18 listopad 2010 | <<< Nr 153 >>>

   W tym numerze
Do Redakcji
Wydarzenia warte odnotowania
Wiadomości z Polski
Jak obchodził Winniepg 11 listopada 2010
Patrioci Polski 2010 – Winnipeg
Tworzenie się nowego porządku świata cz 5
Zdrowie - Victor Księżopolski
Krajobrazy Polski
Polskie obozy w polskich sądach
Humor
Upadek światowego systemu monetarnego cz 27
Ciekawostki
Manitoba - Listopad w fotografii
"Medusa"- książka Jacka Ostrowskiego
Polki w świecie- Anna Kowalska
Kalendarz Wydarzeń
Polsat Centre
Kącik Nieruchomości  
 

 

 


  Do Redakcji

Wiersz przesłany przez jednego z czytelników.

 




Co kochać? (Z Katechizmu polskiego dziecka Władysława Bełzy)

Co masz kochać? pytasz dziecię, 
Co dla serca jest drogiego? 
Kochaj Boga, bo na świecie, 
Nic nie stało się bez Niego.

Kochaj ojca, matkę twoją, 
Módl się za nich co dzień z rana, 
Bo przy tobie oni stoją, 
Niby straż od Boga dana.

Do Ojczyzny, po rodzinie, 
Wzbudź najczystszy żar miłości: 
Tuś się zrodził w tej krainie, 
I tu złożysz swoje kości.

W czyim sercu miłość tleje, 
I nie toczy go zgnilizna, 
W tego duszy wciąż jaśnieje: 
Bóg, rodzina i Ojczyzna!

 


 

Szanowni Państwo,

Serdecznie prosimy o przekazanie informacji Państwa członkom, beneficjentom, czytelnikom i wszystkim osobom zainteresowanym o możliwości uczestnictwa w programie edukacji on-line Otwarta Szkoła. W ramach tego programu wkrótce (około 6 grudnia br.) ruszają Koła Przedmiotowe organizowane dla dzieci i młodzieży polskiej przebywających za granicą. Rekrutacja do tego programu trwa do 29 listopada br. – będziemy bardzo wdzięczni za wszelkie formy promocji tej inicjatywy.

Relację telewizyjną na temat naszego programu można obejrzeć na portalu TV Polonia:  http://www.tvp.pl/polonia/polska-24/wideo/opinie-wydanie-z-15112010/3358204 (rozpoczyna się w 17 minucie i 35 sekundzie tego nagrania).

Nasze Koła będą nie tylko rozwijały zainteresowania danymi dziedzinami wiedzy, ale również integrowały polskie dzieci i młodzież z całego świata, pozwalały na żywy kontakt z językiem polskim, budziły kreatywność i zapewniały pożyteczną rozrywkę edukacyjną.

Wszystkie zajęcia odbywać się będą na platformie „Polska Szkoła” w czasie rzeczywistym – zapewniamy żywą interakcję z nauczycielem i pomiędzy uczestnikami z różnych stron świata!

Od grudnia rozpoczynamy zajęcia on-line w Sekcjach dla uczniów najmłodszych (7-8-9 lat), Sekcji Literackiej, Sekcji Dziennikarskiej i Sekcji Teatralnej – w ramach Koła Języka Polskiego, oraz Sekcjach Koła Historii Polski.

Aby zgłosić się do uczestnictwa w zajęciach trzeba przesłać wypełnioną deklarację uczestnictwa (w załączeniu lub można ją znaleźć na stronie www.polskaszkola.edu.pl, w zakładce Koła Przedmiotowe) na adres krystyna.cwiertniewska@polskaszkola.edu.pl 

Wystarczy odrobina zapału oraz komputer z dobrym Internetem ! Zapraszamy!

Z poważaniem,

Małgorzata Krukowska, Koordynator ds. promocji

 


Szanowni Państwo!

 
Stowarzyszenie ODRA NIEMEN z Wrocławia, po raz trzeci organizuje akcję pomocy byłym żołnierzom AK mieszkającym na Białorusi. Poprzednie zadania w skali ogólnopolskiej udały się bardzo dobrze, dlatego ponawiamy nasz apel o pomoc przed nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia. Jednocześnie poszukujemy nowych partnerów i przyjaciół tego projektu. Szczegóły zadania znajdą Państwo w załączniku. Prosimy w imieniu Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi o wszelką pomoc, zwłaszcza o pomoc informacyjną o akcji. Sprawozdania i zdjęcia z odbytych zadań dotyczących pomocy byłym żołnierzom AK na Białorusi, znajdą Państwo na naszych stronach. Przedstawiamy także list Pani Prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi, który przedstawia formy współpracy między naszymi oragnizacjami.
 
Mamy nadzieję na zainteresowanie Państwa naszą akcją i dlatego bardzo serdecznie zapraszamy do współpracy
 
Ilona Gosiewska
Prezes Stowarzyszenia ODRA NIEMEN

 

 

ul. Kołłątaja 24, I piętro, lok. 11, 50-007 Wrocław

tel./fax +48 71 3555202

e-mail: zarzad@odraniemen.org

KRS 0000133146   REGON 932837950, NIP 897-16-78-921

nr konta: NORDEA 71 1440 1387 0000 0000 1132 7303

www.odraniemen.org


 


ONE PERFORMANCE ONLY!!! Monday, November 29, 7:30 pm

O’Shaughnessy Auditorium at the College of St. Catherine in St. Paul

Tickets on sale at the O’Shaughnessy ticket office

and all TicketMaster outlets

Sponsored by: Twin Cities Polish Festival

www.TCPolishFestival.org

For more information visit www.2luck.com or email info@2luck.com

 

Wycieczka do Minneapolis Bus Tour to Minneapolis

na wystep Zespolu P. i T. Mazowsze Mazowsze Concert

3 dni, 2 noce 28.XI.10 - 30.XI.10 3 days, 2 nights Nov 28-30, 2010

Cena: (od osoby): Cost (per person inc.all taxes):

pokoj 2-u osobowy $285.00 Double $285. (2 per room)

pokoj 3-y osobowy $245.00 Triple $245. (3 per room)

pokoj 4-o osobowy $225.00 Quad $225. (4 per room)

Cena obejmuje: Concert package includes:

przejazd autokarem z pilotem return transportation by charter coach

2 noclegi ze sniadaniem (bufet szwedzki) i kolacja 2 night’s hotel stay inc. breakfast & dinners

wstep na koncert (miejsce zarezerwowane) reserved seating concert ticket

duty-free shopping, Albertville Factory Outlet Mall, Mall of America, Fargo West Acres Mall

Reservations / Rezerwacje:

Anna Gebczyk 586-0341

T.P.I. Euro Travel

217 Selkirk Avenue

Travel health insurance coverage is recommended for the duration of this trip and can be arranged through Anna

Uczestnicy, o ile nie maja ubezpieczenia typu Blue Cross Travel Health, moga wykupic u Ani Gebczyk

 

 

 


   Wydarzenia warte odonotwania

 

 



Zachęta - Wieczór poetycki

 

 

 

 

 

   Wiadomości z Polski
Przygotwane przez Tadeusza Michalaka

 



 

A Centrum Nauki Kopernik

To jest naprawdę to. Wreszcie była w Warszawie wielka impreza (tysiące ludzi na spektaklu otwarcia w piątek, sobotę, niedziele) nie w stylu koncertu, przepraszam fanów, Michaela Jacksona. Wreszcie wspaniale wędrowanie po dziesiątkach eksperymentów i pokazów, wszystkie interakcyjne, wszystkie dla ludzi. I z poznawaniem nauki jako części cywilizacji, nie tylko nauki w sensie sience, ale działania umysłu czy rozwoju ludzkości (blisko wejścia - oglądamy w kolejnych zbliżeniach kamień z Rosetty). I z tłumem bystrych i życzliwych animatorów. I nikt tego nie wspomina - a piękny i funkcjonalny projekt to dzieło świetnego młodego nieznanego dotąd architekta spoza Warszawy - Jana Kubeca, z Rudy Śląskiej. Centrum zależy na zachęcaniu do odwiedzin: przed oficjalnym otwarciem zapraszało rożne grupy potencjalnie zainteresowanych. Był np. specjalny dzień dla taksówkarzy i fryzjerów - bo oni rozmawiają z klientami.

 

Order Orla Białego,

Najwyższe polskie odznaczenie, zostało przyznane, decyzja Prezydenta, czterem osobom: Adamowi Michnikowi, Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu (były premier, potem bankowiec), Aleksandrowi Hallowi (ongiś przywódca opozycyjnego Ruchu Młodej Polski, dobry historyk) i biskupowi Alojzemu Orszulikowi (aktywny obserwator kościelny przy Okrągłym Stole i okolicach). Oczywiście posypały się, jak to zwykle, rezygnacje z kapitulny orderu. Tym razem zrezygnowali Andrzej Gwiazda (dawna zażarta S) i Bogusław Nizieński (dawny rzecznik interesu publicznego).

 

W sprawie kontraktu gazowego

Komisja Europejska domaga się szczegółów operatorskich dotyczących działania spółki Gaz-System (ma w przyszłości być operatorem systemu przesyłu). Dziś tj. 8 XI prasa donosi, że conajmniej przez przyszły rok nie będzie spełniony tzw. unijny warunek TPA, czyli third person access, dostępu innych firm. Przy okazji - Komisja zapowiada sprawdzanie umów podpisywanych uprzednio przez państwa Europy Wschodniej przed wejściem do Unii (żeby nie było dyskryminacji dostawców i odbiorców).

 

Radosław Sikorski

W wywiadzie dla Financial Times wypowiada się przeciw włoskiej inicjatywie, by stworzyć w Unii `awangardową grupę G6', państw z największą liczba mieszkańców (Polska się mieści). Potencjalnie miałaby to być przeciwwaga dla inicjatyw typu Francja i Niemcy dogadają się (z Moskwa?) A reszta niech słucha. Minister Sikorski uważa, że lepiej nie dzielić Unii na kolejne grupy.

 

Zapowiada się wielki prywatny zakup

Dziś tj. 8 XI zapowiada się podpisanie umowy sprzedaży 51 procent akcji Enei, trzeciej, co do wielkosci firmy energetycznej w Polsce, grupie Jana Kulczyka. Konkurentem była francuska GDF.

 

Wybory samorządowe blisko

Co widać wyraźnie: na mojej Saskiej Kępie otwarto (po 13 miesiącach) remontowany ciąg Francuska-Paryska. W hasłach wyborczych wszyscy odżegnują się od `polityki', jak od czegoś brzydkiego. To bardzo niedobry objaw: przecież polityka to ma być działanie dla dobra wspólnego, oczywiście na rożnych szczeblach. A dochodzi do tego że `polityczne' znaczy brudne, złe.

 

Orderem Orła Białego

Odznaczeni zostali przez prezydenta Komorowskiego: Adam Michnik, Jan Krzysztof Bielecki, Aleksander Hall i biskup Alojzy Orszulik. Prezydent powiedział, że Ordery to dowód wdzięczności dla odznaczonych i ich środowisk.

 

Czy i jak zmieniać konstytucje?

Są już dwa projekty i jeden projekt projektu (poprzednia, znaczy obecna konstytucja działa od 1997). W projekcie PO liczba posłów miałaby być ograniczona do 300. A veto prezydenckie można by odrzucać zwykłą większością a nie, jak teraz, trzema piątymi głosów. W projekcie PiS Trybunał Konstytucyjny mógłby badać rozporządzenia Unii. Projekt Prezydenta - jak dalej.

 

Na 100 dni urzędowania

Prezydent Bronisław Komorowski ogłosił, że zgłosi własny projekt. Ma dostosować nasze prawo do członkostwa w Unii. I traktatu lizbońskiego (a jak się zmieni?). To ważne: trzeba ustalić zasady przekazywania części suwerenności. Będzie to wymagało zgody wyrażonej w ustawie albo referendum ogólnokrajowym. Na drodze do euro: NBP od chwili przyjęcia euro ma być bankiem centralnym państwa, ale należeć do Europejskiego Systemu Banków Centralnych. I ma wtedy zniknąć Rada Polityki Pieniężnej. Wszystkie projekty mają teraz pójść do Sejmowej Komisji Konstytucyjnej. Przewodniczący - Jaroslaw Gowin.


 

Pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej

Odsłonięty został w dniu 10 listopada 2010 na Powązkach. Przemawiała Joanna Racewicz, wdowa po dowódcy ochrony prezydenta Pawle Janeczku. Prosiła o "ciszę nad tymi trumnami" i uszanowanie żałoby. Przemawiał prezydent Komorowski ("Wszyscy dziś myślimy o tym momencie straszliwym") i prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz Waltz, która powiedziała, że odsłaniany jest pomnik pamięci, który dopisze się do tragicznej karty historii Polski. Po uroczystościach na cmentarzu i mszy św. rodziny ofiar spotkały się w Belwederze z prezydentową Anną, Komorowską. W uroczystości na Powązkach nie wziął udziału Jarosław Kaczyński, który przybył na cmentarz później i składał kwiaty przy pomniku i na grobach ofiar katastrofy.

 

Spotkanie premiera

I przedstawicieli rządu (m.in. min. Ewa Kopacz i min. Jerzy Miller) z 170 członkami rodzin ofiar katastrofy prezydenckiego Tu-154 trwało wiele godzin. Nie było przedstawicieli prokuratury. Premier Tusk i ministrowie odpowiadali na pytania zebranych. Mimo często drażliwych pytań spotkanie upłynęło w spokojnej i rzeczowej atmosferze. Magdalena Wasserman, córka Zbigniewa Wassermanna powiedziała, że widzi dużą otwartość ze strony rządowej. Następne spotkanie ma się odbyć 11 grudnia, a spotkanie rodzin z prokuratorami 2 grudnia.

 


 

 
Krzyż, ustawiony w kwietniu

Przed Pałacem Prezydenckim, został dziś (tzn. w środę 10 listopada) przewieziony z kaplicy w Pałacu Prezydenckim do kościoła akademickiego św. Anny. Krzyż umieszczono w kaplicy loretańskiej, gdzie znajduje się pomnik katyński. Kaplica będzie otwarta dla wiernych od jutra. Zrealizowane zostało w ten sposób porozumienie z lipca między Kurią Warszawską, Związkiem Harcerstwa Polskiego, Związkiem Harcerstwa Rzeczypospolitej i Kancelarią Prezydenta. Rektor kościoła ks. Jacek Siekierski powiedział, że środowisko akademickie bardzo się cieszy, że krzyż będzie w kościele św. Anny.

 

Zderzenie pociągów w Białymstoku

W poniedziałek 8 listopada pociąg towarowy z ładunkiem 32 cystern z olejem napędowym i podobnymi substancjami przejechał czerwone światło i zderzył się z innym pociągiem towarowym. W wyniku zderzenia paliwo zapaliło się, dwie cysterny wybuchły, 17 się spaliło, spaleniu uległ znaczny odcinek torów, urządzeń kolejowych i budynek nastawni. Z ogniem przez kilka godzin walczyli strażacy. Lekko ranni maszyniści zdążyli uciec przez rozprzestrzenieniem się ognia. Na szczęście wypadek zdarzył się dość daleko od zabudowań. Pociągi do Białegostoku jeżdżą z utrudnieniami, cześć z nich omija główną stację w tym mieście.

 

 

Swieto Niepodleglosci

Jak zwykle, główne obchody odbyły się na placu Pilsudskiego w Warszawie. Prezydent w przemówieniu apelował, aby nie wyrzucać wielkiego sukcesu pokolenia "Solidarności" w ogień kłótni. W uroczystościach uczestniczyła prezydent Litwy, pani Grybauskaite, w przemówieniu mówiła ile to Litwa Polsce zawdzięcza.

Politycy PiS zbojkotowali obchody, ich delegacja pojawiła się i złożyła wieniec przed Grobem Nieznanego Żołnierza po zakończeniu uroczystości.

 

Na ulicach

Manifestacje i kontr-manifestacje. W samej Warszawie zgłoszone były 23 demonstracje z okazji święta niepodległości (nie wszystkie się w końcu odbyły). Antyfaszyści i lewicowcy usiłowali blokować marsze narodowców, policja na ogół skutecznie nie dopuszczała do starć. W Warszawie marsz narodowców (ok. 2000 uczestników) został zablokowany przez 3000 kontr-manifestantów i musiał ostatecznie pójść inną od planowanej droga. Zatrzymano 33 osoby, kilkanaście z nich dostało zarzuty czynnej napaści na policjantów.

 

Jarosław Kaczynski

Powiedział z okazji Święta, że ma wątpliwości, co do polskiej niepodległości i suwerenności.

 

Produkcja przemysłowa

We wrześniu wzrosła o 11.8%. Wzrósł też eksport, w pierwszych trzech kwartałach był wyższy o 20% niż przed rokiem. Podobnie rośnie import, podobno w znacznej części jest to import materiałów i półproduktów do produkcji eksportowej.

 

Debiut giełdowy

Akcji giełdy był bardzo udany, już pierwszego dnia kurs był o 26% wyższy, niż cena sprzedaży - i rośnie nadal.

 

Powołania międzynarodowej komisji

Badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej domagają się politycy PiS. Anna Fotyga i Antoni Macierewicz jada w tym celu do USA. Rzecznik rządu Paweł Gras mówi, że to skandal `ocierający się wręcz o zdradę'. Doradca Prezydenta ds. polityki zagranicznej Roman Kuzniar mówi, że `to rzecz śmieszna, wesoła, żeby nie powiedzieć - groteskowa'.

 

Od dnia 15 listopada, mocą ustawy

Nie wolno palić w większości miejsc publicznych. W klubach i restauracjach (chyba ze oddzielne, spec-wentylowane pomieszczenie), w szpitalach i przychodniach, w szkołach ( na uczelniach wolno w palarniach), w komunikacji miejskiej i na przystankach. Mandat dla człowieka 500 zł, dla instytucji 2 000 zł. Tyle, że na razie ukarać człowieka może tylko policjant, bo nie zdążono z rozporządzeniem dla inspektorów sanitarnych i straży miejskiej.

 

Wicepremier Waldemar Pawlak

Twierdzi że rok 2020 to realny termin uruchomienia pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej (poprzednio była mowa o roku 2022).

 

Nadzieja na trochę porządku z quadami (zaraza w lasach)

Pod koniec 2011 ma wejść w życie ustawa wymagająca specjalnego prawa jazdy od kierowców quadów.

 

Wieczorem w archikatedrze św. Jana Chrzciciela

Odbyła się msza w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej, w której wziął udział Jarosław Kaczyński, członkowie rodzin ofiar katastrofy. Jak każdego 10 dnia miesiąca od czasu tragedii w Smoleńsku znowu przeszedł pochód (ok. 300 osób) z pochodniami pod Pałac Prezydencki, były przemówienia i śpiewy. Część osób miało transparenty w rodzaju, “Jaki prezydent taki patriotyzm", "Tu jest Polska a nie Moskwa". Rano Jarosław Kaczyński w otoczeniu członków, PiSu składał wieniec pod Pałacem Prezydenckim, była grupka osób zgromadzonych, odśpiewano "Boże coś Polskę" w wersji "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".

 

 

   Jak obchodził Winniepg 11 listopada 2010

  


Film z obchodów 92 rocznicy Niepodległości Polski


Poczet sztandarowy w kościele św. Andrzeja Boboli


 Jak wyżej


Wacław Kuzia z małżonką


Przewodniczący KPK okręg Manitoba Zofia DeWitt otwiera akademię


Ks. Romuald Szumierz


Ela Bilczyńska dedykuje wiersz



Adam Von Lau prezentuje historyczne fakty o dniu niepodległości

Dzieci z Sobotniej Szkoły Polskiej recytują okolicznościowe wiersze


dr. Kazimierz Patalas wręczył dwa stypendia Victora Turaka
 


Lider partii liberalnej Michael Ignatieff wygłasza krótkie przemówienie do przybyłych

   Więcej zdjęć...

 

 

 

  Patrioci Polski 2010 – Winnipeg

 „Patrioci Polski 2010 – Winnipeg”


   
Jak już informowaliśmy wcześniej, w Winnipegu powstało Towarzystwo Patriotyczne pod nazwą „Patrioci Polski 2010-Winnipeg”.
Ale zanim ono powstało rodziło się jak wszystko w bólu. Nie obyło się i tym razem. Początkowo zapowiadało się wszystko wspaniale, zaczęliśmy spotkania bardzo podekscytowani z wielkim zapałem że rodzi się wreszcie coś nowego. Ale byłoby to bardzo dziwne gdyby w polonii obyło się bez jakichkolwiek zgrzytów. Przede wszystkim jaką ustalić nazwę i opracować statut. Trwało to dość długo bo było wiele propozycji i ciągle nazwę odwlekaliśmy ( ktoś ciągle odwlekał) używając tymczasowej nazwy - „Polonia Niezrzeszona”, lub „PoloniaWinnipeg”.

   W trakcie mieliśmy już wiele inicjatyw które były realizowane ale nie do końca.
Ustaliliśmy na początek że nie będzie u nas Prezesa tylko Prowadzący który będzie zmieniany co kilka miesięcy, lub w zależności od potrzeb.
Grupę początkowo prowadziła Pani Helena Nikodem.
Jedną z inicjatyw naszej grupy, była moja inicjatywa posadzenia 96-ciu drzewek dla upamiętnienia ofiar katastrofy w Smoleńsku o której mówiłem zaraz po katastrofie samolotowej w programie radiowym Radio Polonia.

   Po tym programie radiowym na pierwszym spotkaniu grupy Radia Maryja ponowiłem swoją propozycję posadzenia tych drzewek oraz powołania do życia towarzystwa patriotycznego.
Na moją propozycję odezwał się ks. Szumierz, że on już pierwszy kiedyś proponował powstanie takiego towarzystwa, które będzie się spotykać i modlić. Może to i dobra metoda ale mało skuteczna w dzisiejszych czasach. Do tej pory ks. Szumierz nic nie stworzył.
Jak narazie kościół odmówił spotkań oraz mszy Rodzinie Radia Maryja.
Po jakimś czasie dowiedziałem się że to było rok temu. A więc nie było o czym mówić tym bardziej że ks. Szumierz wyjeżdżał z Winnipegu na kolejne wiele miesięcy. A więc nie do zrealizowania.
Były tam i inne propozycje, np. Pani Nikodem przyniosła aplikacje PiS-użeby założyć w Winnipegu partię PiS. Ale nie było chętnych.


    Po tym spotkaniu postanowiliśmy spotkać się już w konkretnej grupie z zamiarem powołania czegoś nowego w środowisku polonijnym.
Na pierwszym spotkaniu podjęliśmy wiele inicjatyw i pomimo iż powołanie grupy było moją inicjatywą zaproponowałem na prowadzącą Panią Helenę Nikodem która prowadziła nas trzy miesiące.
Po trzech miesiącach nastąpiła zmiana prowadzącego. Grupę przejąłem ja.
Będę prowadził grupę prawdopodobnie do Maja 2011.
Po tej decyzji rezygnację z grupy złożyło 5 osób i wstąpiły 4 nowe osoby.
Po odejściu z grupy Pani Heleny Nikodem zaczęły się problemy czyja jest inicjatywa sadzenia drzewek i gdzie.

Osobiście z Panią Nikodem byłem w Birds Hill Park gdzie zaproponowano nam pięć miejsc (oczywiście w Birds Hill Park) i pozwolono nam sadzić na Wzgórzu Jana Pawła II.
Pani Nikodem po odejściu od grupy stwierdziła ostatnio w audycji radiowej Radio Polonia iż jest to inicjatywa Pana Krzysztofa Garbowicza i drzewka mają być posadzone na fladwey gdzie jest górka narciarska.

Górka narciarska to dawne wysypisko śmieci – czy to jest miejsce godne dla Prezydenta RP.
To musi być miejsce gdzie Polacy będą je odwiedzać.
Rozmawiałem w tej sprawie z Panem Garbowiczem i on nie widzi problemu posadzenia tych drzewek wspólnie. Pani Nikodem nie chce w Birds Hill Park. A może w ogóle. Wszystko na to wskazuje.
PS. W ostatnim czasie było zbierane wiele podpisów w środowisku polonijnym w kościołach i organizacjach, odnośnie katastrofy smoleńskiej, powołania Konsula Honorowego w Winnipegu, oraz pomocy powołania komisji międzynarodowej do wyjaśnienia prawdy o katastrofie. Gdzie są te listy z podpisami kto je ma? W sprawie konsula wiem że nie zostały wysłane. Gdzie są pozostałe?

Jan A Pecold.
 

 

  Tworzenie się nowego porządku świata cz 5.            Index

  
Greg Braden o 2012

    Oto niezwykły wywiad o przebiegunowaniu Ziemi. Już od jakiegoś czasu dało się zauważyć zjawisko, że naukowcy wiedzą na ten temat sporo więcej niż mówią. Ostatnio zaczynąją o tym mówić "odważniej".

Wywiad z naukowcem, Greggiem Bradenem.

    Istnieje wiele naukowych wskazań będących dowodem na to, że Ziemia i Układ Słoneczny przechodzą przez zmiany, które nigdy wcześniej nie miały miejsca w zarejestrowanej ludzkiej historii. Wielu jasnowidzących oraz osoby odbierające przekazy (channelings) mówią, że wkroczyliśmy w początek wielowymiarowej zmiany, która już teraz ma głęboki wpływ na życie nas wszystkich.
    Gregg Braden jest najprawdopodobniej najbardziej rozpoznaną osobą ujawniającą i opisującą naukowe zjawiska wskazujące przemianę. Zaintrygowały go one, kiedy pracował dla Phillips Petroleum w późnych latach siedemdziesiątych, zauważył, że magnetyzm ziemski był na najniższym poziomie od 2000 lat i malał w dużym stopniu.
    Wreszcie, Braden napisał książkę – Przebudzenie do Punktu Zero (Awakening to Zero Point) dokumentującą to i inne wskaźniki naszej gwałtownie zmieniającej się planety.

Wynn: Czy to prawda, że bieguny magnetyczne ziemi zmieniają się właśnie teraz?


Gregg: W maju, czerwcu, lipcu 2002 zostało to wyraźnie dostrzeżone i cenione naukowe dzienniki po raz pierwszy przedstawiały, że jesteśmy w trakcie polarnego przesunięcia.
    Jeszcze w latach sześćdziesiątych geologowie byli przekonani, że ziemia czasowo przeszła przesunięcie. Mogli to powiedzieć na podstawie próbek jądra ziemi, lodu, oraz skamielin jak także namagnetyzowanych cząstek, które zostały umieszczone w pewnej pozycji w skale ziemi.
    Geologowie byli tak pewni tego zjawiska, że właściwie zaznaczyli ostatnie cztery-i-pół miliona lat i wynikająca z tego dokumentacja sugeruje, że ziemia przeszła przez czternaście takich polarnych przesunięć. W tamtym czasie, w 1961 i 1962 naukowcy sądzili, że ostatnie przesunięcie bieguna miało miejsce w czasie bliskim ostatniej Epoce Lodowcowej, dziesięć-dwanaście tysięcy lat temu i byli oni przekonani, że nastąpi ponownie, lecz nie w przeciągu tysiąca lat, więc nie było się, czym martwić. W latach dziewięćdziesiątych geologowie nadal weryfikowali tego rodzaju informację. Mówi, że musi minąć wiele tysięcy lat by mogło to nastąpić. Następnie zaczęli mówić: „ Może się to zdarzyć w przeciągu kilkuset lat.” Lecz teraz, ostatnie badania centralnych części lodowców w Grenlandii i na Antarktyce pokazują, że może się to zdarzyć w czasie tak mało odległym jak dekada.
    Teraz wiemy, że bieguny się właśnie przesuwają. Doświadczamy tego w chwili obecnej. Nie wiemy dokładnie, co to oznacza, ponieważ pomimo tego, że zdarzyło się to czternaście razy i w czasie ostatnich czterech i pół milionów lat nigdy nie miało to miejsca razem z sześcioma miliardami ludzi na ziemi.

Wynn: Czy mówisz, że jest to wiedza powszechna?


Gregg: Jest to wiedza powszechna dla osób, które potrzebują to wiedzieć. Na przykład, przepisy FAA ( Federalnej Administracji Lotniczej) mówią, że kiedy bieguny przesuwają się poniżej pięciu lub ośmiu stopni tory lotnisk muszą mieć zmienioną numerację by zgadzała się z magnetycznymi szczytami, które widzą piloci. Pierwsze lotnisko w Stanach Zjednoczonych, które dostosowało się do tego nakazu to Minneapolis/St. Paul gdzie wydano około 85 tysięcy dolarów na zmianę numeracji szczytów torów startowych.
    W maju, czerwcu, lipcu 2002 dzienniki takie jak Nature, Science, Scientific American oraz New Scientist wydały raporty mówiące o tym, że zdecydowanie jesteśmy w trakcie magnetycznego przesunięcia, Agencje Prasowe przechwyciły wiadomość. Naukowcy nie wiedzą, jaki może to mieć wpływ na elektroniczne i elekromagnetyczne sieci wysokiego napięcia. Co więcej nie wiedzą co to oznacza dla układu odpornościowego człowieka. Alternatywne metody leczenia pokazały związek pomiędzy magnetyzmem i układem odpornościowym, co także mogłoby sugerować, że nasz układ odpornościowy może być dobrze przyłączony do pól magnetycznych ziemi.
    Wiemy, że ptaki i zwierzęta migrują wzdłuż linii tych właśnie magnetycznych pól, tak, więc sugeruje się, że zmiany, które zachodzą w polu magnetycznym są odpowiedzialne za zmiany tras migracji ptaków, co zostało udokumentowane w Azji i Ameryce Północnej. Zmiany w polach mogą także tłumaczyć, dlaczego wieloryby pojawiają się na plażach. Nawigacyjne linie, które zawsze kierowały wieloryby zmieniły się i teraz prowadzą je na plażę. Kiedy sprowadzimy wieloryby z powrotem do wody i uwolnimy, one nadal podążać będą wzdłuż tych samych linii magnetycznych i w rezultacie trafią ponownie na plażę.
    Tak, więc jest to wiedza powszechna obecnie. Najbardziej cenione dzienniki naukowe twierdzą, że jesteśmy w czasie tej zmiany i nawet, jeśli nie wiemy dokładnie, co to oznacza istotne jest, że zostało to dostrzeżone w pokrewnych magazynach i nie są to jedynie pseudo naukowe spekulujące informacją czasopisma.


   Kontynuacja...



 

 

 

  Zdrowie - Victor Księżopolski
 

ZATKANE RURY

WIKTOR (VICTOR) KSIĘŻOPOLSKI

 

        Co się dzieje, gdy w naszym ślicznym domku letniskowym, posiadającym własny system wodociągowy i kanalizacyjny, nagle zacznie z kranu ciec jakaś brunatna lura a pompa wydaje jakieś rzężące dźwięki. Oczywiście szybko zaczynamy się rozglądać za odpowiednim fachowcem, który przyjdzie, rozpozna i zaradzi. W końcu hydraulik, expert jest. Po oględzinach i pobieżnym przetestowaniu instalacji expert nam oznajmia – „tu trzeba wymienić kranik przelotowy, kolanko i wejście do baterii, zaworki w pompie też niesprawne i trzeba zwiększyć ciśnienie, bo szybciej płynąca woda przetka zatkane być może rury za czas jakiś i je oczyści”. Diagnoza jak się patrzy, tylko działać. A więc, co trzeba zostało zrobione i system się czyścił, choć pompa dalej z lekka rzęziła.

 

       Minął rok. Nie zmieniło się wiele. Woda dalej leciała lekko brunatna, smak miała jakiś dziwny i do picia nie nadawała się napewno. Trzeba było wołać innego fachowca.

Młody człowiek, z kilkuletnią, lecz dobrze udokumentowaną praktyką, krótko na wejściu spytał: - „A rury były przetykane lub wymieniane?”. „Przecież to ewidęntny przykład kamienia, czyli kalcyfikacji rur i dodatkowo rdzy w wodzie, bo w zużytej pompie nastąpiła korozja materiału”. No cóż pozostało tylko schylić głowę ze wstydem, że tacy jesteśmy ciemni, że do głowy nam nie przyszło, że trzeba coś zrobić innego niż wskazania poprzedniego eksperta.

 

        A co się dzieje, gdy w naszym znakomitym ciele, posiadającym własną sieć rur (żyły, tętnice szyjne, wieńcowe, aorty) i pompę (serce), zacznie występować niedowład funkcjonowania systemu. Oczywiście szukamy eksperta, aby nam pomógł normalnie funkcjonować i zrobił z problemem porządek. W końcu, po kilku miesiącach, mamy tę pilną wizytę u kardiologa experta. Ten, po obejrzeniu EKG, stwierdza autorytatywnie: „Ma pan migotanie przedsionków w pompie (sercu) i będziemy go próbowali usunąć”. No więc proszki różnych gatunków zmieniane co i raz, „bo jak te nie pomogą, to damy inne”, no więc wstrząsy elektryczne mające na celu „przestraszenie” sensorów umieszczonych na powierzchni tych przedsionków, a powodujących migotanie, no więc Holtery, aby sprawdzić, co się wogóle z tym sercem dzieje przez 24 godziny, no więc tzw. Echa serca – wysiłkowe testy wydolności organizmu oraz różne inne testy, mające chyba ocenić datę, kiedy zasłużymy sobie na tzw. ablacje, czyli neutralizacje popsutych sensorów, by-pasy, czy w końcu rozrusznik, gdy ablacja nic nie da. Nic na temat przyczyn takiego stanu rzeczy. Mija tak 6-8 lat i nic. Gorzej niż było. Męczymy się dalej przy zawiązywaniu butów, pod prysznicem, lub wycierając nasze wymyte członki, ubierając się czy schylając pod biurko po spinacz. Oczywiście powoli nie ma już mowy ani o szybkim marszu ani o biegu, ani o wchodzeniu po schodach na chociaż czwarte piętro. A co tu mówić o tenisie, w który się gralo całkiem nieźle przez lata. Słowem koniec nadchodzi i tylko czekać, aż któregoś dnia bezdech spokojnie uśmierci nas w nocy w czasie snu.

 

   Kontynuacja ....    

 

 

 

 

  Krajobrazy Polski - jesień- zima

 

  Polskie obozy w polskich sądach

Osoby, które poczuły się dotknięte sformułowaniem „polski obóz koncentracyjny”, mogą dochodzić swoich odszkodowań w kraju

Precedensowy
 wyrok w tej sprawie wydał ostatnio Sąd Apelacyjny w Warszawie
autor: Mateusz Dąbrowski
źródło: Fotorzepa
Precedensowy wyrok w tej sprawie wydał ostatnio Sąd Apelacyjny w Warszawie
 

Precedensowy wyrok w tej sprawie wydał ostatnio Sąd Apelacyjny w Warszawie (syg. akt I ACz 1602/10). Wczoraj poznaliśmy uzasadnienie.

– Pozew przeciwko osobie podającej takie nieprawdziwe informacje może być wytoczony w państwie, w którym były one rozpowszechniane i w którym doszło do naruszenia czyichś dóbr osobistych – uzasadniał sędzia Roman Dziczek.

Wyrok jest przełomowy, bo do tej pory polskie sądy uznawały, że nie będą rozpoznawać spraw dotyczących publikacji w zagranicznych mediach czy wypowiedzi, które miały miejsce poza granicami naszego kraju.

Tak było w przypadku Zbigniewa Osewskiego, wnuka Aleksandra Sanowskiego, byłego więźnia obozu KL Stutthof, który zginął w niemieckim obozie pracy Deutsch Eylau (dziś Iława). Osewski poczuł się dotknięty artykułem zamieszczonym w dzienniku „Die Welt” 24 listopada 2008 roku. Jego autorka Miriam Hollstein użyła określenia „były polski obóz koncentracyjny Majdanek”.

Za naruszenie swojej godności i tożsamości narodowej zażądał od wydawcy gazety – Axel Springer – zapłaty 500 tys. zł odszkodowania na rzecz Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Świnoujściu oraz opublikowania przeprosin m.in. na łamach „Rzeczpospolitej”.

Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił jednak zajęcia się tą sprawą. Uznał, że o słuszności zasądzenia odszkodowania powinien zdecydować niemiecki sąd.

Tych argumentów nie podzielił Sąd Apelacyjny w Warszawie. I nakazał zajęcie się sprawą Zbigniewa Osewskiego w Polsce.

– To bardzo ważne rozstrzygnięcie, które otwiera drogę sądową także innym osobom, które poczują się dotknięte tego typu publikacjami – mówi „Rz” mecenas Lech Obara, pełnomocnik Osewskiego. – Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że o takie odszkodowanie łatwiej jest przed sądem polskim niż niemieckim.

W tym roku przeciwko nieprawdziwym sformułowaniom nasi dyplomaci interweniowali już dziesięć razy

Sąd apelacyjny uznał także, że nie jest ważne miejsce ukazania się publikacji lub nadawania audycji radiowej czy telewizyjnej. Wystarczy udowodnić, że sformułowanie było rozpowszechniane również na terenie Polski (co często ma miejsce np. poprzez Internet). W praktyce oznacza to, że przed polskie sądy będzie można pozywać nie tylko firmy, które tak jak Axel Springer prowadzą u nas interesy, ale również te, które w Polsce nie mają przedstawicielstw.

Akcję protestów przeciw sformułowaniom „polskie obozy koncentracyjne” oraz „polskie obozy śmierci” w mediach zagranicznych zainicjowała „Rz”.

Od 2005 roku polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych monitoruje media pod tym kątem. W tym roku polscy dyplomanci wystosowali już dziesięć protestów w tej sprawie, w tym jeden wspólnie z Izraelem.

Rzeczpospolita

Źródło rp.pl

 

 

 

   Humor

Niemcy na wakacjach



 

 

 


 

   

S  P  O  N  S  O R

 

 

 

  Upadek światowego systemu monetarnego cz. 27


  Euro pod atakiem - Portugalia wcisnęła guzik paniki

  Grecki deficyt dużo większy niż zakładano
  Irlandia - Musi przyjąć pomoc albo zbankrutuje
  Abhisit wzywa Azję do używania yuana w transakcjach zamiast dolara
  Produkcja w Nowym Yorku spadła o 27%
 


Sytuacja w Europie

 



 

 

 

   Ciekawostki

Zdjęcie węgorza w konkursie fotografii podwodnej.
Więcej tutaj.




 


 
 

S  P  O  N  S  O R

 

 

 

  Manitoba- Listopad w fotografii

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Bogdan Fiedur

 

 


  "Medusa"- książka Jacka Ostrowskiego
"MEDUSA" to książka autorstwa Jacka Ostrowskiego, którą we fragmentach publikować będziemy na stronach polishwinnipeg.com
 
 

Międzynarodowe lotnisko w Rijadzie, super nowoczesny obiekt, mnóstwo pasażerów wysiadających jak i zajmujących miejsca w samolotach, a wśród nich starszy mężczyzna, Afro-Amerykanin, który rozgląda się nerwowo wokoło, a po chwili wmieszany w tłum rusza do wyjścia. Na zewnątrz budynku łapie taksówkę i wciskając najpierw wielką walizę , a później lokując się samemu odjeżdża w nieznanym kierunku.

 

 

To samo lotnisko, ale godzinę później i zupełnie inny terminal, terminal dyplomatyczny, wyjście dla dyplomatów i grupa może piętnastu wygolonych cywili z podłużnymi futerałami idzie do podstawionego autobusu z przyciemnionymi szybami.

- Chyba to jakiś zespół muzyczny – szepczą do siebie dwaj mali chłopcy siedzący na murku i jedzący z apetytem wielkie lody.

Przybysze zajmują miejsca w pojeździe i ruszają w stronę centrum.

Jeszcze tego samego dnia przywódca wyżej wymienionej ekipy spotyka się po kryjomu na terenie Ambasady Amerykańskiej  z szefem tutejszej Służby Bezpieczeństwa generałem Azirem, a po wymianie zwrotów grzecznościowych obydwaj panowie przechodzą do konkretów. Johnson, gdyż to o nim mowa zaopatrzony w odpowiednie pełnomocnictwa wyłuszcza swojemu sojusznikowi, dlaczego tu przybyli, ale  mówi tylko tyle ile jest konieczne. No cóż, dziś przyjaciel, a jutro kto wie?

- Chcecie dostać się do Mekki? – Generał zerwał się na równe nogi – To wykluczone!

- Ale jest zagrożona wasza największa świętość – major używał silnych argumentów- terroryści chcą zniszczyć czarny kamień i jeśli go nie dopilnujecie,  to wie Pan co wywołacie na całym Bliskim Wschodzie? Dynastia na pewno się nie utrzyma, a i sam kraj będzie zagrożony. Wywołacie wściekłość wszystkich muzułmanów , a jest was ponad miliard.

- Rozumiem zagrożenie – Arab uspakaja się – ale wejść do Świętego Miasta nie możecie, to świętokradztwo, sam Koran tego zabrania.

- A gdyby weszli żołnierze muzułmanie? – Amerykanin wyciągnął ostatni argument.

- A macie takich?

- Mamy!

- No jeśli muzułmanin, to coś można wymyślić – Azir zaczynał się wahać. – ale bez broni.

- Bez broni? – major zaśmiał się – to co mi po nich, przecież Święte miejsce potrzebuje ochrony i obrona go wszelkimi sposobami chyba  nie jest zakazana?

- Jak chcecie ich ująć, skoro używają supernowoczesnego niewidzialnego helikoptera?

- Kamień jest w Al-Kabie i muszą chociaż na chwilę opuścić swoją fortecę – Johnson wyłuszczał swój plan –wtedy ich pojmiemy.

- Mówiłeś, że dwa razy już wam uciekli, to jaką mamy gwarancję, że teraz się uda?

- Tym razem ulokujemy ludzi w samym sanktuarium i wpadną jak śliwka w kompot.

- Jak co? – Generał spojrzał zdziwiony na swojego rozmówcę.

- E, nic – Johnson machnął ręką – to takie powiedzenie.

- W sanktuarium nie mogą przebywać żołnierze, to święte miejsce – Szef Służb Specjalnych kręcił głową –to świętokradztwo.

- Ale oni będą żołnierzami Allacha – major nie rezygnował – To jak święta wojna.

- Od kiedy Amerykanom zależy na świętej wojnie – arab zaśmiał się z ironią – przecież ona was przeraża, chyba znacie ją z Iraku?

- Tamci zagrażają i Wam i nam.

- Przedstawię sprawę Królowi – Azir wstał i szykował się do wyjścia – Ja nie mogę podjąć takiej decyzji.

-Rozumiem, ale proszę o pośpiech. - gospodarz spotkania również zerwał się na nogi i odprowadził gościa do samochodu.

 

 

 

Wisieliśmy nad Mekką i zastanawialiśmy się jak dokonać czegoś niemożliwego. Tłumy pod nami wykluczały lądowanie, zaś inne miejsce odpadało, nie dotarlibyśmy do celu poprzez gęstą ochronę ,oraz fanatycznych pielgrzymów.

- Kiepsko to wygląda – John drapał się zamyśleniu po głowie – Rozszarpią nas zanim ruszymy ręką, czy nogą, musimy lądować przy samej Al-Kabie i wykorzystać zaskoczenie.

- Myślisz, że będą zaskoczeni? – Dieter zaśmiał się ironicznie – Tam będzie agent na agencie, jeden będzie drugiemu wchodził na plecy.

- Nie, to świętokradztwo – Zaprzeczyłem – Będzie najwyżej kilkunastu i też w pewnej odległości, chyba, że Arabów dopuszczą do swoich tajemnic, czego nie wykluczam. W środku nie będzie żadnego, w to nie wierzę.

- Obyś miał rację!

Dwa dni wahaliśmy się i cały czas czekaliśmy na odpowiedni moment.

- Mam już dość – Johnowi wyraźnie znudziło się wyczekiwanie – Trzeba coś postanowić, nie możemy czaić się w nieskończoność.

- Spokojnie – studziłem go – Oni też siedzą jak na szpilkach i coś zrobią by nas zachęcić. My jednak spróbujemy objąć polem siłowym kawałek placu razem z Sanktuarium, może da radę zrobić ich na szaro.

- Myślisz , że się uda?

- Mam taką nadzieję – przytaknąłem – Komputer mi to obiecał.

- Ja bym nie ufał bestii – Pokręcił z niedowierzaniem głową.

- Cos się dzieje – Dieter cały czas obserwował dziedziniec Meczetu Masdżid al Haram. – Spójrzcie, usuwają ludzi.

Faktycznie na monitorze widać było sylwetki jakiś ludzi broniących dostępu do placu. Nasi wrogowie przygotowywali nam lądowisko, jedno wiedzieliśmy… islamskie zakazy i klątwy nie powstrzymały pogoni, stawiano wszystko na jedną kartę.

- Ale się Jankesi zdziwią – Niemiec zaśmiał się pod nosem. – i nie chciałbym być w ich skórze, kiedy miejscowi odkryją ich prawdziwą tożsamość religijną.

- Lądujemy! – Tym razem to John podjął decyzję. Statek drgnął, a następnie zaczął raptownie schodzić do dołu wywołując znany już nam efekt lokalnego tornada. Gigantyczna chmura pyłu uniosła się na wysokość kilku pięter, a my  kompletnie po omacku postawiliśmy maszynę tuż przy Al.-Kabie.

- Pole siłowe w promieniu trzydziestu metrów i wokół statku nie stwierdzono ludzi – zakomunikował komputer.

- No to jazda! – Krzyknąłem i jako pierwszy zbiegłem z pokładu. Dieter ze sterownikiem pobiegł za mną, a Latynos rozglądając się bacznie wokoło ochraniał nas od tyłu. Trochę po omacku dotarliśmy do miejsca, które dla normalnego chrześcijanina jest nieosiągalne, ale chyba nie uraziliśmy Proroka, gdyż przy takim pyle wzrok niewiernych nie mógł paść na świętości Islamu. Macając ściany i kierując się radiolokatorem posuwaliśmy się do przodu.

- Tu ! – Krzyknąłem do moich towarzyszy ,czujnik przestał pulsować, musiałem stać przed czakranem.

- Cholera! Nic nie widać- John potykał się co chwila i klął przy tym niemiłosiernie.

- Szybciej – ponaglałem ich – dawajcie tą skrzynkę.

Dieter wyciągnął ostatni sterownik  za pazuchy i skierował w stronę ściany. Tak jak poprzednie, wyrwał się dłoni mojego kolegi i zniknął w murze.

- Tfu, wszędzie mam ten pył – Niemiec zaczął pluć na boki, ale błyskawicznie zatkałem mu usta.

- Tu nie pluj, uszanuj to miejsce – szepnąłem jednocześnie uważnie nasłuchując podejrzanych odgłosów  dochodzących z głębi pomieszczenia.

Nagle zabłysły reflektory i to z taką mocą, że przebiły się przez chmurę opadającego piasku.

- Poddajcie się! – jakiś głos zaczął nawoływać nas do kapitulacji – jesteście otoczeni i nie macie żadnej szansy.

Powietrze zaczęło robić się bardziej przejrzyste i dopiero teraz dojrzeliśmy grupę mężczyzn ubranych w czarne luźne odzienie. Wyglądali jak Beduini tylko super nowoczesna broń z celownikami laserowymi nie pasowała do wizerunku pustynnych koczowników.

- Tu major Johnson – znów usłyszeliśmy ten głos. – Jesteśmy tu , by was uratować, poddajcie się, a nikomu nie stanie się krzywda.

- O, tak – Dieter zaśmiał się ironicznie – pieprzenie w bambus, wycisną jak cytryny, zatłuką na śmierć, a zwłoki zutylizują.

- O, to już nie pułkownik? – zdziwił się John – Jak mnie złapali to dowodził ktoś inny.

- Ja dowodziłem! – usłyszeliśmy szept za pleców.

Aż odskoczyliśmy z wrażenia, byliśmy kompletnie zaskoczeni.

- Nie ruszajcie się, a tym bardziej nie odwracajcie się– w tonie głosu Hendersona można było wyczuć determinację – Jak szepnę „ na ziemię” to błyskawicznie padacie. Zrozumieliście?

   Jak automaty razem ostrożnie kiwnęliśmy głowami.

- Daję wam dwie minuty do namysłu – Dowódca napastników starał się ująć nas bez wystrzału, nie chciał zatargu z Arabami, ale z drugiej strony miał potworne naciski z dowództwa i wiedział jedno….. bez nas nie miał powrotu.

My zaś spoglądaliśmy na siebie kompletnie nic nie rozumiejąc. Czaił się za nami nasz dotychczasowy pościgowy numer jeden, ale wyraźnie ukrywał się przed swoim następcą.

Zamiary jego były w tym momencie w ogóle dla nas nieznane, jedno było pewne, oni ze sobą nie współpracowali. Staliśmy w oczekiwaniu na rozwój sytuacji.

- Na ziemię! – nagle usłyszeliśmy i błyskawicznie padliśmy na posadzkę. Seria z pistoletu maszynowego położyła pokotem całą grupę fałszywych Beduinów, a zaskoczeni ogniem nawet nie oddali jednego strzału. Zaległa cisza , przerywana jedynie jękiem rannych agentów.

- Wstawajcie i uciekajcie – usłyszeliśmy nad sobą. Wolno dźwignęliśmy się na nogi . Przed nami stał ubrany w biały ihran starszy ciemnoskóry mężczyzna z dymiącym uzi w ręku.

- Uciekajcie – ponaglał nas – nie wiem czy to wszyscy, a nie chcę by któremuś z was stała się krzywda.

- Skąd ta przemiana? – John patrzył podejrzliwie na naszego wybawcę.

- Sam nie wiem – odparł tamten – Kiedy strąciłem Albina i zobaczyłem jego zwłoki nagle zrozumiałem, że stoję po złej stronie i musze wam pomóc.

- To pan strzelał w Krakowie ? – zaczynałem domyślać się wszystkiego.

- Tak! – przytaknął. – Całe życie spędziłem w siłach specjalnych to znam wszystkie ich metody, potrafiłem przewidzieć zasadzkę w Polsce, a tu miałem swoje układy w wywiadzie, nieraz współpracowałem z tutejszymi oficerami i byłem w Mekce już przed nimi.

- Niech pan leci z nami – zaproponowałem.

- Nie – pokręcił głową,- To jest wasza misja, ja zostanę tutaj.

- Przecież rozszarpią pana na strzępy – próbowałem oponować.

- Nie, poradzę sobie, a teraz już lećcie – ponaglał nas – szybciej!

Uścisnęliśmy serdecznie naszego niespodziewanego wybawcę i biegiem ruszyliśmy do statku. Wprawdzie chroniło nas pole siłowe, ale jak mówił pułkownik nie można było być pewnym, że nie ukrywa się tu jeszcze jakiś strzelec. Wskoczyliśmy na pokład i nie minęły dwie minuty , kiedy nasz statek drgnął , a następnie wolno uniósł się w górę, byliśmy bezpieczni.

 

 

 

Henderson patrzył jeszcze chwilę za uciekinierami, a kiedy zniknęli rozpoczął poszukiwania swojego byłego zastępcy. Podchodził z osobna do każdego ciała , aż dotarł do celu. Major był ciężko postrzelony, ale przytomny. Leżał na wznak i cicho pojękiwał.

- Witaj! – twarz pułkownika rozjaśnił triumfalny uśmiech – Słyszałem tu i ówdzie , że polowałeś na mnie.

- Nie – Jęknął ranny – Ja tylko wykonywałem rozkazy i nic do pana nie mam.

- No, myślę , że nic do mnie nie masz, przecież przez wiele lat byłeś pod moją opieką, kiedy spaprałeś jakąś akcję to zawsze ciebie broniłem, kilka razy nawet dałem ci żelazne alibi.

- Pamiętam – kiwnął Johnson.

- Pamiętasz i mimo to polujesz na mnie, jak na jakiegoś psa! – stary oficer trząsł się z nerwów – Jesteś jak Brutus, tyle, że nie zdążyłeś mnie zarżnąć.

- To nie tak – próbował się bronić – Przecież pan wie , że nie wykonanie rozkazu oznaczało likwidację, tak było w naszej sekcji.

- Masz rację – Henderson usiadł powoli obok rannego i wyciągnął cygaro.- Poczęstowałbym ciebie, ale masz przestrzelone płuco i puszczałbyś kółeczka brzuchem.

Z namaszczeniem odciął końcówkę i wolno przypalił.

- Wiesz, nie zabije ciebie – zwrócił się do majora.

- Dziękuję. – odetchnął tamten z ulgą.

- No ja bym jeszcze poczekał z podziękowaniem .

- Nie rozumiem? – wyszeptał z bólem.

- Wiesz co będzie, jak tu wpadną Arabowie? – pułkownik w zamyśleniu puścił ładne kółeczko z dymu. – Oni ciebie i tych co jeszcze żyją rozszarpią na kawałki. Będziesz czuł jak odrywają ci każdą cząstkę twojego obrzydliwego cielska, to będzie kara nie za moje krzywdy, bo ja ci wspaniałomyślnie wybaczyłem, ale za profanację świętego miejsca. Brr, aż mnie wstrząsa jak o tym pomyślę.

- Drań! – wyszeptał postrzelony – Daj mi chociaż pistolet, by nie dorwali mnie żywego.

- Nie! – Pokręcił głową – Nie pozbawię ich tej radości i mało tego, tuż pod sufitem umieściłem kompletnie niewidoczną kamerę, która ma połączenie z satelitą komunikacyjnym, niech Amerykanie obejrzą wszystko na żywo.

- Co ci to da draniu?

- Polecą głowy Johnson – Henderson zaśmiał się – Ty jesteś narzędziem ,a ja chcę załatwić mocodawców.

- To byli i twoi dowódcy!

- Tak i zamiast wymarzonej emerytury zostałem przeznaczony na odstrzał. Zresztą to już nieważne, chyba słyszysz ten gwar przed budynkiem, już idą po ciebie majorze.

- Błagam! – ranny wyciągnął ręce w geście rozpaczy – Chociaż mnie dobij!

- Nie stary, przegrałeś i taka jest cena twojej porażki.- stary oficer wstał , rzucił cygaro, wyciągnął pistolet z kabury i spojrzał ostatni raz na swojego wroga.

- Ja już idę do piekła i będę tam z niecierpliwością na ciebie czekał – podniósł broń ,dotknął zimną lufą do skroni i bez namysłu pociągnął cyngiel. W momencie strzału grupa rozwścieczonych Arabów wpadła do Sanktuarium i rzuciła się na to, co pozostało z elitarnego oddziału, ale tego co się tam działo później nie da się opisać, mogła to jedynie rejestrować pozbawiona jakichkolwiek uczuć kamera i to uczyniła, zdjęcia z krwawej jatki poszły w Świat.

 

 

 

  

                                            

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                      

 

 

 

 

 

 

 

                                                 ROZDZIAŁ XVI

 

 

Bez żalu opuszczaliśmy Mekkę, tym razem byliśmy bardzo blisko porażki, otarliśmy się o nią.

- Co za cudowna przemiana? – dziwił się John wciąż myśląc o pułkowniku – Pamiętam go z Warszawy, to przecież był straszny bydlak, chyba najgorszy z nich.

- Gaz! – powiedziałem krótko.

- Jaki gaz? – spojrzał na mnie zdziwiony.

- Nie pamiętasz jak komputer w jaskini opowiadał nam o tym gazie z kapsuł?– Dieter wtrącił się do naszej rozmowy – Gaz z tego generała, co zginął tam w górach przeszedł na tego zbira i nastąpił zwrot o 180 stopni.

- Niesamowite! – Latynos pokręcił głową.

- Co teraz? – zwróciłem się do naszego komputera – Sterowniki zamontowane i co dalej?

- A może wy macie jakieś życzenia? – spytała głowa na monitorze. – Zanim odlecicie macie prawo do spełnienia jakiś marzeń, możecie polecieć w każdy zakamarek Świata, to już takie pożegnanie.

- Chcecie gdzieś lecieć? – pytająco spojrzałem na moich towarzyszy.

- Nie! – Dziewczyny krzyknęły jednym głosem – Mamy już tego dość!

- Ja nie – Niemiec zawahał się chwilę – Pamiętacie jak trzy lata temu wszyscy trzej mieliśmy jedno jedyne marzenie, wyjazd na Jamajkę, może czas je zrealizować?

- Masz rację! – podchwyciliśmy z Johnem – Lecimy na Jamajkę.

- Jeszcze wam mało? – zdziwiła się Marika – Przecież zamiast jednych czubków, będą następni, szukacie guza.

- Pochwalam Jamajkę! – maszyna nas poparła – niespełnione marzenia mogą później źle wpłynąć na waszą psychikę.

- No to lecimy! – wstałem i jako pierwszy udałem się do kabiny pilotów, spełnialiśmy to, czemu przeszkodzili nasi prześladowcy, to tak jakbyśmy po wycięciu trzech lat teraz rozpoczynali dalsze życie. Wreszcie pierwszy raz od czasu naszej ucieczki z wyspy czuliśmy się wyluzowani, wprawdzie adrenalina nakręca, ale ile można wytrzymać w takim transie?

Nasz statek mknął nad oceanem, dziewczyny szykowały kostiumy plażowe nas zaś pochłonęły rozmyślania o tajemniczej przyszłości.

- Jamajka pod nami – Zakomunikował komputer.

- Już? – zdziwiłem się, ale z drugiej strony nasz pojazd potrafił lecieć dużo szybciej niż jego ziemskie odpowiedniki.

- Zejdźmy niżej – Zaproponował Dieter – Przyjrzyjmy się by wybrać dobre miejsce do lądowania.

- Obcy statek niedaleko nas – maszyna niespodziewanie wtrąciła się w nasza rozmowę.

- Statek? Jaki statek? – spojrzeliśmy po sobie zaskoczeni.

- Taki jak nasz – odparł automat – próbuje nawiązać z nami kontakt.

- Spytaj się kim oni są? – rozkazałem. – i czego od nas chcą?

- On chce rozmawiać bezpośrednio z wami, mogę przełączyć.

- To łącz!

- Witajcie! – usłyszeliśmy metaliczny głos – Jestem wysłannikiem głównego komputera Syriusza i chcę zabrać was na swój pokład. Czekaliśmy na ten dzień tysiące lat, a wasze tu przybycie jest dowodem, że to wy jesteście wybrańcami.

 

 

 

 

   Polki w świecie- Anna Kowalska
 

Współpraca Polishwinnipeg.com z  czasopismem
Polki w Świecie”.

Kwartalnik „Polki w Świecie” ma na celu promocję Polek działających na świecie, Polek mieszkających z dala od ojczyzny. Magazyn ten kreuje nowy wizerunek Polki-emigrantki, wyzwolonej z dotychczasowych stereotypów. Kwartalnik „POLKI w świecie” ma także za zadanie uświadomić Polakom mieszkającym nad Wisłą rangę osiągnięć, jakimi dzisiaj legitymują się Polki żyjące i działające poza Polską. Czasopismo w formie drukowanej jest dostępne w całej Polsce i USA. Redaktor naczelna magazynu Anna Barauskas-Makowska zainteresowała się naszym Polonijnym Biuletynem Informacyjnym w Winnipegu, odnalazła kontakt z naszą redakcją proponując współpracę.

Nasza współpraca polega na publikowaniu wywiadów z kwartalnika „Polki w Świecie w polishwinnipeg.com  a wywiady z kobietami, które ukazały się w naszym biuletynie zostaną opublikowane w kwartalniku ”Polki w Świecie”.
 


Hiszpania? Dlaczego nie!?      
 


Anna Kowalska
 

Moja historia zaczyna się w 1998 roku. Właśnie wtedy, po zdaniu matury i ukończeniu szkoły handlowej, stanęłam w obliczu szarej rzeczywistości. Nieustanie nurtujące pytanie „co dalej?” nie opuszczało mnie na krok. Mogłam wybrać studia zaoczne, na które musiałabym sama zarobić, co wiązało się z pozostaniem na utrzymaniu rodziców przez następne 5 lat lub zapomnieć o studiach, wynająć stancję i usamodzielnić się. Wymarzona dorosłość oznaczała comiesięczny czynsz za wynajem mieszkania w wysokości ok. 80% mojej całej wypłaty, a co z resztą wydatków polskie realia! Nie widziałam praktycznie żadnych perspektyw na przyszłość.

Na wyjazd z kraju namówiła mnie koleżanka za szkoły. Hiszpania? Dlaczego nie!? I tak właśnie wylądowałam na Gran Canarii. Zawsze mogłam wrócić do domu rodziców, nie miałam nic do stracenia. Postanowiłam zaryzykować. Początki były trudne, jednak znajomość języka angielskiego oraz łatwość w nawiązywaniu kontaktów szybko zaowocowały. Rozpoczęłam pracę jako barmanka w jednej z największych dyskotek na wyspie „Pacha”. Nocami pracowałam w dyskotece, a w ciągu dnia studiowałam język hiszpański i niemiecki w pobliskiej państwowej szkole językowej. Już po pół roku zaczęłam mówić po hiszpańsku. Bardzo mi to pomogło w zdobyciu sympatii i zaufania właściciela dyskoteki, jak i moich kolegów z pracy, którzy byli głównie Hiszpanami. Szybko awansowałam, byłam już odpowiedzialna za wszystkie pieniądze w dyskotece, nauczyłam się rozliczać utargi i robić raporty przychodów. Po krótkim czasie zostałam zastępcą dyrektora dyskoteki i prawą ręką właściciela.


Tęskniłam za domem, jednak poczucie niezależności oraz wspaniały tropikalny klimat przezwyciężyły Później poznałam mężczyznę, za którego wyszłam za mąż, więc nie czułam się już taka samotna. Wyspa z roku na rok wydawała mi się coraz mniejsza. Potrzebowałam zmiany i więcej przestrzeni. Po ośmiu latach zdecydowałam się na wyjazd do Anglii. Tutaj znajomość języków obcych bardzo ułatwia życie. Wykorzystując fakt, że dobrze władałam językiem hiszpańskim rozpoczęłam prace w Northampton w hiszpańskiej restauracji „Ortega” - tej samej, w której pracowała zwariowana Jola Rutowicz. Przekonałam się jak ciężka jest praca w gastronomii, ale w tym samym czasie świetnie się bawiłam, poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi oraz nauczyłam wielu nowych rzeczy. Postanowiłam wykorzystać pobyt w Anglii, by podszkolić angielski. Zapisałam się do miejscowego college, co również pomogło mi w przyszłej karierze.


Po niedługim, czasie dostałam awans na stanowisko kierownika restauracji, a wkrótce po tym na zastępcę dyrektora. W ten sposób zdobyłam następne wartościowe doświadczenia w prowadzeniu zupełnie innego biznesu. Moje życie polegało głównie na pracy, nauce oraz samotnych wyjazdach w wolnym czasie. Po jakimś czasie zauważyłąm, że żyjemy z mężem w dwóch zupełnie odrębnych światach. Wkrótce potem, przez przypadek - jak to zwykle bywa - dowiedziałam się o zdradzie męża. Czułam się oszukana, skrzywdzona i wykorzystana. Postanowiłam nie poddawać się. Spakowałam walizki i znów byłam w drodze do Hiszpanii, tym razem do Malagi, po raz kolejny zaczynając wszystko od początku. Tym razem postanowiłam sprawdzić się w nowym zawodzie, podjęłam pracę w butiku Crolina Herrera. Ze względu na znajomośc 5 języków, których nauczyłam się podczas pobytu w za granicą, dostałam propozycje pracy w pierwszym w Hiszpanii angielskim butik „Agent Provocateur”. Jak w każdej pracy, po niedługim czasie awansowałam na stanowisko zastępcy dyrektora. Ponownie miałam okazję wiele się nauczyć i zobaczyć jak funkcjonuje zupełnie inny biznes.Anna Kowalska


To właśnie tutaj poznałam miłość mojego życia. Mężczynę, który wzbogacił moje życie w wiele nowych doświadczeń oraz pozwolił mi uwierzy c, że nic nie dzieje się bez przyczyny.
Teraz już wiem, że decyzja o wyjeździe z Polski była najwłaściwszą decyzją w moim życiu. Szczęścia należy szukać, bo kto szuka ten znajduje.


Dzisiaj, właśnie dzięki podróży, którą przebyłam, doświadczeniom, które zdobyłam oraz wsparciu mojego ukochanego, mam pracę, która daje mi wolność, o jakiej zawsze marzyłam. Narzędziami potrzebnymi do mojej pracy są dostęp do internetu oraz telefon, więc tak naprawdę mogę pracować z jakiegokolwiek miejsca na Ziemi. Oboje uwielbiamy podróże, staramy się łączyć wypoczynek z pracą. Obecnie jesteśmy właścicielami firmy Banus Limited, która jest oficjalnym dystrybutorem stelaży z elektryczną regulacją wysokości do biurek oraz stołów pracowniczych. Pracuję również jako dyrektor handlowy dla producenta stelaży, duńskiej firmy SPFE, której główne biuro znajduje się w Hong-Kongu. Nasza firma mieści się w Polsce, co umożliwia mi częstsze przyjazdy do kraju, o czym zawsze marzyłam. Mam również poczucie, iż w dużym stopniu wspieram Polskę i biorę czynny udział w rozwoju naszego kraju. Staram się uzmysłowić polskim producentom mebli oraz pracownikom biurowym, jak ważna jest ergonomia oraz jak wielki wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie ma odpowiednie biurko. Nie bez powodu, w każdym z bardziej rozwiniętych krajów Europy wszyscy używają podczas pracy jedynie biurek z regulacją wysokości.


Kocham Polskę, jednak zawsze chętnie wracam do wspaniałego klimatu Hiszpanii. Tylko tutaj możliwe jest wylegiwanie się na plaży by już po kilku godzinach upajać się widokiem Sierra Nevada i oddawać się śnieżnemu szaleństwu. Mam nadzieje, że ten artykuł będzie motywacją dla wielu kobiet, które znalazły się w podobnej sytuacji lub nie mają odwagi wyruszyć w drogę w poszukiwaniu swojego szczęścia.

 

 

 

 

   Ogłoszenia

 

 


 


 


Translate this page - Note, this is automated translation meant to give you sense about this document.
 

 
 
 listopad   2010
Ni Po Wt Śr Cz Pi So
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
             

 






Zapisz się na naszą listę
Email
Imie i nazwisko

 

 

Spis Książek Biblioteki SPK
Polsat Centre
Człowiek Roku 2008

 

 


Kliknij tutaj aby zobaczyć ofertę



 


 

Irena Dudek zaprasza na zakupy do Polsat Centre Moje motto: duży wybór, ceny dostępne dla każdego, miła obsługa. Polsat Centre217 Selkirk Ave Winnipeg, MB R2W 2L5, tel. (204) 582-2884

Kliknij tutaj aby zobaczyć ofertę
 

 

 



189 Leila Ave
WINNIPEG, MB R2V 1L3
PH: (204) 338-9510

 



Kliknij tutaj, aby wejść na stronę gdzie można pobrać nagrania HYPERNASHION za darmo!!!
 


 

Royal Canadian Legion
Winnipeg Polish Canadian Branch 246
1335 Main St.
WINNIPEG, MB R2W 3T7
Tel. (204) 589-m5493


 



“Klub 13”
Polish Combatants Association Branch #13
Stowarzyszenie Polskich Kombatantów Koło #13
1364 Main Street, Winnipeg, Manitoba R2W 3T8
Phone/Fax 204-589-7638
E-mail: club13@mts.net
www.PCAclub13.com


Zapisz się…
*Harcerstwo
*Szkoła Taneczna S.P.K. Iskry
*Zespół Taneczny S.P.K. Iskry
*Klub Wędkarski “Big Whiteshell”
*Polonijny Klub Sportowo-Rekreacyjny