Diaspora- Narodziny polskiej emigracji do Kanady 1940-1960
   
Index

Część Pierwsza

Na obcej ziemi

 

Rozdział 1 : Scena kanadyjska

   Przed drugą wojną światową Dominium Kanadyjskie było kra-jem półkolonialnym, biednym, bardzo zacofanym i niedoludnionym. Dopiero w czasie pięciu lat wojny rząd federalny wy-pracował dla kraju nową formułę państwowości i wytyczył dla Kanady nową drogę rozwoju.

   W ciągu całej dekady lat trzydziestych ubiegłego wieku Dominium Kanadyjskie przeżywało ciężki kryzys gospodarczy, który pochłaniał zasoby finansowe kraju i cofał jego rozwój społeczny. Ludność składała się ze słabo ze sobą powiązanych grup o różnych korzeniach etnicznych, religijnych i kulturowych. Między tymi grupami brakowało kontaktów zawodowych i kulturalnych oraz osobistego zaangażowania w tworzenie ponad-grupowych wspólnot obywatelskich.

   W Dominium tamtych czasów istniało poza tym silne poczucie życia z dala od wielkiego świata, w którym ciągle coś się zmieniało, a często gotowało, podczas gdy w Kanadzie wszystko pozostawało niezmienne, niezależne od obcych wpływów i cywilizacji. Dominium Kanadyjskie żyło „w domu zabezpieczonym przed ogniem, daleko od źródeł pożaru”[1], oparte na silnym poczuciu odrębności każdej z grup etnicznych rozsianych na ogromnym terytorium. Nakazem chwili było unikanie kontaktów uprzywilejowanych z dyskryminowanymi, którzy stanowili znaczną część siły roboczej całego kraju. Ludność anglosaska uważała się za panów kraju niezależnie od tego, czy traktowała Kanadę z pozycji kolonizatora czy też czuła się jej gospodarzem. Wśród niej także występowały ogromne podziały oparte na nierównościach ekonomicznych i kulturowych (angielskich, szkockich, walijskich, irlandzkich), ale były też i wewnętrzne powiązania: anglosaska kultura narodowa, rodzinne tradycje, przynależność do kościołów protestanckich.

   Potomkowie imigrantów ukraińskich, niemieckich, skandynawskich, polskich, włoskich, greckich i innych, rozproszeni na olbrzymim terytorium kanadyjskim, mieli świadomość swojej obcości wobec angielsko i francuskojęzycznej ludności i od dawna ustalonego porządku „dziobania” (według dziewiętnastowiecznej hierarchii narodów „pecking order” ustalało własne zasady dyskryminacji etnicznej, często o charakterze rasistowskim). Indianie i Inuici nie liczyli się zupełnie i byli traktowani jako niepełnoprawni mieszkańcy kraju. Społeczna zasada europejskiej klasowości była wprawdzie odrzucona, lecz zastępował ją podział na stopnie uprzywilejowanych i dyskryminowanych, traktowany jako podstawowy czynnik struktury społecznej, a silne antagonizmy społeczne podtrzymywane były różnicami językowymi, religijnymi, podziałem geograficznym na Kanadę Wschodnią i Zachodnią oraz na mieszkańców miast i wsi.

    Krajem rządzili Anglosasi i Szkoci, chociaż do grupy rządzącej wchodzili także nieliczni bogaci Quebekczycy, prze-ważnie powiązani z Anglosasami mieszaniną pokrewieństw, asymilacji lub wreszcie biznesem. Grupa rządząca była stosunkowo niewielka i składała się z potentatów finansowych, magna-tów kolejowych, górniczych i handlowych, dyrektorów ważnych banków oraz intelektualistów interesujących się polityką. Wszyscy z racji swoich stanowisk lub zainteresowań mieli za sobą podróże do Stanów Zjednoczonych i czasem do Europy, co pozwalało im na lepsze rozeznanie sytuacji gospodarczej Kanady oraz na znajomość najważniejszych trendów gospodarczych i kulturalnych Europy. Istniało wśród nich przywiązanie do Wielkiej Brytanii jako do kraju przodków, lub do brytyjskiego systemu imperialnego, który w ich pojęciu był podstawą równo-wagi całego świata. Od czasu pierwszej wojny światowej obok grupy anglosaskiej powoli rosła słabo zauważalna nowa siła w postaci drugiego lub trzeciego pokolenia imigrantów już zupełnie skanadyzowanych i sięgających po swoje obywatelskie prawa. W miarę upływu lat było ich coraz więcej, a przez to stawali się bardziej widoczni; byli wyraźnymi patriotami Kanady. Dla nich, podobnie jak i dla Quebekczyków, Kanada była jedyną ojczyzną i jej interesy stawiali na pierwszym miejscu. Grupa anglosaska także była bardzo patriotyczna, z tym że ten jej patriotyzm miał dwa warianty - jeden reprezentował umysłowość angielskich kolonizatorów, drugi natomiast Kanadyjczyków czujących się gospodarzami kraju, w którym się urodzili i żyli.

   Część ludności nadal pamiętała o stratach w ludziach poniesionych podczas pierwszej wojny światowej, więc głosiła przekonania pacyfistyczne, a nawet izolacjonizm, przekonywając do nich rosnące kręgi ważnych postaci z politycznej sceny kraju. Jednym z patriotów pacyfistów kanadyjskich był, pochodzący ze starej anglosaskiej rodziny torontońskiej, William Lyon Mac-kenzie King, wnuk znanego polityka Williama Lyona Mackenzie, człowiek bardzo zdolny, doktór nauk ekonomicznych z Uni-wersytetu Harvarda i wytrawny polityk kanadyjski. W połowie lat trzydziestych został premierem Kanady, przejmując urząd od premiera R. B. Bennetta, człowieka o ciasnym umyśle konser-watysty, który oburzony przegranymi wyborami opuścił Kanadę i na stałe przeniósł się do Anglii. Mackenzie King przejął kiero-wanie nawą państwową w 1935 roku, kiedy Kanada była jeszcze skupiona na kryzysie gospodarczym, choć kraje europejskie już oczekiwały wybuchu wojny prowokowanej przez Hitlera.

   Podział na izolacjonistów-pacyfistów i zwolenników idei im-perialnej nie wywoływał w Kanadzie wielkich publicznych starć, przebiegając w różny sposób w ramach poszczególnych klas. Anglosasi średniozamożni lub nawet ubodzy, dla których Zjedno-czone Królestwo było ojczyzną przodków, rozumowali w kategoriach tradycji. Ich akceptacja związków ze Zjednoczonym Królestwem była emocjonalna, choć większość z nich już nie odwiedzała Anglii. W pojęciu tej grupy polityka wewnętrzna Kanady miała pierwszeństwo przed polityką zagraniczną kontro-lowaną przez Wielką Brytanię.

   Niechęć do „obcych”, nawet jeżeli to byli od dawna miesz-kający w Kanadzie imigranci, miała kilka źródeł. Podłożem jed-nego z nich była powszechna pseudonaukowa teoria o wyższości pewnych ras ludzkich nad innymi, utrzymująca się w całej Ameryce Północnej jeszcze od XIX wieku. W gruncie rzeczy była to nieudana i prymitywna próba zaadaptowania teorii ewolucji Darwina do rozwoju społeczeństw ludzkich. Innym źródłem był żenujący brak znajomości Europy kontynentalnej i jej historii przez Kanadyjczyków. Uwidoczniało się to szcze-gólnie wśród biedniejszych Anglosasów i pozostawało w odwrotnym stosunku do stopnia wykształcenia i obycia się ze światem zewnętrznym. Niektórzy anglojęzyczni mieszkańcy Dominium mieli niejasne poczucie wahania się między swoją kanadyjską tożsamością, słabo jeszcze wykształconą, a poczu-ciem obowiązku walki w obronie Anglii. Sprzeczność tę opisał znany kanadyjski pisarz i humorysta Stephen Leacock, który na krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej w czasopiśmie „Atlantic Monthly” w czerwcu 1939 roku zamieścił następującą fikcyjną dyskusję z anonimowym Kanadyjczykiem: „Jeślibyś zapytał kogokolwiek z Kanadyjczyków (w domyśle anglosaskiego pochodzenia - MAJ), czy musisz iść na wojnę, jeśli Anglia ruszyłaby do niej, Kanadyjczyk odpowiedziałby bez wahania: ‘O nie!’ Gdybyś następnie zapytał: a czy poszedłbyś na wojnę, gdyby Anglia była w nią zamieszana?, wówczas odpowiedziałby: ‘O tak!’, a gdybyś następnie zapytał go, dlaczego - zastanowiłby się chwilę i odpowiedziałby: ‘Widzisz, powinniśmy’”.[2] W ten sposób Stephen Leacock przedstawił emocjonalną zależność Kana-dyjczyków grupy anglosaskiej od losów Wielkiej Brytanii.

   Jednak nawet na krótko przed wybuchem wojny nikt z Kana-dyjczyków nie domyślał się, że właśnie rok 1939 będzie momen-tem przełomowym w odrzuceniu przedwojennego kanadyjskiego świata biedy i zacofania i w otwarciu nowej epoki, która miała wkrótce nadejść, chociaż nic nie wskazywało jeszcze na jej wyjątkowość. Nikt bowiem nie był w stanie przewidzieć, że cała dekada lat trzydziestych, będąca widownią wielkiej klęski - beznadziejnej walki z kryzysem, suszą i plagami rolniczymi w zachodniej Kanadzie - nagle się skończy. W 1939 roku jedna trzecia dziesięciomilionowej ludności Dominium jeszcze ciągle żyła z zasiłków rządowych, było ogromne bezrobocie i zastój w miastach. Rząd federalny, który na zasiłki dla ludności wydał prawie miliard dolarów, w przededniu wojny nie miał w kasie państwowej pieniędzy na dozbrojenie i unowocześnienie kana-dyjskiej armii.[3] 

 

Kryzys lat trzydziestych   

    Kryzys lat trzydziestych, czyli wielka depresja, bardzo silnie odbił się na Kanadzie i zubożył całe społeczeństwo. Dla Domi-nium eksport produktów rolnych i górniczych stanowił podstawę gospodarki, więc kiedy go zabrakło społeczeństwo kanadyjskie nie było zdolne samodzielnie dźwignąć z marazmu zamkniętych zakładów górniczych i przemysłowych. Bezrobocie objęło nie tylko ludzi pracujących na eksport, ale także wszystkich, którzy byli uprzednio zatrudnieni w rolnictwie, przy wydobyciu rud metali i innych produktów górniczych, w zakładach przemysłu ciężkiego, także na eksport, oraz we wszystkich innych działach gospodarki, które pracowały na zamówienia zagraniczne. To oczywiście pogłębiło trudności wewnętrznego rynku kana-dyjskiego, który był za mały i zbyt słaby, aby wchłonąć bezro-botnych i rozruszyć gospodarkę. Stagnacja gospodarcza, która nastąpiła po pierwszych latach bezrobocia, po prostu utrwalała kryzys, a za mała i źle zorganizowana pomoc rządowa nie miała wpływu na jego zmniejszenie. Funkcjonowały tylko takie działy gospodarcze, jak kolejnictwo i jego obsługa, administracja fede-ralna i samorządowa, organy porządkowe, podstawowy handel miejski i tym podobne dziedziny. Ludność Kanady była więc bezbronna wobec rosnącego bezrobocia, które - jak początkowo mówiono - zostało spowodowane przez imigrantów zabierają-cych pracę Kanadyjczykom.

   Skład zawodowy bezrobotnych był zróżnicowany. Obok wars-twy robotników, bezrobotnymi byli majstrzy, kierownicy działów produkcji średniego szczebla, właściciele małych przedsiębiorstw rzemieślniczych i handlowych, które bankrutowały, drobni kupcy, młodzież, która dorosła już w czasie kryzysu i dlatego nie mogła znaleźć pracy. Najpierw nieliczni, a później coraz licz-niejsi, zaczynali więc szukać zatrudnienia po całej Kanadzie. Podróżowali koleją, bez biletu - bo przecież nie stać ich było na bilet; liczba ich rosła i wszędzie oskarżano ich o żebractwo i złodziejstwo, i przeganiano. Doszło do tego, że liczba niele-galnych podróżników wynosiła rocznie od 70 000 do 100 000[4] młodych mężczyzn, prawie zawsze jeszcze nieżonatych i nadaremnie poszukujących pracy. Stali się plagą kanadyjskich pociągów dalekobieżnych. Po paru latach poszukiwań pracy po całej Kanadzie, wielu z nich stawało się prawdziwymi trampami -„hoboes” - włóczęgami zniechęconymi do dalszego szukania pracy, ale kontynuującymi swoje podróże kolejowe jako nowy sposób przeżycia kryzysu. Bezpieczniej bowiem sypiało się w jadących wagonach towarowych niż na ulicach lub przy drogach. Na dworcach można było taniej niż gdzie indziej kupić kiście przejrzałych bananów, które dla wielu trampów były jedynym dość regularnym posiłkiem. Przy dobrej dyscyplinie wewnę-trznej, przy jednym posiłku dziennie, kiść bananów wystarczała na kilka dni. W toaletach dworcowych można się było umyć i ogolić, zachowując pozory ubogich, ale legalnych pasażerów. Czasami, choć rzadko, można było nawet znaleźć jakąś dorywczą pracę i zarobić parę groszy. Bezrobotni doświadczeni „hoboes” jeździli więc po całym terytorium Kanady i podczas tych podróży zdobywali nową wiedzę. Wiedzieli na przykład, że warto za-chować w bucie jedyny banknot pięciodolarowy, aby w razie potrzeby pokazać go służbie kolejowej jako ekwiwalent biletu. Mieli też swoją własną etykę - pomagali sobie nawzajem, unikali bijatyk i kłótni. Bardziej doświadczeni uczyli początkujących jak bezpiecznie wskakiwać do pociągów zwalniających na zakrętach lub przed mostami, jak się chować przed strażą kolejową, co można, a czego nie wolno robić podróżując na gapę i wreszcie kiedy przed zimą kończyć podróże, bo otwarte wagony towarowe pędzącego pociągu łatwo mogły się stać przyczyną zamarznięcia. Między innymi, te podróże bez biletu powoli przełamywały nie-chęć Kanadyjczyków do imigrantów, w których zobaczono takich samych bezrobotnych biedaków, tylko jeszcze bardziej doświadczonych przez los wskutek statusu imigranta. Kiedy wojna światowa nagle przerwała spiralę kryzysu i wielu „hoboes” znalazło się w wojsku, wiedza nabyta w czasie tych podróży przydawała się wielu, a parę lat później, w dobie powojennego dobrobytu, z niejednego trampa uczyniła pisarza publikującego opisy przygód z czasu tych wojaży na gapę. W latach kryzysu jednak przygody „hoboesa” złapanego przez straż kolejową kończyły się zwykle w „relief camps”, czyli „obozach pomocy” - specjalnych obozach dla bezrobotnych i bezdomnych, które zorganizował jeszcze rząd federalny premiera Bennetta.

   Obozy te były drugą plagą kryzysu. Oficjalnie nazywane obo-zami pomocy, stanowiły etap pośredni pomiędzy amerykańskimi „relief camps”, organizowanymi przez prezydenta Roosevelta podczas wielkich prac przy budowie dróg, a obozami dla robot-ników pracujących przy wyrębie lasów. Ze względu na odcięcie od świata zewnętrznego, zapobiegające ucieczkom, oraz na warunki bytowania, przebywający w nich pensjonariusze nazy-wali je obozami niewolników. Nie było w nich opieki lekarskiej, dentystycznej ani jakiejkolwiek opieki społecznej, której zada-niem mogło być wypełnienie godzin wolnych od pracy jakimiś zajęciami sportowymi lub rozrywkami kulturalnymi. Organiza-torem „obozów pomocy” był gen. McNaughton, który wierzył w zbawienny wpływ paramilitarnej dyscypliny oraz w spartańskie warunki życia kształtujące charakter młodych ludzi. W wielu obozach jednak przesadzano i z dyscypliną, i ze spartańskimi warunkami życia. Wyżywienie było niedostateczne i niesmaczne, a ciężka praca fizyczna oraz poczucie odseparowania od świata wywoływało skargi wysyłane nawet do członków Parlamentu. Ideą gen. McNaughtona było uchronienie młodych bezrobotnych przed wpływami kanadyjskich komunistów, ale zła organizacja, korupcja i nieodpowiednie warunki powodowały, że właśnie „relief camps” stały się rozsadnikami ideologii komunizmu. Wielokrotne prośby o łagodniejsze traktowanie pensjonariuszy wysyłane do rządu w Ottawie, a także interpelacje sejmowe, nie przynosiły jednak rezultatów, ponieważ premier Bennett i jego rząd nie tylko bardzo się obawiali komunizmu, ale także nie wiedzieli, jak z nim walczyć.

   Trzecią plagą czasów kryzysu lat trzydziestych było wykorzys-tywanie bezrobocia do bezwzględnego obniżania wynagrodzenia tym, którzy jeszcze pracowali. Wielkie magazyny handlowe, jak Eaton’s, Kresge czy Woolworth korzystały z tego, że przed bramą przedsiębiorstwa zawsze stało kilkunastu bezrobotnych, którzy czekali  na okazję zatrudnienia, więc w razie odmowy przyjęcia przez pracującego robotnika coraz gorszych warunków proponowanych przez pracodawcę, bez trudu można go było zastąpić. Możliwość obniżania cen bez tracenia zysków prędko zamieniła się w wojnę cen pomiędzy największymi domami handlowymi, to zaś wyrażało się obniżkami cen sprzedawanych towarów, a więc powodowało zadowolenie klientów. Mniejsi producenci postępowali podobnie. Cały proceder prowadził do fizycznego wyniszczenia robotników, którzy pracowali coraz dłużej, nieraz po 60, a nawet 80 godzin tygodniowo, za wyna-grodzenie odpowiadające 40 lub 50 godzinom pracy. Zdarzyło się nawet, że pracodawca wymagał 100 godzin pracy tygod-niowo, zanim ten eksces trafił do publicznej wiadomości. Dopiero w 1934 roku grupa młodych ekonomistów pod egidą Harry’ego Herberta Stevensa, Ministra Handlu w gabinecie premiera Bennetta, zainteresowała się  tego rodzaju praktykami w dziale handlu i żywienia publicznego. W wyniku przepro-wadzonego wówczas dochodzenia wprowadzono ustawową minimalną stawkę wynagrodzenia za godzinę, a wyzyskiwacze zostali ukarani częściową zapłatą za nadużycia.[5]

   W okresie wielkiego kryzysu w społeczeństwie Kanadyjczy-ków istniały zasadniczo tylko dwie grupy ludzi: ci, którzy co-dziennie jedli normalne posiłki i mieszkali we własnych mieszkaniach lub domach, oraz inni, którzy musieli się zadowalać jednym posiłkiem dziennie, często chodzili głodni i całe ich życie obracało się wokół szukania pracy, pożywienia oraz opału. Ta druga grupa żyła z żebractwa i drobnych kradzieży żywności i opału na zimę. Złapanych przeważnie karano wię-zieniem, ponieważ nie stać ich było na zapłacenie grzywien. Rząd udzielał pomocy żywnościowej, ale trzeba było składać uzasadnione podania. Uprawnieni do pomocy byli tylko stali mieszkańcy miast i osiedli, którzy potrafili udowodnić, że bezpośrednią przyczyną ich bezrobocia był kryzys. Stąd też, na przykład, pomocy rządowej nie otrzymywały opuszczone żony bezrobotnych, młodzi ludzie, którzy przed kryzysem nie zdążyli rozpocząć pracy oraz imigranci uważani za „obcych”. Reprezentowano pogląd, że imigrantom pomoc się nie należy. Już samo złożenie przez imigranta podania o zasiłek powodowało rozpoczęcie procesu deportacji. W dziesięcioleciu kryzysu Kanada deportowała około 26 000 imigrantów obojga płci na podstawie jednego z trzech powodów: prośby o zasiłek, dobro-wolnej zgody na deportację oraz braku stałego miejsca zamieszkania.


 

[1] Desmond Morton, A Military History of Canada, 5th Edition, Mc-Clelland & Stewart, Toronto 2007, s. 176.

[2] Pierre Berton, Marching As To War. Canada’s Turbulent Years 1899-1953, Toronto 2001, s. 322.  

[3] Desmond Morton, op. cit., s. 174.  

[4] Pierre Berton, The Great Depression 1929-1939, Anchor Canada, Toronto 2001, s. 147.

[5] Pierre Berton, The Great Depression 1929-1939, op. cit., s. 291.

 

 

 

Powrót...

Zapisz się na naszą listę
Email
Imie i nazwisko

 

 

Spis Książek Biblioteki SPK
Polsat Centre
Człowiek Roku 2008

 

Polskie programy telewizyjne w Twoim domu 17 kanałów

TVP1, TVP2, TVN, TVN24, TVN7, Polsat, Polsat2 ,TV Polonia, TVPuls, Eurosport, Polsatsport, Discovery, History, Cartoon, TV4, Viva,TRWAM

IPMG to system który umożliwi Ci stały odbiór tych programów To nie jest Slingbox czy Hava Potrzebny Telewizor, IPMG box, Router i internet
Box kosztuje 200CDN, miesięczna opłata 50CDN i jednorazowa opłata za aktywacje 50CDN Dzwoń na
282-2090 do Janusza  

 

 

Czyszczenie Wentylacji
Duct cleaning


1485 Wellington Avenue
Winnipeg, MB, R3E OK4
Phone: (204) 284-6390
Cell: (204) 997-2000
Fax: (204) 284-0475
email

clean@advancerobotic.com

Kliknij tutaj aby zobaczyć ofertę


 


Kliknij tutaj aby zobaczyć ofertę


 



Irena Dudek zaprasza na zakupy do Polsat Centre Moje motto: duży wybór, ceny dostępne dla każdego, miła obsługa. Polsat Centre217 Selkirk Ave Winnipeg, MB R2W 2L5, tel. (204) 582-2884

Kliknij tutaj aby zobaczyć ofertę


 

 Polskie programy telewizyjne w Twoim domu 16 kanałów

TVP1, TVP2, TVN, TVN24, TVN7, Polsat, Polsat2 ,TV Polonia, TVPuls, Eurosport, Polsatsport, Nsport, AXN/Discovery, Boomerang, TV4,

Viva IPMG to system który umożliwi Ci stały odbiór tych programów To nie jest Slingbox czy Hava Potrzebny Telewizor, IPMG box, Router i internet
Box kosztuje 200CDN, miesięczna opłata 50CDN i jednorazowa opłata za aktywacje 50CDN Dzwoń na
282-2090 do Janusza


 



189 Leila Ave
WINNIPEG, MB R2V 1L3
PH: (204) 338-9510



 

 

Kliknij tutaj, aby wejść na stronę gdzie można ściągnąć nagrania HYPERNASHION za darmo!!!

 


 

Royal Canadian Legion
Winnipeg Polish Canadian Branch 246
1335 Main St.
WINNIPEG, MB R2W 3T7
Tel. (204) 589-m5493

 


 

 

189 Leila Ave
WINNIPEG, MB R2V 1L3
PH: (204) 338-9510

“Klub 13”
Polish Combatants Association Branch #13
Stowarzyszenie Polskich Kombatantów Koło #13
1364 Main Street, Winnipeg, Manitoba R2W 3T8
Phone/Fax 204-589-7638
E-mail: club13@mts.net
www.PCAclub13.com


 

Zapisz się…
*Harcerstwo
*Szkoła Taneczna S.P.K. Iskry
*Zespół Taneczny S.P.K. Iskry
*Klub Wędkarski “Big Whiteshell”
*Polonijny Klub Sportowo-Rekreacyjny