Phone: (204)254-7228
Toll Free US and Canada: 1-866-254-7228